1 luty...
Dom na Śląsku został sprzedany. Dziewczyny wracały do domu po prawie 3 tygodniach.
- Ciężko tak zostawiać to wszystko - zaczęła Mela.
- Wiem Mała, ale to dobra decyzja. Pójdziemy dziś na mecz?
- Jestem w kiepskim nastroju.
- Proooszee..
- No dobra. - Mela uśmiechnęła się lekko. Około godziny 13 były w Bełchatowie. Mela zdążyła jedynie wziąć szybki prysznic, zjeść obiad i pojechała na mecz. Hala była wypełniona do ostatniego miejsca. Tylko tam Mela czuła się dobrze. Wyśpiewali hymn i rozpoczął się mecz. Skra wygrała 3:0. Po meczu drużyna zebrała się w hali.
- Jestem z was dumny panowie. - mówił trener - zapraszam wszystkich na pizze.
- O kurde! Wygraliśmy życie Andrew! - Karol przybił piątke przyjacielowi i przytulił Olę. Rozległy się śmiechy. W dobrych nastrojach drużyna i jej rodziny poszli na pizze do pobliskiej restauracji.
- Cieszę się, że już wróciłaś. - Facundo złapał Melanię za ręke w drodze do pizzerii.
- Czyżby ktoś się stęsknił?
- Jak cholera - chłopak szepnął dziewczynie do ucha, po czym obdarzył pocałunkiem. Siatkarska rodzina spędziła wspaniały wieczór. O 20 rozeszli się do swoich domów. Facundo odwiózł Melanię i wstąpił do jej mieszkania. Na dworze było dość niebezpiecznie. Zrobiła się ogromna śnieżyca i wichura.
- Facundo, wiesz, że będziesz najwspanialszym chłopakiem na świecie jeśli..
- Jeśli co? - Facu zrobił zaciekawioną minę.
- No bo, hmm, bo ja bardzo się boję wichur, śnieżyc, burz i wszystkich tego typu spraw. A przecież nie wolno się bać, tak samemu no. - Mela objęła szyję chłopaka - No i może byś tak został na noc,co?
- No skoro tak prosisz.. - roześmiał się.
- Że niby tak z łaski? Pfff. - Mela odwróciła się udając obrażoną. Facu złapał ją w pasie i podniósł. Kręcili się, śmiali, krzyczeli. Uspokoili się tylko po to by za chwilę zacząć od nowa. Kiedy już zabrakło im sił, usiedli na kanapę. Siatkarz położył się, trzymając głowę na nogach Meli.
- Dobrze mi z tobą. - spojrzał jej w oczy, uśmiechnął się i bawił jej długimi włosami.
- Poczekaj aż będziesz miał mnie dosyć. - Mela puściła mu oczko.
- Nigdy - przyciągnął jej twarz do siebie i pocałował.
- Obiecaj, że będziemy spędzać ze sobą więcej czasu. Gdziekolwiek. Ale więcej.
- Jeśli ty tego chcesz Mała, to ja tym bardziej. Mam dla ciebie propozycje. Tylko proszę zaufaj mi.
- Ufam. - pocałowała go.
- Jutro pojedziesz ze mną na trening. Ale nie na 12 tylko o 10.
- Ale przecież tam nikogo nie będzie..
- No właśnie o to chodzi. Chyba mam pewien pomysł, ale wszystkiego dowiesz się jutro.
- No dobra. Chodźmy już spać. Jest północ, a ty musisz mieć w końcu dużo sił. - zasnęli na kanapie.
Następnego dnia obudzili się o godzinie 8. Mela wstała wcześniej, wzięła prysznic i zrobiła śniadanie. Obudziła całusem Facundo. Zjedli śniadanie, pozbierali się i pojechali na halę.
- Możesz mi powiedzieć, co kombinujesz?
- Nic takiego, chce pograć z Tobą w siatkówke. Masz jakiś dres?- chłopak uśmiechnął się lekko.
- No chyba żartujesz. Nic nie wzięłam. Mogłeś mi powiedzieć.
- Nic nie szkodzi, pożycze ci moje spodenki. Tak słodko w nich wyglądasz - Facu złapał ją za ręke i puścił oczko. Gdy dotarli na halę, nie zastali tam nikogo. Weszli do szatni i przebrali się w stroje treningowe. Oboje byli w tych samych spodenkach, tyle że Mela miała je o jakieś 4 rozmiary za duże.
- Zabije cię chyba. - Mela groźnym wzrokiem spojrzała najpierw na siebie a potem na chłopaka.
- Wyglądasz pięknie kochana. Trzymaj koszulke - Mela dostała koszulke meczową czarną z nazwiskiem chłopaka.
- Mam 175, ważę zaledwie 52 kilo, a ty kazałeś mi ubrać swój strój. Wyglądam jak wygłodniały hipopotam.
- Nie moge tego słuchać - złapał Melanię w pasie i namiętnie ją pocałował.
- No dobra, to zmienia postać rzeczy - przytuliła się do niego - a teraz kto ostatni na parkiecie, ten frajer - wybiegła z szatni i broniła się przed nadciągającym chłopakiem. Po chwili zabrali się do gry. Na początku jedynie podbijali piłkę, potem Facundo zaczął lekko zagrywać, a zadaniem Meli było przyjęcie. Niby żartując, bawili się w podbijanie piłki, a wszystko im wychodziło. Po godzinie zrobili sobie przerwe.
- Dobrze grasz młoda. Gdyby trochę potrenować, byłoby naprawdę świetnie. Nie chciałaś nigdy grać?
- Chciałam, ale nigdy nie miałam takiej możliwości. Zawsze coś było nie tak. A teraz jestem już za stara.
- Obiecasz mi coś? - podszedł do Melanii i obdarzył pocałunkiem w policzek.
- Obiecuje. A co?
- Będziesz tu ze mną codziennie przyjeżdżać. Możesz też zostawać na moich treningach. Masz talent dziewczyno. Pomogę ci go wykorzystać.
- Naprawdę? Będziesz ze mną trenował?
- Naprawdę. Tym samym będziemy spędzać ze sobą czas. Idealne rozwiązanie.
- Jesteś cudowny Facundo. Ja cię normalnie..
- Ja ciebie też. - uśmiechnął się i pocałował ją.
- No proszę, proszę. Cóż to za miłość na hali. Patrz Andrzej jaki pilny Facundo, nigdy nie potrafił zdążyć na trening, a dziś jest przed czasem. - Karol szturchnął chłopaka - Cześć piękna! Dawno cię nie widziałem. Jak leci życie?
- Nie narzekam, a ty jak tam? Lepiej już z zagrywką?
- Ja ci dam. - oburzony Karol rzucił się w pogoń za Melanią. Parę razy obkrążyli halę i oboje byli bardzo zmęczeni. Mela zatrzymała się za Facundo.
- Dobra, już koniec. Rozejm?
- Rozejm. - uścisnęli sobie dłonie i przytulili. Na salę wkroczyła reszta drużyny wraz z trenerem.
- Melanio jak miło cię widzieć. Zostaniesz z nami na treningu?- trener rzekł, uroczo się uśmiechając.
- Z wielką przyjemnością. Chcę zobaczyć jak nasze duże misie, pracują na zwycięstwa. - Mela odpowiedziała, po czym przytuliła się do Facunda.
- Panie trenerze, mogę powiedzieć od razu, że Facundo da dziś z siebie wszystko na treningu. - dopowiedział Karol.
- Jak zawsze, nie to co niektórzy. - powiedział Mariusz, przybijając piątkę z Facundo i witając się z Melanią.
- Wszyscy przeciwko mnie.. Jak żyć. - Karol udawał załamanego.
- Jak najlepiej. - krzyknęła drużyna z trenerem i Melanią, po czym rozpoczęli trening.
środa, 5 lutego 2014
piątek, 24 stycznia 2014
XV
23 styczeń...
Dziewczyny obudziły się o 12:30. Zjadły śniadanio-obiad i oglądały telewizję. Ola nikomu nie powiedziała, że porozmawiała z Melanią. Około godziny 15:00 Ola poszła wziąć prysznic, następnie zrobiła to Mela. Przed meczem dziewczyny oglądały filmy i rozmawiały. O 17:30 zaczęły zbierać się do wyjścia. Mela wybrała kuszulkę Skry z podpisem Winiara, nowe leginsy i żółte trampki. Ola natomiast żołty sweterek, czarne leginsy i takie same trampki jak Mela. Ola zadbała o makijaż Meli i zrobiła jej na włosach fale.
Dziewczyny obudziły się o 12:30. Zjadły śniadanio-obiad i oglądały telewizję. Ola nikomu nie powiedziała, że porozmawiała z Melanią. Około godziny 15:00 Ola poszła wziąć prysznic, następnie zrobiła to Mela. Przed meczem dziewczyny oglądały filmy i rozmawiały. O 17:30 zaczęły zbierać się do wyjścia. Mela wybrała kuszulkę Skry z podpisem Winiara, nowe leginsy i żółte trampki. Ola natomiast żołty sweterek, czarne leginsy i takie same trampki jak Mela. Ola zadbała o makijaż Meli i zrobiła jej na włosach fale.
O 17:45 były gotowe do wyjścia. Szły pieszo i pod halą były o 19:55. Zajęły miejsca w strefie VIPów i od razu przyłączyły się do nich pozostałe rodziny siatkarzy. Mela nie czuła się tam dobrze i poprosiła Olę, żeby dziś wyjątkowo usiadły w strefie kibiców. Tam też nie zostanie rozpoznana przez siatkarzy. Ola zrobiła tak jak prosiła Mela. Mecz był niezwykle zawzięty. Zarówno skrzaty jak i klub niemiecki nie chceli dać za wygraną. Mela była skupiona tylko na meczu. Z całych sił skandowała nazwę ukochanej drużyny. Ola cały czas zastanawiała się skąd w tak małej, szczupłej istotce jest tyle energii do kibicowania. Było 5 setów. Tie-break zakończył się nieprawdopodobnym wynikiem - 28:26. Mela czuła satysfakcje i szczęście kiedy to Skra wygrała mecz. Uśmiechała się jak kiedyś. Po meczu nastał czas na zebranie siatkarzy i ich rodzin dotyczącym Meli i tego jak jej pomóc. Kiedy wszyscy się już zebrali i zaczęli rozmowy, na boisko, bocznym wejściem weszła Mela. Pierwszy zauważył ją Facundo. Podbiegł do niej. Mela nie spoglądała na niego, co troszkę go speszyło. Stanął przed nią.
- Mela! Tak się cieszę, że...- nie zdążył dokończyć zdania, Mela rzuciła mu się na szyje.
- Tak bardzo mi Cię brakowało. Dziekuje, że wtedy przy mnie byłeś. - szepnęła mu do ucha. Uścisnął ją.
- Nigdy więcej mi tego nie rób. Proszę. Nigdy więcej nie unikaj kontaktu ze mną. - uśmiechnęli się. I zaraz Mela wpadła w objęcia przyjaciół. Po wygranym meczu odbyła się mała impreza w mieszkaniu Karola i Oli. Byli na niej wszyscy. Mela i Facundo spędzali czas tylko ze sobą.
- Uroczo dziś wyglądasz. Uwielbiam cię w siatkarskich koszulkach.
- Ja ciebie też. Zwłaszcza na boisku. Muszę przyznać, że niezłe były te twoje dzisiejsze ataki.
- Gram dla ciebie Melanio. - chłopak obdarzył Melę cudownym uśmiechem.
- Odprowadzisz mnie do mieszkania?
- Jasne. Chcesz już iść?
- Tak, chcę odpocząć. To trochę za dużo jak na jeden dzień. - Mela pożegnała się i razem z Facundo wyszli. Kiedy szli zaczął padać śnieg. Mela była w trampkach i z każdym krokiem robiło jej się coraz zimniej. Facundo wziął ją na ręce. Czuł, że jest za nią odpowiedzialny. Była taka krucha i delikatna. Sprawiała, że stwał się przy niej kimś zupełnie innym. Kiedy doszli do mieszkania, Facundo postawił Melę na ziemii i w zamian za przysługę został obdarowany buziakiem w policzek.
- Świetnie się dziś z tobą bawiłam. Może wejdziesz na herbatę?
- Nie będzie to żaden problem dla ciebie?
- To ja zapraszam. - weszli do mieszkania, żeby troszkę się ogrzać. Na dworze robiło się coraz zimniej. Mela zrobiła herbatę i usiedli razem na kanapie.
- Jak sobie radzisz?- zapytał nieśmiało.
- Żyję. Teraz jest trochę lepiej. Przyszła pora na rozliczenie się z przeszłością. Jutro jadę z Ola pozałatwiać formalności i sprzedać dom.
- Jeśli będziesz potrzebowała pomocy, zawsze możesz na mnie liczyć.
- Dziękuje. - Mela uśmiechnęła się, nie tak jak zwykle. Uśmiech skrywał ból. Był blady. Zrobiła łyk herbaty i spojrzała w okno.
- Jest jeszcze coś o co chciałbym zapytać..
- Pytaj, śmiało.
- Jak jest między nami? Jak teraz będą wyglądać nasze relacje?
- Długo nad tym myślałam. Chcę żeby było tak jak wcześniej. Oczywiście jeśli ty.. - Facundo odetchnął z ulgą, uśmiechnął się i pocałował Melanię. Wreszcie mógł się nią nacieszyć. Postanowili obejrzeć film. Mela wtuliła się w chłopaka i tak zasnęła. Facundo również się zdrzemnął. Obudzili się następnego dnia o 09:00. Mela zrobiła śniadanie, a Facundo wziął prysznic. Około 10:00 pojechał na trening, a Mela z przyjaciółką wsiadły w samochód i pojechały na Śląsk załatwiać formalności.
czwartek, 23 stycznia 2014
XIV
Parę dni później Mela mogła już zająć się sprawą pogrzebu. Postanowiła zorganizować go w jej parafialnym kościele. Kiedy cała rodzina zjechała się by pożegnać rodziców Melanii, pojawiła się również jej siatkarska rodzina. Wszyscy znajomi przyjechali z Bełchatowa. Było to dla niej ogromnym wsparciem. Jednak nic nie było w stanie zastąpić jej rodziców. Kiedy przed mszą, odbywały się modlitwy, do Melanii przychodziło sporo osób składając kondolencje. Była nieobecna, wpatrywała się w położone obok siebie twarze rodziców. Za nią stał Facundo. Chciał ją wspierać, robił co mógł, jednak Melania przeżywała najgorsze chwile w swoim życiu - ostatni raz spoglądała na twarze rodziców i trumny zostały zamknięte. Po mszy, przeszli procesją na cmentarz. Mela postanowiła pochować rodziców na swoich dziadkach. Przyszła pora na kolejne ciężkie chwile - złożenie trumien do grobu. W tych chwilach Melania spoglądała na to co się dzieje, jednak było to dla niej tak ciężkie, że nie wytrzymała i odwróciła się do stojącego za nią Facundo i wtuliła w niego. Po ceremonii, odbyła się stypa, podczas której wiele ludzi rozmawiało z Melanią i starało się ją pocieszyć. Po załatwieniu wszystkich formalności, Mela postanowiła wrócić do Bełchatowa. Od śmierci rodziców, stała się bardzo zamknięta i małomówna. Nie rozmawiała nawet z Facundo. Podczas drogi powrotnej, wpatrywała się w okno, a chłopak mógł jedynie zauważyć płynące po jej twarzy łzy. Odstawił ją pod jej mieszkanie. Wniósł walizki do pokoju.
- Nie powinnaś zostawać sama. Może zadzwonię po Ole, przyjdzie do ciebie?
- Nie ma takiej potrzeby. Poradzę sobie. Przepraszam ale chciałabym już zostać sama. - powiedziała Mela bezbarwnym głosem. Facundo nawet nie protestował.
22 styczeń...
Od tragicznych chwil minęło kilka tygodni. Przez cały ten czas Mela była w swoim mieszkaniu. Nie utrzymywała z nikim kontaktu. Każdy dzień spędzała na oglądaniu zdjęć i wspominaniu. Środowy ranek rozpoczął się nieco inaczej niż poprzednie. Około 9:00 Mela usłyszała dzwonek do drzwi. Postanowiła otworzyć.
- Witaj Mela, jak się czujesz? - w drzwiach stała zatroskana Ola.
- Jakoś, przepraszam Olu ale nie mam ochoty na..
- Dosyć już, dosyć Mela. Przyszłam ci pomóc, to nie może trwać wiecznie. - przyjaciółka sama weszła do mieszkania.
- Mela, od śmierci Twoich rodziców minęły 3 tygodnie. Zobacz jak tu wygląda, Mela.. Wiem, że jest ci ciężko. - Ola wywołała płacz u swojej przyjaciółki, jednak mówiła dalej - straciłaś rodziców, ale masz nas. Nie jesteśmy w stanie ich zastąpić, ale potrzebujemy cię. Daniel codziennie rozmawia o tobie z drużyną. Wszyscy się o ciebie martwią. I choćbyś nie wiem jak bardzo pragnęła zapaść się pod ziemie, my cię z tamtąd wydostaniemy. Pamiętaj o tym. Kochamy cię Mela. - dziewczyna w ogóle nie reagowała. - Mela, od pewnego czasu ze mną nie rozmawiasz, jesteś dla mnie jak siostra. Tęsknie za tobą - Oli popłynęły z oczu łzy - ty widocznie nie.. - otarła łzy, odwróciła się i już miała wychodzić..
- Przepraszam.. Kiedy to wszystko się wydarzyło, myślałam, że nie mam już po co żyć. Dziękuje, że uświadomiłaś mi, że jest inaczej. - Mela przytuliła się do Oli.
- Wiesz, że twoi rodzice nie chcieliby abyś straciła radość życia. - Ola starała się dodać jej otuchy.
- Masz rację. Dziękuje ci. Muszę wziąć sprawy w swoje ręce. Postanowiła sprzedać dom rodzców. Ja nie zamierzam już tam wracać, a po co ma stać i się marnować. Pojedziesz ze mną po wszystkie rzeczy? I załatwić formalności?
- Jasne, ale zajmiemy się tym po meczu. Jutro Skra gra rewanż z niemieckim zespołem. Pójdziesz ze mną, prawda?
- Cholera jasna! Zapomniałam o meczach. Jasne, że pójde. Kocham cię Olu!
- Ja ciebie też. - dziewczny spędziły ze sobą cały dzień. Ola pomogła Melanii ogarnąć mieszkanie, a później wybrały się na zakupy. Mela chciała kupić coś nowego na mecz. A Ola sukienkę. Po kilku godzinach chodzenia po sklepach, poszły na kolacje. Ola została na noc u Meli i razem obejrzały film. Mela wróciła do życia..
- Nie powinnaś zostawać sama. Może zadzwonię po Ole, przyjdzie do ciebie?
- Nie ma takiej potrzeby. Poradzę sobie. Przepraszam ale chciałabym już zostać sama. - powiedziała Mela bezbarwnym głosem. Facundo nawet nie protestował.
22 styczeń...
Od tragicznych chwil minęło kilka tygodni. Przez cały ten czas Mela była w swoim mieszkaniu. Nie utrzymywała z nikim kontaktu. Każdy dzień spędzała na oglądaniu zdjęć i wspominaniu. Środowy ranek rozpoczął się nieco inaczej niż poprzednie. Około 9:00 Mela usłyszała dzwonek do drzwi. Postanowiła otworzyć.
- Witaj Mela, jak się czujesz? - w drzwiach stała zatroskana Ola.
- Jakoś, przepraszam Olu ale nie mam ochoty na..
- Dosyć już, dosyć Mela. Przyszłam ci pomóc, to nie może trwać wiecznie. - przyjaciółka sama weszła do mieszkania.
- Mela, od śmierci Twoich rodziców minęły 3 tygodnie. Zobacz jak tu wygląda, Mela.. Wiem, że jest ci ciężko. - Ola wywołała płacz u swojej przyjaciółki, jednak mówiła dalej - straciłaś rodziców, ale masz nas. Nie jesteśmy w stanie ich zastąpić, ale potrzebujemy cię. Daniel codziennie rozmawia o tobie z drużyną. Wszyscy się o ciebie martwią. I choćbyś nie wiem jak bardzo pragnęła zapaść się pod ziemie, my cię z tamtąd wydostaniemy. Pamiętaj o tym. Kochamy cię Mela. - dziewczyna w ogóle nie reagowała. - Mela, od pewnego czasu ze mną nie rozmawiasz, jesteś dla mnie jak siostra. Tęsknie za tobą - Oli popłynęły z oczu łzy - ty widocznie nie.. - otarła łzy, odwróciła się i już miała wychodzić..
- Przepraszam.. Kiedy to wszystko się wydarzyło, myślałam, że nie mam już po co żyć. Dziękuje, że uświadomiłaś mi, że jest inaczej. - Mela przytuliła się do Oli.
- Wiesz, że twoi rodzice nie chcieliby abyś straciła radość życia. - Ola starała się dodać jej otuchy.
- Masz rację. Dziękuje ci. Muszę wziąć sprawy w swoje ręce. Postanowiła sprzedać dom rodzców. Ja nie zamierzam już tam wracać, a po co ma stać i się marnować. Pojedziesz ze mną po wszystkie rzeczy? I załatwić formalności?
- Jasne, ale zajmiemy się tym po meczu. Jutro Skra gra rewanż z niemieckim zespołem. Pójdziesz ze mną, prawda?
- Cholera jasna! Zapomniałam o meczach. Jasne, że pójde. Kocham cię Olu!
- Ja ciebie też. - dziewczny spędziły ze sobą cały dzień. Ola pomogła Melanii ogarnąć mieszkanie, a później wybrały się na zakupy. Mela chciała kupić coś nowego na mecz. A Ola sukienkę. Po kilku godzinach chodzenia po sklepach, poszły na kolacje. Ola została na noc u Meli i razem obejrzały film. Mela wróciła do życia..
poniedziałek, 20 stycznia 2014
XIII
Minęło parę dni od sylwestra. W sobotnie popołudnie Facundo odwoził Melę do domu. O godzinie 12 był pod jej mieszkaniem.
- Facu, a co ty tutaj robisz? - Mela powiedziała, otwierając drzwi. - Nie powinieneś być na treningu?
- Wpadłem wcześniej. Chce spędzić z tobą jeszcze trochę czasu. - chłopak odpowiedział całując dziewczynę w czoło. - Chciałaś wyjeżdżać o 16, do tego czasu pomogę ci się spakować, później obejrzymy film.
- Jesteś niezastąpiony- Mela przytuliła chłopaka i zaczęli pakować rzeczy Melanii. Około godziny 12:45 wszystko było zapakowane do samochodu, a para właśnie szykowała się do obiadu.
- Specjalnie dla ciebie nauczyłem się robić naleśniki ze szpinakiem. Zobacz jak gotuje mistrz kuchni. - Facu zabrał się do pracy. Mela przyglądała się z boku, mając przy tym niezły ubaw. Po około pół godziny zasiedli do stołu.
- Muszę przyznać, że są naprawdę pyszne! Niemożliwe żebyś się tak szybko nauczył, ty umiesz gotować, a tylko udawałeś. - Mela podbiegła do siatkarza. - Ładnie to tak kłamać? - zaczęli się zaczepiać, łaskotać, Facu wziął ją na ręce i przeniósł do salonu na kanapę. Świetnie się razem bawili, w końcu jednak oboje zmęczeni bitwą usiedli na kanapie i włączyli komedie romantyczną. Mela siedziała z jednej, a Facundo z drugiej strony. Od jakiegoś czasu Facu wpatrywał się w dziewczyne.
- No i co się tak gapisz? - nie wytrzymała w końcu.
- Jesteś piękna Mela. - chłopak uśmiechnął się. Mela podniosła się i usiadła obok chłopaka.
- Wiesz, będę za tobą tęsknił. Bardzo.
- Ja też będę tęsknić, ale obiecuje spędzę parę dni z rodzicami i wróce. - Mela pogłaskała siatkarza i oparła głowę o jego ramie. Objął ją i mocno przytulił do siebie. Dokończyli film i wsiedli do samochodu. Po około 2 godzinach byli na miejscu. Pożegnali się i chłopak pojechał z powrotem. Mela weszła do domu. Przeraziła się.
- Mamo, co się dzieje.. Mamo!
- Dzwoń po pogotowie, z tatą coś nie tak. - Mela zadzwoniła na pogotowie, a potem natychmiast do Facundo. Nie był na szczęście daleko i wrócił do dziewczyny. Pogotowie zabrało jej nieprzytomnego ojca do szpitala. Mama pojechała zaraz za nim, swoim samochodem. Roztrzęsiona Melania musiała pozbierać rzeczy taty i razem z Facundo pojechali do szpitala. W drodze zdarzyło się coś co było wstrząsem dla Melanii. Chwilę przed zdarzył się tragiczny wypadek.
- Facundo możesz się zatrzymać?!- Mela wybiegła z samochodu, chłopak zaraz za nią. Mela podbiegła do znajomego samochodu. Ludzie stojący wokół wezwali karetkę. Powiedzieli jej, że kobieta jadąca z wielką prędkością uderzyła w drzewo i wypadła z samochodu. Mela nie dopuszczała do siebie tej myśli. Kobieta leżała za samochodem. Mela zebrała się w sobie, poprosiła by Facundo zaczekał i zajrzała za samochód z wypadku. Zakryła twarzą usta, łzy napłynęły do jej oczu. Kobieta z wypadku była matką Melanii. Facu widząc to złapał ją za rękę i mocno do siebie przytulił. Przyjechało pogotowie.
- Bardzo mi przykro. Pani matka nie żyje. Zgon nastąpił o godzinie 18:27. - lekarz poinformował Melanię. Załamała się. Ale nie był to koniec. Kiedy zabrali jej mamę na sekcję zwłok, dziewczyna pojechała do szpitala do którego zabrali jej ojca. To nie mogła być prawda.
- Bardzo mi przykro. Pani ojciec nie żyje. Zgon nastąpił o godzinie 18:27. - Melania osłabła, Facundo trzymał ją przy sobie. Musieli załatwić formalności, potem w ciszy, wrócili do domu rodzinnego Meli. Facundo zadzwonił do Daniela, prosił żeby poinformował trenera o nieobecności siatkarza do czasu pogrzebu.
- Daniel, ona jest załamana. Nie mam z nią żadnego kontaktu. Muszę z nią zostać. Wszystkim się zajmę, poinformuje cię również o dacie pogrzebu. Będziemy w kontakcie. - Melania wróciła z kąpieli, usiadła na kanapie i zawinęła się w koc. Facu przyniósł jej gorącą herbatę i usiadł obok niej. Objął ją ramieniem.
- Dlaczego? - Mela mówiła, wpatrując się w ich wspólne zdjęcie. Łzy spływały po jej policzkach. Jednego dnia straciła oboje rodziców. Przed nią masa załatwiania spraw i formalności. Nie miała na to siły. Zasnęła.
W nocy budziła się parę razy z krzykiem. Kiedy Facundo do niej przybiegł, zobaczył, że stała przy oknie i płakała. Przytuliła się do niego. Krzyczała. Płakała. Ból rozdzierał jej serce. Chłopak został z nią aż zasnęła.
- Facu, a co ty tutaj robisz? - Mela powiedziała, otwierając drzwi. - Nie powinieneś być na treningu?
- Wpadłem wcześniej. Chce spędzić z tobą jeszcze trochę czasu. - chłopak odpowiedział całując dziewczynę w czoło. - Chciałaś wyjeżdżać o 16, do tego czasu pomogę ci się spakować, później obejrzymy film.
- Jesteś niezastąpiony- Mela przytuliła chłopaka i zaczęli pakować rzeczy Melanii. Około godziny 12:45 wszystko było zapakowane do samochodu, a para właśnie szykowała się do obiadu.
- Specjalnie dla ciebie nauczyłem się robić naleśniki ze szpinakiem. Zobacz jak gotuje mistrz kuchni. - Facu zabrał się do pracy. Mela przyglądała się z boku, mając przy tym niezły ubaw. Po około pół godziny zasiedli do stołu.
- Muszę przyznać, że są naprawdę pyszne! Niemożliwe żebyś się tak szybko nauczył, ty umiesz gotować, a tylko udawałeś. - Mela podbiegła do siatkarza. - Ładnie to tak kłamać? - zaczęli się zaczepiać, łaskotać, Facu wziął ją na ręce i przeniósł do salonu na kanapę. Świetnie się razem bawili, w końcu jednak oboje zmęczeni bitwą usiedli na kanapie i włączyli komedie romantyczną. Mela siedziała z jednej, a Facundo z drugiej strony. Od jakiegoś czasu Facu wpatrywał się w dziewczyne.
- No i co się tak gapisz? - nie wytrzymała w końcu.
- Jesteś piękna Mela. - chłopak uśmiechnął się. Mela podniosła się i usiadła obok chłopaka.
- Wiesz, będę za tobą tęsknił. Bardzo.
- Ja też będę tęsknić, ale obiecuje spędzę parę dni z rodzicami i wróce. - Mela pogłaskała siatkarza i oparła głowę o jego ramie. Objął ją i mocno przytulił do siebie. Dokończyli film i wsiedli do samochodu. Po około 2 godzinach byli na miejscu. Pożegnali się i chłopak pojechał z powrotem. Mela weszła do domu. Przeraziła się.
- Mamo, co się dzieje.. Mamo!
- Dzwoń po pogotowie, z tatą coś nie tak. - Mela zadzwoniła na pogotowie, a potem natychmiast do Facundo. Nie był na szczęście daleko i wrócił do dziewczyny. Pogotowie zabrało jej nieprzytomnego ojca do szpitala. Mama pojechała zaraz za nim, swoim samochodem. Roztrzęsiona Melania musiała pozbierać rzeczy taty i razem z Facundo pojechali do szpitala. W drodze zdarzyło się coś co było wstrząsem dla Melanii. Chwilę przed zdarzył się tragiczny wypadek.
- Facundo możesz się zatrzymać?!- Mela wybiegła z samochodu, chłopak zaraz za nią. Mela podbiegła do znajomego samochodu. Ludzie stojący wokół wezwali karetkę. Powiedzieli jej, że kobieta jadąca z wielką prędkością uderzyła w drzewo i wypadła z samochodu. Mela nie dopuszczała do siebie tej myśli. Kobieta leżała za samochodem. Mela zebrała się w sobie, poprosiła by Facundo zaczekał i zajrzała za samochód z wypadku. Zakryła twarzą usta, łzy napłynęły do jej oczu. Kobieta z wypadku była matką Melanii. Facu widząc to złapał ją za rękę i mocno do siebie przytulił. Przyjechało pogotowie.
- Bardzo mi przykro. Pani matka nie żyje. Zgon nastąpił o godzinie 18:27. - lekarz poinformował Melanię. Załamała się. Ale nie był to koniec. Kiedy zabrali jej mamę na sekcję zwłok, dziewczyna pojechała do szpitala do którego zabrali jej ojca. To nie mogła być prawda.
- Bardzo mi przykro. Pani ojciec nie żyje. Zgon nastąpił o godzinie 18:27. - Melania osłabła, Facundo trzymał ją przy sobie. Musieli załatwić formalności, potem w ciszy, wrócili do domu rodzinnego Meli. Facundo zadzwonił do Daniela, prosił żeby poinformował trenera o nieobecności siatkarza do czasu pogrzebu.
- Daniel, ona jest załamana. Nie mam z nią żadnego kontaktu. Muszę z nią zostać. Wszystkim się zajmę, poinformuje cię również o dacie pogrzebu. Będziemy w kontakcie. - Melania wróciła z kąpieli, usiadła na kanapie i zawinęła się w koc. Facu przyniósł jej gorącą herbatę i usiadł obok niej. Objął ją ramieniem.
- Dlaczego? - Mela mówiła, wpatrując się w ich wspólne zdjęcie. Łzy spływały po jej policzkach. Jednego dnia straciła oboje rodziców. Przed nią masa załatwiania spraw i formalności. Nie miała na to siły. Zasnęła.
W nocy budziła się parę razy z krzykiem. Kiedy Facundo do niej przybiegł, zobaczył, że stała przy oknie i płakała. Przytuliła się do niego. Krzyczała. Płakała. Ból rozdzierał jej serce. Chłopak został z nią aż zasnęła.
czwartek, 16 stycznia 2014
XII
Święta minęły, a Mela nadal przebywała na Śląsku. Przez ten cały czas miała wyłączony telefon. Kiedy dzień przed sylwestrem rodzice odwieźli dziewczynę do Bełchatowa, Mela nie miała jeszcze planów na Sylwestra.
- Cześć młoda. Słuchaj mamy do ciebie sprawę.- mówił Daniel, lekko ją do siebie przytulając. - Wybierasz się gdzieś na sylwestra?
- Nie, planuje zasnąć w ten okropny dzień, kiedy to znowu będziemy rok starsi. - Mela zaśmiała się. - A o co chodzi?
- Wiesz, wybieramy się na przyjęcie siatkarskie. Tylko nie mamy co zrobić z dziećmi. Mogłabyś się nimi zająć?
- Nie ma sprawy, o której mam być?
- Około 20:00. Wielkie dzięki. W zamian za to zabieram cię na rozgrywki ligowe CEV, pasuje?
- Pytasz, a wiesz!- Mela z radości rzuciła się w ramiona wujkowi.- Czyli jutro o 20:00 widzimy się u ciebie. Do zobaczenia. - Mela pojechała do swojego mieszkania. Rozpakowała rzeczy i wzięła gorącą kąpiel. Przyszła pora na włączenie telefonu. Kiedy wszystko się uruchomiło, Mela zobaczyła coś czego się nie spodziewała. Na jej telefonie czekało 168 wiadomości - wszystkie od Facundo. Każdego dnia, o każdej pełnej godzinie chłopak wysyłał sms o treści "przepraszam". Mela usunęła wszystkie wiadomości. Spojrzała bezradnie na telefon, na którym widniało zdjęcie całej drużyny Skry. Tęskniła za nim. Popłynęło kilka łez i zasnęła..
Następnego ranka Mela wstała i leniwym krokiem poszła zrobić sobie śniadanie. Do południa biegały z Olą po zakupach, szukając kreacji dla przyjaciółki na bal. Około 14 zjadły lunch, a o 16 rozstały się i każda wróciła do swojego mieszkania. Posprzątała wszystko i kiedy skończyła była godzina 18:30. Wzięła szybki prysznic i powoli zbierała się do wyjścia kiedy zadzwonił telefon.
- Melanio, jesteś gotowa?
- No właśnie ubieram trampki i już miałam wychodzić..
- Tak myślałem, trampki - zaśmiał się Daniel. - Przebieraj się w eleganckie ciuchy!
- Do opieki nad dziećmi? Chyba zwariowałeś.
- Ja nie żartuje, ubierz się tak jak na sylwestra przystało.
- Nie mam siły się z Tobą kłócić. Przebieram się i wychodzę. Spadaj. Pa. - Mela uśmiechnęła się i poszła szukać ubrań. Wybrała delikatną sukienkę i jasne szpilki. Wsiadła w samochód i podjechała pod dom Daniela. Dostała sms "dzieci są u moich rodziców, wejdź do domu i baw się dobrze. kocham Cię. wujek" "o co tutaj w ogóle chodzi?!". Wysiadła z samochodu i powolnym krokiem zbliżała się do drzwi domu.
Gdy zbliżyła się, usłyszała dźwięk tej piosenki - it's your day!.
Otwarła drzwi. Światło było zagaszone, na półkach poukładane świece, a na podłodze płatki róż. Mela nie wiedziała co się dzieje, z jednej strony bardzo się bała, a z drugiej była zaciekawiona tym co może się dalej wydarzyć. W pewnym momencie zauważyła, że na komodzie leży biała koperta. Wzięła ją do ręki i wyciągnęła kartkę. Było napisane na niej jedno słowo "przepraszam." Usłyszała za sobą kroki, odwróciła się. Ze spuszczoną głową stał przed nią ubrany w garnitur Facundo.
- Wybaczysz mi Melanio? - chłopak stał zawstydzony, spoglądając w jej oczy.
- To jakiś spisek siatkarski czy jak? Facundo, nie musiałeś tego robić. Ja..
- Ale chciałem. Nie masz pojęcia jak podle czułem się po tym kiedy na ciebie nakrzyczałem. Pojechałem do ciebie, niestety było za późno. Dzwoniłem ale miałaś wyłączony telefon. Mela, to były moje najgorsze święta bo czułem, że cię skrzywdziłem. To ostatnia rzecz jaką chciałem zrobić. Daniel był na mnie wściekły, ale po długich rozmowach przekonałem go i pomógł mi to wszystko zorganizować no i najtrudniejsze - zaprosić ciebie.
- Nie przepraszaj mnie już. Potrzebowałam trochę czasu żeby ochłonąć. Teraz możesz być spokojny, nie gniewam się na ciebie. - Mela odpowiedziała z uśmiechem, po czym skrępowana spuściła wzrok.
- Melanio jest coś jeszcze.. Kiedy cię poznałem, mój świat odmienił się o 180'. Jesteś pierwszą dziewczyną, która tak zawróciła mi w głowie.. Mela, to jaki jestem, kiedy jestem z tobą to jest niesamowite. Zakochałem się w tobie.. - Melania nie wiedziała co odpowiedzieć, spuściła wzrok, Facundo podszedł do niej i złapał za ramiona.
- Facu prawda jest taka, że ja też się w tobie zakochałam. - Mela z odwagą spojrzała mu w oczy. Chłopak delikatnie położył dłonie na jej policzkach, przysunął jej twarz do siebie i ich wargi złączyły się w delikatnym pocałunku. Mela objęła chłopaka w pasie. Przytulili się do siebie, spojrzeli w oczy i uśmiechnęli do siebie.
- Jesteś niesamowita. Czekałem na ciebie tyle lat. - chłopak pocałował ją w czoło i mocno do siebie przytulił. Była godzina 21:00 postanowili, że pojadą na imprezę siatkarską, ale najpierw spędzą ze sobą trochę czasu.
- Teraz do października będę marnować czas. Potem zacznę studia i znowu wpadnę w ten wir pracy. Po nowym roku będę musiała wyjechać na kilka dni. Chcę spędzić czas z ojcem.
- Mogę cię zawieźć w najbliższy weekend. Co ty na to?
- Byłoby świetnie. Dziękuje ci. Zbieramy się?
- Tak. Musimy zrobić wejście smoka- Facu złapał Melę za rękę i obdarzył pocałunkiem. Gdy dojechali na miejsce, przed wejściem chłopak zatrzymał Melanie i patrząc w jej oczy powiedział:
- Zapomniałem ci czegoś powiedzieć. Najpiękniejsza dziewczyna na świecie, która dziś wygląda jak diament jest moja. Cholerny szczęściarz ze mnie.
- Jesteś stuknięty i najcudowniejszy pod słońcem. - pocałowali się i weszli na salę. Trzymając się za ręce zwołali na siebie spojrzenia wszystkich gości. Facundo przytulił ją do siebie, a na sali rozpoczęły się brawa i gratulacje. Wspólnie ze znajomymi bawili się oczekując północy. Kiedy zbliżał się nowy rok, wyszli na zewnątrz. Mela była w towarzystwie Oli i Karola. Szukała wzrokiem ukochanego, ale nigdzie nie mogła go znaleźć. Wybiła północ, wystrzeliły korki z szampanów, fajerwerki rozbłysły na niebie, rozpoczęły się okrzyki i życzenia.
- Szczęśliwego Nowego Roku kochanie - Facundo podszedł z tyłu do Melanii i stojąc tak objął ją w pasie, szeptając do ucha - mi nie musisz tego życzyć bo kiedy będę z tobą, wiem, że będę szczęśliwy.- Mela odwróciła się do niego, cały czas trwając w jego uścisku. Pocałowała go i życzyła, żeby cały ten rok i każdy kolejny był obok niej.
- Cześć młoda. Słuchaj mamy do ciebie sprawę.- mówił Daniel, lekko ją do siebie przytulając. - Wybierasz się gdzieś na sylwestra?
- Nie, planuje zasnąć w ten okropny dzień, kiedy to znowu będziemy rok starsi. - Mela zaśmiała się. - A o co chodzi?
- Wiesz, wybieramy się na przyjęcie siatkarskie. Tylko nie mamy co zrobić z dziećmi. Mogłabyś się nimi zająć?
- Nie ma sprawy, o której mam być?
- Około 20:00. Wielkie dzięki. W zamian za to zabieram cię na rozgrywki ligowe CEV, pasuje?
- Pytasz, a wiesz!- Mela z radości rzuciła się w ramiona wujkowi.- Czyli jutro o 20:00 widzimy się u ciebie. Do zobaczenia. - Mela pojechała do swojego mieszkania. Rozpakowała rzeczy i wzięła gorącą kąpiel. Przyszła pora na włączenie telefonu. Kiedy wszystko się uruchomiło, Mela zobaczyła coś czego się nie spodziewała. Na jej telefonie czekało 168 wiadomości - wszystkie od Facundo. Każdego dnia, o każdej pełnej godzinie chłopak wysyłał sms o treści "przepraszam". Mela usunęła wszystkie wiadomości. Spojrzała bezradnie na telefon, na którym widniało zdjęcie całej drużyny Skry. Tęskniła za nim. Popłynęło kilka łez i zasnęła..
Następnego ranka Mela wstała i leniwym krokiem poszła zrobić sobie śniadanie. Do południa biegały z Olą po zakupach, szukając kreacji dla przyjaciółki na bal. Około 14 zjadły lunch, a o 16 rozstały się i każda wróciła do swojego mieszkania. Posprzątała wszystko i kiedy skończyła była godzina 18:30. Wzięła szybki prysznic i powoli zbierała się do wyjścia kiedy zadzwonił telefon.
- Melanio, jesteś gotowa?
- No właśnie ubieram trampki i już miałam wychodzić..
- Tak myślałem, trampki - zaśmiał się Daniel. - Przebieraj się w eleganckie ciuchy!- Do opieki nad dziećmi? Chyba zwariowałeś.
- Ja nie żartuje, ubierz się tak jak na sylwestra przystało.
- Nie mam siły się z Tobą kłócić. Przebieram się i wychodzę. Spadaj. Pa. - Mela uśmiechnęła się i poszła szukać ubrań. Wybrała delikatną sukienkę i jasne szpilki. Wsiadła w samochód i podjechała pod dom Daniela. Dostała sms "dzieci są u moich rodziców, wejdź do domu i baw się dobrze. kocham Cię. wujek" "o co tutaj w ogóle chodzi?!". Wysiadła z samochodu i powolnym krokiem zbliżała się do drzwi domu.
Gdy zbliżyła się, usłyszała dźwięk tej piosenki - it's your day!.
Otwarła drzwi. Światło było zagaszone, na półkach poukładane świece, a na podłodze płatki róż. Mela nie wiedziała co się dzieje, z jednej strony bardzo się bała, a z drugiej była zaciekawiona tym co może się dalej wydarzyć. W pewnym momencie zauważyła, że na komodzie leży biała koperta. Wzięła ją do ręki i wyciągnęła kartkę. Było napisane na niej jedno słowo "przepraszam." Usłyszała za sobą kroki, odwróciła się. Ze spuszczoną głową stał przed nią ubrany w garnitur Facundo.
- Wybaczysz mi Melanio? - chłopak stał zawstydzony, spoglądając w jej oczy.
- To jakiś spisek siatkarski czy jak? Facundo, nie musiałeś tego robić. Ja..
- Ale chciałem. Nie masz pojęcia jak podle czułem się po tym kiedy na ciebie nakrzyczałem. Pojechałem do ciebie, niestety było za późno. Dzwoniłem ale miałaś wyłączony telefon. Mela, to były moje najgorsze święta bo czułem, że cię skrzywdziłem. To ostatnia rzecz jaką chciałem zrobić. Daniel był na mnie wściekły, ale po długich rozmowach przekonałem go i pomógł mi to wszystko zorganizować no i najtrudniejsze - zaprosić ciebie.
- Nie przepraszaj mnie już. Potrzebowałam trochę czasu żeby ochłonąć. Teraz możesz być spokojny, nie gniewam się na ciebie. - Mela odpowiedziała z uśmiechem, po czym skrępowana spuściła wzrok.
- Melanio jest coś jeszcze.. Kiedy cię poznałem, mój świat odmienił się o 180'. Jesteś pierwszą dziewczyną, która tak zawróciła mi w głowie.. Mela, to jaki jestem, kiedy jestem z tobą to jest niesamowite. Zakochałem się w tobie.. - Melania nie wiedziała co odpowiedzieć, spuściła wzrok, Facundo podszedł do niej i złapał za ramiona.
- Facu prawda jest taka, że ja też się w tobie zakochałam. - Mela z odwagą spojrzała mu w oczy. Chłopak delikatnie położył dłonie na jej policzkach, przysunął jej twarz do siebie i ich wargi złączyły się w delikatnym pocałunku. Mela objęła chłopaka w pasie. Przytulili się do siebie, spojrzeli w oczy i uśmiechnęli do siebie.
- Jesteś niesamowita. Czekałem na ciebie tyle lat. - chłopak pocałował ją w czoło i mocno do siebie przytulił. Była godzina 21:00 postanowili, że pojadą na imprezę siatkarską, ale najpierw spędzą ze sobą trochę czasu.
- Teraz do października będę marnować czas. Potem zacznę studia i znowu wpadnę w ten wir pracy. Po nowym roku będę musiała wyjechać na kilka dni. Chcę spędzić czas z ojcem.
- Mogę cię zawieźć w najbliższy weekend. Co ty na to?
- Byłoby świetnie. Dziękuje ci. Zbieramy się?
- Tak. Musimy zrobić wejście smoka- Facu złapał Melę za rękę i obdarzył pocałunkiem. Gdy dojechali na miejsce, przed wejściem chłopak zatrzymał Melanie i patrząc w jej oczy powiedział:
- Zapomniałem ci czegoś powiedzieć. Najpiękniejsza dziewczyna na świecie, która dziś wygląda jak diament jest moja. Cholerny szczęściarz ze mnie.
- Jesteś stuknięty i najcudowniejszy pod słońcem. - pocałowali się i weszli na salę. Trzymając się za ręce zwołali na siebie spojrzenia wszystkich gości. Facundo przytulił ją do siebie, a na sali rozpoczęły się brawa i gratulacje. Wspólnie ze znajomymi bawili się oczekując północy. Kiedy zbliżał się nowy rok, wyszli na zewnątrz. Mela była w towarzystwie Oli i Karola. Szukała wzrokiem ukochanego, ale nigdzie nie mogła go znaleźć. Wybiła północ, wystrzeliły korki z szampanów, fajerwerki rozbłysły na niebie, rozpoczęły się okrzyki i życzenia.
- Szczęśliwego Nowego Roku kochanie - Facundo podszedł z tyłu do Melanii i stojąc tak objął ją w pasie, szeptając do ucha - mi nie musisz tego życzyć bo kiedy będę z tobą, wiem, że będę szczęśliwy.- Mela odwróciła się do niego, cały czas trwając w jego uścisku. Pocałowała go i życzyła, żeby cały ten rok i każdy kolejny był obok niej.
poniedziałek, 30 grudnia 2013
XI
- No siemka Facundo! Słuchaj mam do ciebie sprawę.. - od razu po otwarciu do mieszkania wpakował się Daniel - bo tak zbliżają się święta i pomyślałem, że moglibyśmy zrobić prezent Me..
- No cześć wujaszku! - ze schodów zbiegła Melania - komu chcecie zrobić ten prezent? Bo nie dokończyłeś.. - dziewczyna lekko się uśmiechnęła i przytuliła do Daniela.
- A co ty tutaj robisz o tej porze? - zapytał siatkarz z podejrzliwym wzrokiem..
- Już zapomniałeś, że Facundo ma mnie trenować? Codziennie rano razem biegamy! Możesz być ze mnie dumny! - Mela sama nie wiedziała co mówi, uśmiechała się ciągle i spoglądała na Facu, który był niesamowicie rozbawiony całą sytuacją. - Dziś już biegaliśmy i jemy śniadanie właśnie, może zjesz z nami.
- Wiecie co, ja będę już leciał. Facundo odezwij się do mnie później. No i widzimy się po nowym roku! A ty Melanio nie zapomnij, że odwożę cię do domu na święta. Trzymajcie się. - Daniel wyszedł, a w mieszkaniu zapanowała dziwna atmosfera.
- Nie wiedziałem, że wyjeżdżasz na święta.. - chłopak jakby posmutniał.
- Obawiam się, że wyjeżdżam na trochę dłużej. - Mela nie potrafiła spojrzeć mu w oczy. - Mój tata jest bardzo chory, chciałabym spędzić z nim trochę czasu. Druga sprawa to, to że tu wszystko przypomina mi o Wiktorze. Muszę dojść do siebie.
- Dlaczego nic mi wcześniej nie powiedziałaś?! - Facu podniósł głos.
- Nie krzycz na mnie. Sama do końca nie wiedziałam co mam zrobić. Lepiej już pójdę. Wesołych Świąt. - Mela nie czekała na odpowiedź, wzięła wszystkie swoje rzeczy i wyszła. Po drodze wstąpiła do swojego mieszkania, spakowała się i zadzwoniła do Daniela:
- Cześć Daniel! Wyszła taka nagła sprawa, mógłbyś mnie dziś zawieźć do domu?
- W sumie mam dziś dzień wolny więc czemu nie. O której będziesz gotowa?
- Właściwie już jestem.
- Będę za 15 minut.
- Dziękuje. - Mela opadła na łóżko, z policzków potoczyło się kilka łez, siedziała tak do momentu przyjazd Daniela. Wsiadła do samochodu i bez słowa odjechała. Kiedy samochód ruszył pod drzwiami mieszkania stał Facundo z bukietem kwiatów. Było już za późno..
i'm sorry
___________________
rozdział dla Karoliny ♥
Dziękuje Ci Siostro!
- No cześć wujaszku! - ze schodów zbiegła Melania - komu chcecie zrobić ten prezent? Bo nie dokończyłeś.. - dziewczyna lekko się uśmiechnęła i przytuliła do Daniela.
- A co ty tutaj robisz o tej porze? - zapytał siatkarz z podejrzliwym wzrokiem..
- Już zapomniałeś, że Facundo ma mnie trenować? Codziennie rano razem biegamy! Możesz być ze mnie dumny! - Mela sama nie wiedziała co mówi, uśmiechała się ciągle i spoglądała na Facu, który był niesamowicie rozbawiony całą sytuacją. - Dziś już biegaliśmy i jemy śniadanie właśnie, może zjesz z nami.
- Wiecie co, ja będę już leciał. Facundo odezwij się do mnie później. No i widzimy się po nowym roku! A ty Melanio nie zapomnij, że odwożę cię do domu na święta. Trzymajcie się. - Daniel wyszedł, a w mieszkaniu zapanowała dziwna atmosfera.
- Nie wiedziałem, że wyjeżdżasz na święta.. - chłopak jakby posmutniał.
- Obawiam się, że wyjeżdżam na trochę dłużej. - Mela nie potrafiła spojrzeć mu w oczy. - Mój tata jest bardzo chory, chciałabym spędzić z nim trochę czasu. Druga sprawa to, to że tu wszystko przypomina mi o Wiktorze. Muszę dojść do siebie.
- Dlaczego nic mi wcześniej nie powiedziałaś?! - Facu podniósł głos.
- Nie krzycz na mnie. Sama do końca nie wiedziałam co mam zrobić. Lepiej już pójdę. Wesołych Świąt. - Mela nie czekała na odpowiedź, wzięła wszystkie swoje rzeczy i wyszła. Po drodze wstąpiła do swojego mieszkania, spakowała się i zadzwoniła do Daniela:
- Cześć Daniel! Wyszła taka nagła sprawa, mógłbyś mnie dziś zawieźć do domu?
- W sumie mam dziś dzień wolny więc czemu nie. O której będziesz gotowa?
- Właściwie już jestem.
- Będę za 15 minut.
- Dziękuje. - Mela opadła na łóżko, z policzków potoczyło się kilka łez, siedziała tak do momentu przyjazd Daniela. Wsiadła do samochodu i bez słowa odjechała. Kiedy samochód ruszył pod drzwiami mieszkania stał Facundo z bukietem kwiatów. Było już za późno..
i'm sorry
___________________
rozdział dla Karoliny ♥
Dziękuje Ci Siostro!
sobota, 21 grudnia 2013
X
Godzinę później...
Mela i Facundo dochodzili właśnie do mieszkania dziewczyny. Trzymali się za ręce i uśmiechali do siebie. Kiedy już się pożegnali, Facundo zaproponował, że zaprowadzi dziewczynę aż pod drzwi mieszkania. Tak jakby przeczuwał, że coś złego może się stać...
- O proszę! Kogo ja widzę : Melcia i jej siatkarzyna..
- Co ty to robisz gnoju?! - Facundo już wyrywał się gdy widział ironiczną minę Wiktora.
- Facu uspokój się. Nie warto tracić nerwów na niego. Czego chcesz Wiktor?
- Przyszedłem dokończyć to co zacząłem... - Wiktor przysunął się blisko do Meli, Facundo w odpowiednim czasie schował ją za siebie.
- Nie przeszkadzaj mi! - Wiktor krzyknął, i szarpnął siatkarza a ten go odepchnął. Melania włączyła dyktafon w telefonie i zaczęła rozmawiać z Wiktorem. Nagrała wszystkie jego groźby, po czym zadzwoniła na policje. Kiedy Wiktor zorientował się, że będzie miał problemy chciał uciec. Facundo skutecznie go powstrzymywał do przyjazdu policji. Melania była roztrzęsiona i bardzo się bała.
- Proszę zgłosić się na komisariat w celu złożenia zeznań. - powiedział funkcjonariusz do nieobecnej duchem Melanii.
- Jasne, jutro przyjadę. Dziękuje za pomoc. - Melania odpowiedziała i spoglądała jak odjeżdża radiowóz z Wiktorem.
- Nigdy się od niego nie uwolnię - Melania płakała - Muszą stąd uciec, muszę..
- Cichutko, już dobrze. Melanio nigdzie nie musisz uciekać, został zatrzymany, jutro złożysz zeznania. Damy radę Mała. - Facundo przytulił ją do siebie - Chodź, zabiorę cię dziś do siebie, nie powinnaś zostawać sama. Przenocujesz , a rano pojedziemy na komisariat.
- Nie chcę ci sprawiać kłopotu..
- To sama przyjemność. Zamówię taksówkę. - przytrzymał ją przy sobie i delikatnie pocałował w czubek głowy. Melania czuła się niesamowicie bezpieczna w objęciach siatkarza. Gdy dotarli do jego mieszkania, było około 23:30. Dziewczyna uspokoiła się trochę i rozweseliła. Nie miała ubrań dlatego dostała koszulkę z nazwiskiem siatkarza i spodenki treningowe. Prawie się w nich utopiła.
- Wyglądasz uroczo w tym stroju. Chciałbym cię tak częściej widywać - Facu siedział na kanapie kiedy dziewczyna po kąpieli dołączyła do niego. Długo rozmawiali, oboje czuli się podekscytowani. Nawet nie spostrzegli jak szybko minął czas. Była 03:20 kiedy Melania wycieńczona zasnęła skulona na fotelu. Facu przeniósł ją do łóżka a sam spał na kanapie w salonie. Rano obudził go zapach tostów i świeżego soku z pomarańczy. Otworzył oczy i spoglądał na krzątającą się w kuchni Melanię. Była piękna, długie, opalone nogi, które w jego spodenkach wyglądały jak 2 miliony dolarów. Szczupła sylwetka, piękne, długie, brązowe włosy i ciemne, duże oczy. Taka drobna, niewinna.- Facundo uśmiechał się sam do siebie, próbując zagłuszyć swoje myśli. Mela zorientowała się, że jest obserwowana i w szybki tempie poprawiła włosy, odwróciła się i szeroko uśmiechnęła.
- Dziękuje, że wczoraj przetransportowałeś mnie na łóżko. W ogóle za wszystko ci dziękuje.. Jesteś świetnym gościem! - uśmiechnęła się - aa teraz w podzięce za wszystko co dla mnie robisz, zapraszam cię na śniadanie.
- Ja chyba śnię! - chłopak podskoczył i podbiegł do Meli. Przytulił ją i zaczął łaskotać. Śmiali się i krzyczeli.
- Facu proszę cię. Nie łaskocz. Prosze.... - Mela śmiała się w głos, i błagała by przestał ją zaczepiać. Nagle wszystko jakby zwolniło.. Z głośnego śmiechu pozostały już tylko delikatne, skrępowane uśmiechy. Spoglądali sobie głęboko w oczy. Ich twarze coraz bardziej się do siebie zbliżały.. Mela lekko przymknęła oczy, kiedy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Czar prysł. Dziewczyna zawstydzona całą sytuacją, pobiegła do sypialni, a Facu poszedł otworzyć drzwi...
Mela i Facundo dochodzili właśnie do mieszkania dziewczyny. Trzymali się za ręce i uśmiechali do siebie. Kiedy już się pożegnali, Facundo zaproponował, że zaprowadzi dziewczynę aż pod drzwi mieszkania. Tak jakby przeczuwał, że coś złego może się stać...
- O proszę! Kogo ja widzę : Melcia i jej siatkarzyna..
- Co ty to robisz gnoju?! - Facundo już wyrywał się gdy widział ironiczną minę Wiktora.
- Facu uspokój się. Nie warto tracić nerwów na niego. Czego chcesz Wiktor?
- Przyszedłem dokończyć to co zacząłem... - Wiktor przysunął się blisko do Meli, Facundo w odpowiednim czasie schował ją za siebie.
- Nie przeszkadzaj mi! - Wiktor krzyknął, i szarpnął siatkarza a ten go odepchnął. Melania włączyła dyktafon w telefonie i zaczęła rozmawiać z Wiktorem. Nagrała wszystkie jego groźby, po czym zadzwoniła na policje. Kiedy Wiktor zorientował się, że będzie miał problemy chciał uciec. Facundo skutecznie go powstrzymywał do przyjazdu policji. Melania była roztrzęsiona i bardzo się bała.
- Proszę zgłosić się na komisariat w celu złożenia zeznań. - powiedział funkcjonariusz do nieobecnej duchem Melanii.
- Jasne, jutro przyjadę. Dziękuje za pomoc. - Melania odpowiedziała i spoglądała jak odjeżdża radiowóz z Wiktorem.
- Nigdy się od niego nie uwolnię - Melania płakała - Muszą stąd uciec, muszę..
- Cichutko, już dobrze. Melanio nigdzie nie musisz uciekać, został zatrzymany, jutro złożysz zeznania. Damy radę Mała. - Facundo przytulił ją do siebie - Chodź, zabiorę cię dziś do siebie, nie powinnaś zostawać sama. Przenocujesz , a rano pojedziemy na komisariat.
- Nie chcę ci sprawiać kłopotu..
- To sama przyjemność. Zamówię taksówkę. - przytrzymał ją przy sobie i delikatnie pocałował w czubek głowy. Melania czuła się niesamowicie bezpieczna w objęciach siatkarza. Gdy dotarli do jego mieszkania, było około 23:30. Dziewczyna uspokoiła się trochę i rozweseliła. Nie miała ubrań dlatego dostała koszulkę z nazwiskiem siatkarza i spodenki treningowe. Prawie się w nich utopiła.
- Wyglądasz uroczo w tym stroju. Chciałbym cię tak częściej widywać - Facu siedział na kanapie kiedy dziewczyna po kąpieli dołączyła do niego. Długo rozmawiali, oboje czuli się podekscytowani. Nawet nie spostrzegli jak szybko minął czas. Była 03:20 kiedy Melania wycieńczona zasnęła skulona na fotelu. Facu przeniósł ją do łóżka a sam spał na kanapie w salonie. Rano obudził go zapach tostów i świeżego soku z pomarańczy. Otworzył oczy i spoglądał na krzątającą się w kuchni Melanię. Była piękna, długie, opalone nogi, które w jego spodenkach wyglądały jak 2 miliony dolarów. Szczupła sylwetka, piękne, długie, brązowe włosy i ciemne, duże oczy. Taka drobna, niewinna.- Facundo uśmiechał się sam do siebie, próbując zagłuszyć swoje myśli. Mela zorientowała się, że jest obserwowana i w szybki tempie poprawiła włosy, odwróciła się i szeroko uśmiechnęła.
- Dziękuje, że wczoraj przetransportowałeś mnie na łóżko. W ogóle za wszystko ci dziękuje.. Jesteś świetnym gościem! - uśmiechnęła się - aa teraz w podzięce za wszystko co dla mnie robisz, zapraszam cię na śniadanie.
- Ja chyba śnię! - chłopak podskoczył i podbiegł do Meli. Przytulił ją i zaczął łaskotać. Śmiali się i krzyczeli.
- Facu proszę cię. Nie łaskocz. Prosze.... - Mela śmiała się w głos, i błagała by przestał ją zaczepiać. Nagle wszystko jakby zwolniło.. Z głośnego śmiechu pozostały już tylko delikatne, skrępowane uśmiechy. Spoglądali sobie głęboko w oczy. Ich twarze coraz bardziej się do siebie zbliżały.. Mela lekko przymknęła oczy, kiedy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Czar prysł. Dziewczyna zawstydzona całą sytuacją, pobiegła do sypialni, a Facu poszedł otworzyć drzwi...
wtorek, 10 grudnia 2013
IX
3 miesiące później..
- Facu, musisz zrobić sobie przerwę w graniu. Widzę, że w ogóle nie skupiasz się na grze. Rozumiem przez co przechodzisz i dlatego weź wolne, odpocznij. - trener mówił do nieobecnego duchem siatkarza.
- Masz rację. Muszę odpocząć. Dziękuje!- Facundo wyszedł z hali. Wsiadł do samochodu i rozpłakał się. Jedyne co przyszło mu na myśl to, żeby pojechać do szpitala.
- Daniel? Właśnie wyszedłem z hali, jesteś w szpitalu?
- Tak jestem, nie ma sensu żebyś przyjeżdżał. Nadal się nie wybudziła ze śpiączki.
- Tracę już powoli nadzieję Daniel. Przyjadę, bo nie wiem co mógłbym innego ze sobą zrobić.
Facundo rozłączył się, odpalił samochód. Włączył piosenkę i pojechał do szpitala. Kiedy dotarł na miejsce, zastanawiał się czy powinien tam wejść. Siedział przez chwilę w samochodzie, coś go tknęło i wszedł do szpitala.
- Dobrze, że jesteś Facundo. Muszę jechać do domu, mała coś nabroiła. Marta dzwoniła, że musimy jechać na pogotowie. Zostań z nią dopóki nie wrócę, dobrze? - w szybkim tempie powiedział Daniel.
- Jasne! Trzymaj się! - Daniel wyszedł ze szpitala, a Facundo był coraz bliżej sali, na której leżała Mela. Zatrzymał się, drzwi były otwarte - jaka ona piękna - pomyślał. Wszedł i usiadł obok niej. Milczał. Kiedy spoglądał na jej twarz, łzy same popłynęły mu z oczu. Złapał ją za rękę i spuścił głowę.
- Pierwszy raz w życiu spowodowałam, że facet płacze na moich oczach. - Mela powiedziała z drwiącym uśmiechem, lekko otwierając oczy.
- Mela! Jak dobrze, że do nas wróciłaś. Jak się czujesz? - Facundo ucałował jej dłoń i cały czas z niedowierzaniem wpatrywał się w jej oczy.
- Jakbym niezdarnie przyjęła na siebie zagrywki wszystkich siatkarzy, których kocham. - Mela cały czas się uśmiechała.
- Haha co za żartowniś. Poczekaj pójdę po lekarza. - siatkarz uśmiechnął się i wyszedł po lekarza.
- Pani Melanio widzę, że znudziło się pani bezczynne leżenie. Wyniki badań są bardzo dobre. Za parę dni wróci pani do domu.
- Bardzo się cieszę! Przecież trzeba się przygotować na święta.
3 dni później...
- Wzięłaś wszystkie swoje rzeczy? Chyba nie chcesz tu wrócić? - Daniel troskliwie popatrzył na Melę.
- No coś ty! Mam wszystko możemy jechać.
- Lekarz zalecił ci odpoczynek. No i mam do ciebie małą propozycję, ale wszystkiego dowiesz się w domu.
- Dobrze wujaszku. Tak bardzo się stęskniłam za życiem. Jak nam idzie w pluslidze?
- 2 przegrane a tak to nie mamy sobie równych.
- No i to mi się podoba! Wracam na trybuny podczas najbliższego meczu.
- Spokojnie młoda. Pamiętaj, że musisz na siebie uważać.
W drodze do domu Daniela Melania zasnęła. Kiedy dotarli na miejsce i otworzyli drzwi Mela nie mogła powstrzymać łez. W domu czekała na nią cała drużyna Skry ze swoimi rodzinami, jej rodzice, przyjaciele. Rozpłakała się i natychmiast rzuciła w ramiona mamy i taty, którzy również nie mogli powstrzymać łez. Wszyscy gratulowali jej powrotu do zdrowia. Czuła się szczęśliwa, widząc ilu ma wokół siebie wspaniałych ludzi.
- Melanio mamy do Ciebie wiadomość. Przenosimy cię z powrotem na Śląsk. Twoje rzeczy już na ciebie czekają. - dość głośno powiedziała mama Meli, czym zwróciła na siebie uwagę.
- Pomyśleliśmy, że tak będzie do ciebie lepiej. - dodał jej ojciec.
Melania zaniemówiła. Wszyscy byli w szoku, nikt nie wiedział co powiedzieć. Ciszę przerwała Mela.
- Wiem, że chcecie dla mnie jak najlepiej. Ale.. - Mela spoglądała na twarze siedzących wokół niej osób, szukając wsparcia - ..ale ja nie wracam do domu. Tutaj jest mój dom. Tutaj jest źródło mojej pasji. Tutaj jest mi dobrze.
- Mela - przerwała jej mama - tutaj tylko możesz obserwować swoją pasję, tak czy owak nie grasz, zrozum to tutaj skatował cię Wiktor. - Słysząc słowa mamy, Mela wybiegła z domu. Zaraz za nią pobiegł Mariusz.
- Mela! Mela zatrzymaj się! - wołał, lecz bezskutecznie. Biegła przed siebie, zapłakana, zrozpaczona. W jej głowie przewijały się sceny z najgorszego dnia jej życia. Była bezsilna. Zatrzymała się i bezwładnie opadła na ziemię. Mariusz podbiegł do niej i kucnął przed nią.
- Przeżyłam wtedy najgorsze chwile, jakie można sobie wyobrazić. Kiedy z nim rozmawiałam bałam się.. - Mela mówiła, nie patrząc w oczy - kiedy pierwszy raz mnie uderzył, poczułam że nie mam z nim szans, że pewnie zaraz mnie zakatuje. Te myśli, które wtedy były w mojej głowie, ich nawet nie da się opisać. Myślałam, że już więcej was nie zobaczę, że nawet nie zdążę się pożegnać. Ale jestem tu. I nie zamierzam tego tracić. - płakała. Przyjaciel nic nie mówił, nie musiał. Przytulił ją mocno do siebie. - To tu mam ludzi, którzy mnie wspierają. Wiem, że mama nie chciała mnie urazić. Powiedziała prawdę i tak nie gram. Nie mam do niej żalu. Nie chcę wracać.
- Mela, jesteś dla mnie jak siostra. Nie pozwolimy ci wyjechać, spokojnie. Porozmawiamy razem z twoimi rodzicami. Zobaczysz. - dodał jej otuchy. Wracając wybrali się na długi spacer. Kiedy przekroczyli próg domu, Mela udała się na rozmowę z rodzicami. Po chwili dołączył do niej Mariusz. Udało się przekonać rodziców. I Mela została w Bełchatowie. Większość gości wracała już do domów, kiedy Melania zobaczyła, że na kanapie siedzi Facundo i bawi się z córeczkami Daniela. Widząc ich, uśmiechała się. Niby potężny, męski bohater, a z drugiej strony uroczy, czuły mężczyzna. Podeszła do nich i usiadła obok. Daniel widząc, że młodzi rozmawiają, zabrał dziewczynki do spania, tak żeby zostali sami.
- Nie miałam okazji ci podziękować. Gdybyś się wtedy nie pojawił.. pewnie nie rozmawiałabym dziś z tobą..- zaczęła nieśmiało Mela.
- Nawet tak nie mów Melanio! Spóźniałaś się na spotkanie, chciałem zrobić ci niespodziankę. Kiedy widziałam z daleka, że leżysz na ziemi. Bałem się, że nie zdążę. Nie chcesz wiedzieć co myślałem o tym gnoju. Ma szczęście, że byłem zajęty tobą bo pewnie nie skończyłoby się na jednym ciosie. - Facundo skrępowanym wzrokiem popatrzył na Melę.
- A ja mam szczęście, że cię poznałam. - co ja w ogóle mówię?! Ogarnij się bo pomyśli, że jesteś jakaś napalona. Mela sama nie wiedziała co się z nią dzieje. Nagle, Facundo objął ją ramieniem, przytulił do siebie i powiedział do ucha:
- Nie wyobrażam sobie, że mógłbym nie zdążyć. Dobrze, że jesteś! Może odprowadzę cię dziś do domu?
- Świetny pomysł. Pójdę się tylko ubrać i pożegnać z Danielem. - Mela pobiegła do Daniela i Marty, podziękowała im za wszystko, pożegnała się i wyszli.
- To będzie długi powrót do domu. - Facundo uśmiechnął się i złapał Melę za rękę.
- Nigdzie mi się nie śpieszy. - powiedziała i lekko zacisnęła swoją dłoń na dłoni Facundo.
♥
- Melanio mamy do Ciebie wiadomość. Przenosimy cię z powrotem na Śląsk. Twoje rzeczy już na ciebie czekają. - dość głośno powiedziała mama Meli, czym zwróciła na siebie uwagę.
- Pomyśleliśmy, że tak będzie do ciebie lepiej. - dodał jej ojciec.
Melania zaniemówiła. Wszyscy byli w szoku, nikt nie wiedział co powiedzieć. Ciszę przerwała Mela.
- Wiem, że chcecie dla mnie jak najlepiej. Ale.. - Mela spoglądała na twarze siedzących wokół niej osób, szukając wsparcia - ..ale ja nie wracam do domu. Tutaj jest mój dom. Tutaj jest źródło mojej pasji. Tutaj jest mi dobrze.
- Mela - przerwała jej mama - tutaj tylko możesz obserwować swoją pasję, tak czy owak nie grasz, zrozum to tutaj skatował cię Wiktor. - Słysząc słowa mamy, Mela wybiegła z domu. Zaraz za nią pobiegł Mariusz.
- Mela! Mela zatrzymaj się! - wołał, lecz bezskutecznie. Biegła przed siebie, zapłakana, zrozpaczona. W jej głowie przewijały się sceny z najgorszego dnia jej życia. Była bezsilna. Zatrzymała się i bezwładnie opadła na ziemię. Mariusz podbiegł do niej i kucnął przed nią.
- Przeżyłam wtedy najgorsze chwile, jakie można sobie wyobrazić. Kiedy z nim rozmawiałam bałam się.. - Mela mówiła, nie patrząc w oczy - kiedy pierwszy raz mnie uderzył, poczułam że nie mam z nim szans, że pewnie zaraz mnie zakatuje. Te myśli, które wtedy były w mojej głowie, ich nawet nie da się opisać. Myślałam, że już więcej was nie zobaczę, że nawet nie zdążę się pożegnać. Ale jestem tu. I nie zamierzam tego tracić. - płakała. Przyjaciel nic nie mówił, nie musiał. Przytulił ją mocno do siebie. - To tu mam ludzi, którzy mnie wspierają. Wiem, że mama nie chciała mnie urazić. Powiedziała prawdę i tak nie gram. Nie mam do niej żalu. Nie chcę wracać.
- Mela, jesteś dla mnie jak siostra. Nie pozwolimy ci wyjechać, spokojnie. Porozmawiamy razem z twoimi rodzicami. Zobaczysz. - dodał jej otuchy. Wracając wybrali się na długi spacer. Kiedy przekroczyli próg domu, Mela udała się na rozmowę z rodzicami. Po chwili dołączył do niej Mariusz. Udało się przekonać rodziców. I Mela została w Bełchatowie. Większość gości wracała już do domów, kiedy Melania zobaczyła, że na kanapie siedzi Facundo i bawi się z córeczkami Daniela. Widząc ich, uśmiechała się. Niby potężny, męski bohater, a z drugiej strony uroczy, czuły mężczyzna. Podeszła do nich i usiadła obok. Daniel widząc, że młodzi rozmawiają, zabrał dziewczynki do spania, tak żeby zostali sami.
- Nie miałam okazji ci podziękować. Gdybyś się wtedy nie pojawił.. pewnie nie rozmawiałabym dziś z tobą..- zaczęła nieśmiało Mela.
- Nawet tak nie mów Melanio! Spóźniałaś się na spotkanie, chciałem zrobić ci niespodziankę. Kiedy widziałam z daleka, że leżysz na ziemi. Bałem się, że nie zdążę. Nie chcesz wiedzieć co myślałem o tym gnoju. Ma szczęście, że byłem zajęty tobą bo pewnie nie skończyłoby się na jednym ciosie. - Facundo skrępowanym wzrokiem popatrzył na Melę.
- A ja mam szczęście, że cię poznałam. - co ja w ogóle mówię?! Ogarnij się bo pomyśli, że jesteś jakaś napalona. Mela sama nie wiedziała co się z nią dzieje. Nagle, Facundo objął ją ramieniem, przytulił do siebie i powiedział do ucha:
- Nie wyobrażam sobie, że mógłbym nie zdążyć. Dobrze, że jesteś! Może odprowadzę cię dziś do domu?
- Świetny pomysł. Pójdę się tylko ubrać i pożegnać z Danielem. - Mela pobiegła do Daniela i Marty, podziękowała im za wszystko, pożegnała się i wyszli.
- To będzie długi powrót do domu. - Facundo uśmiechnął się i złapał Melę za rękę.
- Nigdzie mi się nie śpieszy. - powiedziała i lekko zacisnęła swoją dłoń na dłoni Facundo.
♥
niedziela, 8 grudnia 2013
VIII
- Ty podła suko! Nienawidzę cię! - Zaczął ją kopać.
- Wiktor, błagam zostaw mnie.. - krzyczała zapłakana Mela. - zostaw! - Nic nie działało. Bił ją bez opamiętania. Straciła przytomność. Była cała zakrwawiona. Nagle z drugiej strony podbiegł wysoki mężczyzna.
- Ty gnoju! Zostaw ją! - Facundo nie panował nad złością. Uderzył Wiktora, a ten upadł i nawet nie miał siły się podnieść.. Zadzwonił na policję i pogotowie. Wziął Melę w ramiona i rozpłakał się.
- Melanio proszę.. Nie zostawiaj mnie.. Mela.. - Trzymał ją przy sobie do czasu przyjazdu pogotowia. Powiadomił Daniela, Olę i Mariusza. Policja zgarnęła Wiktora. Pogotowie na sygnale wzięło Melę do szpitala.
- Stań jest krytyczny. Niczego nie możemy obiecać. Przykro nam. - lekarz pogotowia rozmawiał z Danielem, a on nie mógł opanować łez. Na miejsce dotarła Paulina, Marta i Karol. Marta podeszła do swojego męża, chciała go pocieszyć, widziała jak bardzo martwi się o swoją chrzestnicę. Wśród wszystkich panowała cisza, którą przerwał Daniel..
- Słuchajcie, nie ma sensu żebyśmy tu wszyscy czekali bezczynnie. Wracajcie do domów, ja pojadę do szpitala. Muszę poinformować jej rodziców. Pojechać na policję. Jestem jedynym członkiem jej rodziny tu w Bełchatowie.
- Wszyscy jesteśmy jej rodziną. I na pewno nie zostawimy jej, ani ciebie w tym momencie. - powiedział Mariusz. - masz rację wróćmy do domów, ty jedź do szpitala i daj nam znać. Kiedy będziemy wiedzieć coś konkretnego, zaczniemy działać. Wyjdzie z tego Daniel! Ona jest silna. - podszedł do Daniela i złapał go za ramię, po czym przybili sobie graby i rozeszli się. Wszyscy w ponurych nastrojach wrócili do domów. Daniel pojechał do szpitala.
- Jest z nią bardzo źle - mówił lekarz - zaraz zabieramy ją na salę operacyjną, nie odzyskała świadomości. Ma złamaną rękę i nogę. Połamane żebra i wstrząs mózgu. Ktoś musiał ją strasznie skatować.
- Zabiję gnoja! - Daniel wybiegł ze szpitala. Wpadł do samochodu i rozpłakał się. Był bezsilny. Krzyczał. Pojechał do domu, do Marty. Wtulił się w nią i nieco uspokoił.
- Biorę parę dni wolnego w klubie. Muszę przy niej być. Jutro pojadę do jej rodziców, nie mogę im tego powiedzieć przez telefon. Zawaliłem..- zasnął. Następnego dnia pojechał do swoich przyjaciół i poinformował o stanie córki. Z powodu złego stanu zdrowia ojca Meli, rodzice zostali u siebie. Prosili o stały kontakt i informacje dotyczące ich córki. Kiedy Daniel wrócił do Bełchatowa od razu pojechał do szpitala. W pokoju dziewczyny był jego kolega z drużyny.
- Co ty tu robisz Facundo? Nie powinieneś być na treningu?
- Nie mogłem przestać o niej myśleć. Jak ktoś mógł być tak okrutny.. Wziąłem wolne. Chcę być przy niej.
- Dobrze, ale teraz możesz wrócić do domu, ja z nią zostanę...
- Nie rozumiesz? Ona dla mnie naprawdę dużo znaczy. Nie zostawię jej.
- Uparty jak Mela. Dobrze podzielimy się. - uśmiechnął się Daniel starając się nieco uspokoić kumpla. Na salę wszedł lekarz.
- Zabieramy ją na operację. Panów proszę o zachowanie spokoju. Można wrócić do domów. Zabieg potrwa kilka godzin.
- Zostajemy! - zgodnie odpowiedzieli i wyszli za lekarzem pod salę operacyjną..
- Wiktor, błagam zostaw mnie.. - krzyczała zapłakana Mela. - zostaw! - Nic nie działało. Bił ją bez opamiętania. Straciła przytomność. Była cała zakrwawiona. Nagle z drugiej strony podbiegł wysoki mężczyzna.
- Ty gnoju! Zostaw ją! - Facundo nie panował nad złością. Uderzył Wiktora, a ten upadł i nawet nie miał siły się podnieść.. Zadzwonił na policję i pogotowie. Wziął Melę w ramiona i rozpłakał się.
- Melanio proszę.. Nie zostawiaj mnie.. Mela.. - Trzymał ją przy sobie do czasu przyjazdu pogotowia. Powiadomił Daniela, Olę i Mariusza. Policja zgarnęła Wiktora. Pogotowie na sygnale wzięło Melę do szpitala.
- Stań jest krytyczny. Niczego nie możemy obiecać. Przykro nam. - lekarz pogotowia rozmawiał z Danielem, a on nie mógł opanować łez. Na miejsce dotarła Paulina, Marta i Karol. Marta podeszła do swojego męża, chciała go pocieszyć, widziała jak bardzo martwi się o swoją chrzestnicę. Wśród wszystkich panowała cisza, którą przerwał Daniel..
- Słuchajcie, nie ma sensu żebyśmy tu wszyscy czekali bezczynnie. Wracajcie do domów, ja pojadę do szpitala. Muszę poinformować jej rodziców. Pojechać na policję. Jestem jedynym członkiem jej rodziny tu w Bełchatowie.
- Wszyscy jesteśmy jej rodziną. I na pewno nie zostawimy jej, ani ciebie w tym momencie. - powiedział Mariusz. - masz rację wróćmy do domów, ty jedź do szpitala i daj nam znać. Kiedy będziemy wiedzieć coś konkretnego, zaczniemy działać. Wyjdzie z tego Daniel! Ona jest silna. - podszedł do Daniela i złapał go za ramię, po czym przybili sobie graby i rozeszli się. Wszyscy w ponurych nastrojach wrócili do domów. Daniel pojechał do szpitala.
- Jest z nią bardzo źle - mówił lekarz - zaraz zabieramy ją na salę operacyjną, nie odzyskała świadomości. Ma złamaną rękę i nogę. Połamane żebra i wstrząs mózgu. Ktoś musiał ją strasznie skatować.
- Zabiję gnoja! - Daniel wybiegł ze szpitala. Wpadł do samochodu i rozpłakał się. Był bezsilny. Krzyczał. Pojechał do domu, do Marty. Wtulił się w nią i nieco uspokoił.
- Biorę parę dni wolnego w klubie. Muszę przy niej być. Jutro pojadę do jej rodziców, nie mogę im tego powiedzieć przez telefon. Zawaliłem..- zasnął. Następnego dnia pojechał do swoich przyjaciół i poinformował o stanie córki. Z powodu złego stanu zdrowia ojca Meli, rodzice zostali u siebie. Prosili o stały kontakt i informacje dotyczące ich córki. Kiedy Daniel wrócił do Bełchatowa od razu pojechał do szpitala. W pokoju dziewczyny był jego kolega z drużyny.
- Co ty tu robisz Facundo? Nie powinieneś być na treningu?
- Nie mogłem przestać o niej myśleć. Jak ktoś mógł być tak okrutny.. Wziąłem wolne. Chcę być przy niej.
- Dobrze, ale teraz możesz wrócić do domu, ja z nią zostanę...
- Nie rozumiesz? Ona dla mnie naprawdę dużo znaczy. Nie zostawię jej.
- Uparty jak Mela. Dobrze podzielimy się. - uśmiechnął się Daniel starając się nieco uspokoić kumpla. Na salę wszedł lekarz.
- Zabieramy ją na operację. Panów proszę o zachowanie spokoju. Można wrócić do domów. Zabieg potrwa kilka godzin.
- Zostajemy! - zgodnie odpowiedzieli i wyszli za lekarzem pod salę operacyjną..
sobota, 7 grudnia 2013
VII
W drzwiach stał pijany Wiktor.
- Ah tak, więc teraz lecisz tylko na siatkarzy z dużą kasą. Już nie pamiętasz co było między nami?!
- Wiktor, jesteś pijany.. - Mela szybko zamknęła drzwi. Usłyszała tylko jak klnie i odchodzi. Była roztrzęsiona.. Chwilę później kolejny dzwonek do drzwi. Tym razem to Maciek.
- Cześć! Mela! Co się stało?
- Nie chcę o tym rozmawiać, słuchaj zaprosiłam Cię bo musimy pogadać. Ostatni pocałunek nie miał prawa mieć miejsca. Ja jestem zakochana w Facundo. I zrozum bardzo Cię lubię, ale to wszystko na co możesz liczyć z mojej strony...
- Mela! Spokojnie, wiem, że szalejesz za Facundo, on z resztą za Tobą również. Tamten pocałunek to błąd, poniosły mnie emocje. Przepraszam. Przyjaźń?
- Przyjaźń. - Mela uśmiechnęła się i kamień spadł jej z serca. Maciek został u niej do wieczora, długo rozmawiali, oglądali filmy i śmiali się jak dzieci. Około godziny 20:00 Maciek pojechał do domu. A Mela zadzwoniła do Oli.
- Z Maćkiem wszystko wyjaśnione.
- Świetnie Młoda, teraz tylko czekamy na Facundo! - powiedziała Ola - wybacz ale właśnie jestem na kolacji u rodziców Karola, odezwę się później. Jestem z Ciebie dumna!- rozłączyła się.
Mela dostała sms o treści: "Możemy się spotkać w parku za pół godziny? F :*" Facundo wrócił! Szybko odpisała i zaczęła się ubierać. W 15 minut była gotowa. Miała jeszcze sporo czasu, ale postanowiła wyjść wcześniej. Do parku zostało jej jedynie parę kroków kiedy usłyszała za sobą znajomy głos. Odwróciła się i poczuła strach. To był Wiktor...
- Miło cię widzieć Melanio!
- Co ty tutaj robisz? Śmierdzisz alkoholem i fajkami..
- A tobie co do tego? Myślałem, że przestałaś się mną już interesować..
- Rób co chcesz twoja sprawa.. - Mela czuła, że nic dobrego nie wyjdzie z tego spotkania. Bała się Wiktora bo był nieobliczalny. Odwróciła się i chciała odejść. Złapał ją za rękę..
- Dokąd to? Nawet się nie pożegnasz? Doskonale wiem, że nie będziemy już razem. Ale to nie znaczy, że pozwolę ci teraz odejść. Może się zabawimy?!
- Wiktor! Przestań. Puść mnie. Jesteś pijany. - szarpnął ją jeszcze bardziej. Przyciągnął do siebie i zaczął całować, ograniczając jej ruchy do minimum. Wyrwała się i uderzyła go w twarz. Co go kompletnie rozwścieczyło. Uderzył ją w twarz tak, że upadła.
- Ah tak, więc teraz lecisz tylko na siatkarzy z dużą kasą. Już nie pamiętasz co było między nami?!
- Wiktor, jesteś pijany.. - Mela szybko zamknęła drzwi. Usłyszała tylko jak klnie i odchodzi. Była roztrzęsiona.. Chwilę później kolejny dzwonek do drzwi. Tym razem to Maciek.
- Cześć! Mela! Co się stało?
- Nie chcę o tym rozmawiać, słuchaj zaprosiłam Cię bo musimy pogadać. Ostatni pocałunek nie miał prawa mieć miejsca. Ja jestem zakochana w Facundo. I zrozum bardzo Cię lubię, ale to wszystko na co możesz liczyć z mojej strony...
- Mela! Spokojnie, wiem, że szalejesz za Facundo, on z resztą za Tobą również. Tamten pocałunek to błąd, poniosły mnie emocje. Przepraszam. Przyjaźń?
- Przyjaźń. - Mela uśmiechnęła się i kamień spadł jej z serca. Maciek został u niej do wieczora, długo rozmawiali, oglądali filmy i śmiali się jak dzieci. Około godziny 20:00 Maciek pojechał do domu. A Mela zadzwoniła do Oli.
- Z Maćkiem wszystko wyjaśnione.
- Świetnie Młoda, teraz tylko czekamy na Facundo! - powiedziała Ola - wybacz ale właśnie jestem na kolacji u rodziców Karola, odezwę się później. Jestem z Ciebie dumna!- rozłączyła się.
Mela dostała sms o treści: "Możemy się spotkać w parku za pół godziny? F :*" Facundo wrócił! Szybko odpisała i zaczęła się ubierać. W 15 minut była gotowa. Miała jeszcze sporo czasu, ale postanowiła wyjść wcześniej. Do parku zostało jej jedynie parę kroków kiedy usłyszała za sobą znajomy głos. Odwróciła się i poczuła strach. To był Wiktor...
- Miło cię widzieć Melanio!
- Co ty tutaj robisz? Śmierdzisz alkoholem i fajkami..
- A tobie co do tego? Myślałem, że przestałaś się mną już interesować..
- Rób co chcesz twoja sprawa.. - Mela czuła, że nic dobrego nie wyjdzie z tego spotkania. Bała się Wiktora bo był nieobliczalny. Odwróciła się i chciała odejść. Złapał ją za rękę..
- Dokąd to? Nawet się nie pożegnasz? Doskonale wiem, że nie będziemy już razem. Ale to nie znaczy, że pozwolę ci teraz odejść. Może się zabawimy?!
- Wiktor! Przestań. Puść mnie. Jesteś pijany. - szarpnął ją jeszcze bardziej. Przyciągnął do siebie i zaczął całować, ograniczając jej ruchy do minimum. Wyrwała się i uderzyła go w twarz. Co go kompletnie rozwścieczyło. Uderzył ją w twarz tak, że upadła.
czwartek, 12 września 2013
VI
8 wrzesień...
Po powrocie do domu Mela myślała o zaistniałej sytuacji. "Jak on mógł mnie pocałować. Co on sobie w ogóle myśli?! Coś co pojawiło się między mną a Facundo może przerodzić się w COŚ wspaniałego, czemu on chce wszystko zepsuć." Około godziny 2:30 Mela wybrała numer swojej najlepszej przyjaciółki.
- Haaaaloo ? - odebrała wyrwana ze snu Ola.
- Tu Mela...
- Czy Ty zwariowałaś ? Budzić mnie w środku nooocy....
- Maciek mnie pocałował.
- Coo ?! Żartujesz .. Jak do tego doszło ? Przecież Ty i Facundo.. - Ola usłyszała w słuchawce płacz przyjaciółki. - słuchaj Młoda, nie wiem jak mi się za to odwdzięczysz ale za chwilę będę u Ciebie. - rzuciła szybko do telefonu i rozłączyła się. Gdy dotarła do mieszkania Meli, przyjaciółka trochę zagubiona starała się sprawiać pozory zadowolonej, jednak szybko Ola rozgryzła pozory dziewczyny. Długo rozmawiały o Facundo i o tym co zdarzyło się z Maćkiem. Z jednej strony Mela była zła na Facundo, że nie daje znaku życia, z drugiej tęskniła za nim i nie mogła doczekać się spotkania. A jeśli chodzi o Maćka to uważała, że to co zrobił było głupie i nierozsądne, z drugiej strony zaś czuła, że ten pocałunek wywołał u niej motyle w brzuchu. Dziwiło ją to, nie chciała się przyznać, nic nie wspomniała przyjaciółce. Ustaliły, że Mela wyjaśni Maćkowi sytuacje, powie mu, że to nie powinno się zdarzyć i da do zrozumienia, że zależy jej na Facundo. Za 4 dni miał się odbyć mecz Skry z Transferem Bydgoszcz. Do tego czasu sprawa z Maćkiem musiała zostać wyjaśniona. Dziewczyny obejrzały film i w dobrych nastrojach zasnęło około godziny 5. Nastepnego dnia po przebudzeniu Mela znalazła kartkę na materacu "Musiałam wstać do pracy, w kuchni masz śniadanie, załatw dziś tę sprawę. 3mam kciuki. Olek ;*". Poszła do kuchni zjadła śniadanie, wzięła szybki prysznic, o cholera! już 13. Mela ogarnęła mieszkanie, przebrała się i wzięła do ręki telefon. dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić...
- Maciek ?
- Tak to ja, cieszę się, ze dzwonisz Melanio..
- Słuchaj, mógłbyś dziś do mnie wpaść, tak koło 16?
- Hmm, o 16 mam trening, ale mógłbym o 14.
- Okej, to czekam, do zobaczenia!
Nie zdążył nawet odpowiedzieć.. Uff... Muszę z nim to załatwić. Nie mogę ranić ani jego, ani Facundo, ani siebie.
Godzina 13:45 dzwonek do drzwi..
"Ten Maciek strasznie punktualny.." Mela otworzyła drzwi i zaniemówiła....
Po powrocie do domu Mela myślała o zaistniałej sytuacji. "Jak on mógł mnie pocałować. Co on sobie w ogóle myśli?! Coś co pojawiło się między mną a Facundo może przerodzić się w COŚ wspaniałego, czemu on chce wszystko zepsuć." Około godziny 2:30 Mela wybrała numer swojej najlepszej przyjaciółki.
- Haaaaloo ? - odebrała wyrwana ze snu Ola.
- Tu Mela...
- Czy Ty zwariowałaś ? Budzić mnie w środku nooocy....
- Maciek mnie pocałował.
- Coo ?! Żartujesz .. Jak do tego doszło ? Przecież Ty i Facundo.. - Ola usłyszała w słuchawce płacz przyjaciółki. - słuchaj Młoda, nie wiem jak mi się za to odwdzięczysz ale za chwilę będę u Ciebie. - rzuciła szybko do telefonu i rozłączyła się. Gdy dotarła do mieszkania Meli, przyjaciółka trochę zagubiona starała się sprawiać pozory zadowolonej, jednak szybko Ola rozgryzła pozory dziewczyny. Długo rozmawiały o Facundo i o tym co zdarzyło się z Maćkiem. Z jednej strony Mela była zła na Facundo, że nie daje znaku życia, z drugiej tęskniła za nim i nie mogła doczekać się spotkania. A jeśli chodzi o Maćka to uważała, że to co zrobił było głupie i nierozsądne, z drugiej strony zaś czuła, że ten pocałunek wywołał u niej motyle w brzuchu. Dziwiło ją to, nie chciała się przyznać, nic nie wspomniała przyjaciółce. Ustaliły, że Mela wyjaśni Maćkowi sytuacje, powie mu, że to nie powinno się zdarzyć i da do zrozumienia, że zależy jej na Facundo. Za 4 dni miał się odbyć mecz Skry z Transferem Bydgoszcz. Do tego czasu sprawa z Maćkiem musiała zostać wyjaśniona. Dziewczyny obejrzały film i w dobrych nastrojach zasnęło około godziny 5. Nastepnego dnia po przebudzeniu Mela znalazła kartkę na materacu "Musiałam wstać do pracy, w kuchni masz śniadanie, załatw dziś tę sprawę. 3mam kciuki. Olek ;*". Poszła do kuchni zjadła śniadanie, wzięła szybki prysznic, o cholera! już 13. Mela ogarnęła mieszkanie, przebrała się i wzięła do ręki telefon. dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić...
- Maciek ?
- Tak to ja, cieszę się, ze dzwonisz Melanio..
- Słuchaj, mógłbyś dziś do mnie wpaść, tak koło 16?
- Hmm, o 16 mam trening, ale mógłbym o 14.
- Okej, to czekam, do zobaczenia!
Nie zdążył nawet odpowiedzieć.. Uff... Muszę z nim to załatwić. Nie mogę ranić ani jego, ani Facundo, ani siebie.
Godzina 13:45 dzwonek do drzwi..
"Ten Maciek strasznie punktualny.." Mela otworzyła drzwi i zaniemówiła....
sobota, 7 września 2013
V
7 wrzesień...
Minął tydzień od spotkania Meli i Facundo. Przez ten czas dziewczyna postanowiła odwiedzić rodziców i spędzić z nimi trochę czasu przed rozpoczęciem wykładów. Dziewczyna w żaden sposób nie kontaktowała się z siatkarzem. Kiedy wróciła do Bełchatowa, została zaproszona na kolacje do Daniela. W sobotnie popołudnie Mela wybrała się do swojego ojca chrzestnego. Dotarła na miejsce około godziny 16:00. Na przyjęciu byli koledzy z drużyny. Wszyscy oprócz Facundo.
- Cześć Mela! Czekaliśmy na Ciebie. - zwrócił się Daniel
- Cześć, wybaczcie spóźnienie, jakoś nie potrafiłam się zebrać. Moglibyśmy porozmawiać później ? Teraz pójdę się przywitać z resztą. - powiedziała Mela.
- Jasne, jakoś marnie wyglądasz, muszę o Ciebie zadbać! - uśmiechnął się czule.
Mela podeszła do stołu i witała się z każdą siatkarską rodziną po kolei. Na końcu siedział Karol z Olą.
- Cześć Mała. Coś źle wyglądasz.. Co się dzieje ? - Ola zwróciła się do przyjaciółki.
- Cześć. Nie czuje się najlepiej, chodzi o mojego tatę, ale nie chcę o tym rozmawiać. Będzie Facundo ?
- Z tego co wiem to nie, miał jakąś ważną sprawę do załatwienia.
- W ogóle się nie odzywał od ostatniego spotkania..
- Może był zajęty..
- Nie chcę o tym teraz myśleć. Jaa.. - Mela chciała dokończyć, ale oto na szyję rzucił jej się mały Arek.
- Czeeeeść MELA! Będziesz się dziś ze mną bawić ?
- No pewnie Maluszku! Widzisz - zwróciła się do Oli - mam się dziś kim zająć.
Mela cały czasu spędzała z Arkiem, mały miał niesamowity uśmiech na twarzy. W pewnym momencie Mariusz przyszedł po syna.
- Chodź młody, damy cioci chwilę spokoju.
Mela trochę źle się czuła i postanowiła wybrać się na mały spacer. Nie zauważyła, że ktoś poszedł za nią.
- Dlaczego to wszystko jest takie trudne.. - mówiła sama do siebie. - choroba taty, rozpoczynające się studia i na dodatek ta samotność... - kucnęła, oparła głowę o ręce i rozpłakała się. Nagle ktoś podszedł do niej i objął ją.. Mela bardzo się wystraszyła.. To był Maciek...
- Spokojnie, nie chciałem Cię przestraszyć. Masz - podał jej paczkę chusteczek. - Mela co się dzieje ?
- Mój tata jest bardzo chory. Został mu miesiąc lub dwa życia. Za miesiąc mam rozpocząć studia. W moim mieszkaniu wszystko mnie przeraża.. Nie mam siły..
- Przykro mi. Jeśli nie chcesz to nie musimy o tym rozmawiać.
- Chciałabym chociaż na chwilę o wszystkim zapomnieć.
- Pozwól sobie pomóc, jutro mam wolną niedzielę, może wyskoczylibyśmy gdzieś razem ?
- Nie chce robić żadnego problemu ..
- To nie problem, to przyjemność.
- Dobrze, zgadzam się.
- Świetnie! Podjadę po Ciebie o 12:00.
Umówiła się z nim. Umówiła się z Maćkiem. A przecież tęskniła za Facundo. Ale jej sytuacja.. Wrócili na przyjęcie, w drodze Maciek robił wszystko by poprawić humor Meli. Po powrocie Daniel zabrał ją na rozmowę. Powiedziała mu o chorobie ojca, o tym, że w poniedziałek wraca na Śląsk do domu, żeby spędzić z nim jeszcze trochę czasu. Wypłakała się, ponarzekała i po godzinie 23:00 wróciła do domu. Zadzwonił telefon. To był Maciek.. Rozmawiali do 01:00 w nocy, po czym Mela zasnęła jak dziecko.. W niedzielę o 12:00 Maciek zameldował się pod jej domem. Pojechali do kina, na obiad, a później nad pobliskie jezioro. Była piękna pogoda. Dobrze się dogadywali. Spędzili ze sobą cały dzień. Mela nie miała czasu myśleć o problemach. Kiedy stali pod mieszkaniem dziewczyny i już mieli się pożegnać Maciek powiedział :
- Mam nadzieję, że chociaż na chwilę zapomniałaś o wszystkim.
- Tak. Dziękuje Ci bardzo za dzisiejszy dzi...
Mela nie zdążyła dokończyć, ponieważ Maciek zamknął jej usta pocałunkiem. Dziewczyna poczuła niesamowite motyle w brzuchu, pomyślała też, że to co robią nie powinno mieć miejsca. Odsunęła się od chłopaka, rzuciła szybkie "cześć" i pobiegła do mieszkania...
Minął tydzień od spotkania Meli i Facundo. Przez ten czas dziewczyna postanowiła odwiedzić rodziców i spędzić z nimi trochę czasu przed rozpoczęciem wykładów. Dziewczyna w żaden sposób nie kontaktowała się z siatkarzem. Kiedy wróciła do Bełchatowa, została zaproszona na kolacje do Daniela. W sobotnie popołudnie Mela wybrała się do swojego ojca chrzestnego. Dotarła na miejsce około godziny 16:00. Na przyjęciu byli koledzy z drużyny. Wszyscy oprócz Facundo.
- Cześć Mela! Czekaliśmy na Ciebie. - zwrócił się Daniel
- Cześć, wybaczcie spóźnienie, jakoś nie potrafiłam się zebrać. Moglibyśmy porozmawiać później ? Teraz pójdę się przywitać z resztą. - powiedziała Mela.
- Jasne, jakoś marnie wyglądasz, muszę o Ciebie zadbać! - uśmiechnął się czule.
Mela podeszła do stołu i witała się z każdą siatkarską rodziną po kolei. Na końcu siedział Karol z Olą.
- Cześć Mała. Coś źle wyglądasz.. Co się dzieje ? - Ola zwróciła się do przyjaciółki.
- Cześć. Nie czuje się najlepiej, chodzi o mojego tatę, ale nie chcę o tym rozmawiać. Będzie Facundo ?
- Z tego co wiem to nie, miał jakąś ważną sprawę do załatwienia.
- W ogóle się nie odzywał od ostatniego spotkania..
- Może był zajęty..
- Nie chcę o tym teraz myśleć. Jaa.. - Mela chciała dokończyć, ale oto na szyję rzucił jej się mały Arek.
- Czeeeeść MELA! Będziesz się dziś ze mną bawić ?
- No pewnie Maluszku! Widzisz - zwróciła się do Oli - mam się dziś kim zająć.
Mela cały czasu spędzała z Arkiem, mały miał niesamowity uśmiech na twarzy. W pewnym momencie Mariusz przyszedł po syna.
- Chodź młody, damy cioci chwilę spokoju.
Mela trochę źle się czuła i postanowiła wybrać się na mały spacer. Nie zauważyła, że ktoś poszedł za nią.
- Dlaczego to wszystko jest takie trudne.. - mówiła sama do siebie. - choroba taty, rozpoczynające się studia i na dodatek ta samotność... - kucnęła, oparła głowę o ręce i rozpłakała się. Nagle ktoś podszedł do niej i objął ją.. Mela bardzo się wystraszyła.. To był Maciek...
- Spokojnie, nie chciałem Cię przestraszyć. Masz - podał jej paczkę chusteczek. - Mela co się dzieje ?
- Mój tata jest bardzo chory. Został mu miesiąc lub dwa życia. Za miesiąc mam rozpocząć studia. W moim mieszkaniu wszystko mnie przeraża.. Nie mam siły..
- Przykro mi. Jeśli nie chcesz to nie musimy o tym rozmawiać.
- Chciałabym chociaż na chwilę o wszystkim zapomnieć.
- Pozwól sobie pomóc, jutro mam wolną niedzielę, może wyskoczylibyśmy gdzieś razem ?
- Nie chce robić żadnego problemu ..
- To nie problem, to przyjemność.
- Dobrze, zgadzam się.
- Świetnie! Podjadę po Ciebie o 12:00.
Umówiła się z nim. Umówiła się z Maćkiem. A przecież tęskniła za Facundo. Ale jej sytuacja.. Wrócili na przyjęcie, w drodze Maciek robił wszystko by poprawić humor Meli. Po powrocie Daniel zabrał ją na rozmowę. Powiedziała mu o chorobie ojca, o tym, że w poniedziałek wraca na Śląsk do domu, żeby spędzić z nim jeszcze trochę czasu. Wypłakała się, ponarzekała i po godzinie 23:00 wróciła do domu. Zadzwonił telefon. To był Maciek.. Rozmawiali do 01:00 w nocy, po czym Mela zasnęła jak dziecko.. W niedzielę o 12:00 Maciek zameldował się pod jej domem. Pojechali do kina, na obiad, a później nad pobliskie jezioro. Była piękna pogoda. Dobrze się dogadywali. Spędzili ze sobą cały dzień. Mela nie miała czasu myśleć o problemach. Kiedy stali pod mieszkaniem dziewczyny i już mieli się pożegnać Maciek powiedział :
- Mam nadzieję, że chociaż na chwilę zapomniałaś o wszystkim.
- Tak. Dziękuje Ci bardzo za dzisiejszy dzi...
Mela nie zdążyła dokończyć, ponieważ Maciek zamknął jej usta pocałunkiem. Dziewczyna poczuła niesamowite motyle w brzuchu, pomyślała też, że to co robią nie powinno mieć miejsca. Odsunęła się od chłopaka, rzuciła szybkie "cześć" i pobiegła do mieszkania...
poniedziałek, 2 września 2013
IV
1 wrzesień...
Mela nie spała całą noc. Kolejny raz wszystko do niej wróciło. Nie chciała się spotkać z Wiktorem. Postanowiła nie myśleć o nim i skupić się na Facundo. Zrobiła kanapki, wzięła szybki prysznic i zadzwoniła do rodziców. Po rozmowie zasnęła. Dochodziła 14:00 Mela obudziła się i zaczęła przygotowywać do wyjścia. Ubrała szara-żółtą sukienkę, neonowe trampki i rozpuściła włosy. Wyszła z mieszkania i już nie mogła się doczekać spotkania z przystojnym siatkarzem. Kiedy dochodziła do parku, widziała Facundo w zupełnie innym wydaniu niż poprzednio. Miał na sobie czerwony t-shirt, rozpiętą koszulę w kratkę z podwiniętymi rękawami, ciemne jeansy i granatowe trampki. Wyglądał bosko! Gdy Mela doszła do chłopaka, on stał do niej tyłem. Delikatnie szturchnęła go w ramię i uśmiechnęła się gdy ten odwrócił się w jej stronę.
- Mela! Witaj. Pięknie wyglądasz. - powiedział Facundo, czym potwornie speszył młodą dziewczynę.
- Dziękuję! Ty również. To jak idziemy do tej knajpy ? - uśmiechnęła się.
- No yy jasne, Ty prowadź!
W głowie Facundo było milion myśli " jaka ona jest piękna, i ta sukienka. ale chyba jej się nie spodobałem.. może trochę, niee.. na pewno nie". Szedł krok za nią i zadawał różne pytania, chciał się jak najwięcej o niej dowiedzieć. Gdy doszli do restauracji, zajęli miejsca przy stoliku i zamówili lody. Mela postanowiła dowiedzieć się czegoś o siatkarzu.
- Całą drogę męczyłeś mnie pytaniami więc teraz moja kolej. Od kiedy grasz w siatkówkę? Dlaczego zdecydowałeś się przyjechać do Bełchatowa?
Chłopak opowiedział jej całą swoją historię, był zachwycony tym jak Mela przeżywa każdą rozmowę o siatkówce, jaką widać w niej pasję. Podobała mu się, coraz bardziej. Po zjedzeniu lodów i wyczerpującej rozmowie wyszli z restauracji.
- Mela, nie chciałabyś może pokazać mi Bełchatowa? - zapytał bardzo nieśmiało.
- Z miłą chęcią. Chociaż sama nie wiem czy znam go na tyle dobrze. - odpowiedziała. Długo chodzili po mieście, zwiedzili chyba wszystkie zakątki. Żadne z nich nie zauważyło jak szybko zleciał im czas. Gdy byli już w drodze do mieszkania brunetki strasznie się odchłodziło. Facundo widział, że Meli jest zimno, zdjął swoją koszulę i oddał dziewczynie. Myślała, że oszaleje. Ta koszula tak bosko pachniała.
- Mam nadzieje, że dasz się jeszcze kiedyś zaprosić na lody. - powiedział chłopak.
- Jeśli tylko będziesz miał ochotę..
Facundo uśmiechnął się i pożegnał, całując dziewczynę w policzek.
Mela czuła, że się zakochała. On jest taki cudowny, weszła do mieszkania, spojrzała w lustro i .. Oo zapomniałam oddać mu koszulę. Wyciągnęła telefon. 1 wiadomość, 5 nieodebranych.. Wszystko od Wiktora. Treść wiadomości "więc teraz wolisz tego siatkarzyne, widziałem was."
Usunęła wiadomość. "Czegoś pan zapomniał. Mam twoją koszulę, przy najbliżej okazji Ci ją oddam. Dziękuje za dziś :) MELA" Chwilę później usłyszała wibracje "Możesz mieć ją jak długo chcesz. To ja Ci dziękuje, mam nadzieje, że jeszcze się spotkamy :* F" Uśmiechnęła się do telefonu, leżała w jego koszuli, otulając się nią, by czuć ten cudowny zapach. Zasnęła...
Mela nie spała całą noc. Kolejny raz wszystko do niej wróciło. Nie chciała się spotkać z Wiktorem. Postanowiła nie myśleć o nim i skupić się na Facundo. Zrobiła kanapki, wzięła szybki prysznic i zadzwoniła do rodziców. Po rozmowie zasnęła. Dochodziła 14:00 Mela obudziła się i zaczęła przygotowywać do wyjścia. Ubrała szara-żółtą sukienkę, neonowe trampki i rozpuściła włosy. Wyszła z mieszkania i już nie mogła się doczekać spotkania z przystojnym siatkarzem. Kiedy dochodziła do parku, widziała Facundo w zupełnie innym wydaniu niż poprzednio. Miał na sobie czerwony t-shirt, rozpiętą koszulę w kratkę z podwiniętymi rękawami, ciemne jeansy i granatowe trampki. Wyglądał bosko! Gdy Mela doszła do chłopaka, on stał do niej tyłem. Delikatnie szturchnęła go w ramię i uśmiechnęła się gdy ten odwrócił się w jej stronę.
- Mela! Witaj. Pięknie wyglądasz. - powiedział Facundo, czym potwornie speszył młodą dziewczynę.
- Dziękuję! Ty również. To jak idziemy do tej knajpy ? - uśmiechnęła się.
- No yy jasne, Ty prowadź!
W głowie Facundo było milion myśli " jaka ona jest piękna, i ta sukienka. ale chyba jej się nie spodobałem.. może trochę, niee.. na pewno nie". Szedł krok za nią i zadawał różne pytania, chciał się jak najwięcej o niej dowiedzieć. Gdy doszli do restauracji, zajęli miejsca przy stoliku i zamówili lody. Mela postanowiła dowiedzieć się czegoś o siatkarzu.
- Całą drogę męczyłeś mnie pytaniami więc teraz moja kolej. Od kiedy grasz w siatkówkę? Dlaczego zdecydowałeś się przyjechać do Bełchatowa?
Chłopak opowiedział jej całą swoją historię, był zachwycony tym jak Mela przeżywa każdą rozmowę o siatkówce, jaką widać w niej pasję. Podobała mu się, coraz bardziej. Po zjedzeniu lodów i wyczerpującej rozmowie wyszli z restauracji.
- Mela, nie chciałabyś może pokazać mi Bełchatowa? - zapytał bardzo nieśmiało.
- Z miłą chęcią. Chociaż sama nie wiem czy znam go na tyle dobrze. - odpowiedziała. Długo chodzili po mieście, zwiedzili chyba wszystkie zakątki. Żadne z nich nie zauważyło jak szybko zleciał im czas. Gdy byli już w drodze do mieszkania brunetki strasznie się odchłodziło. Facundo widział, że Meli jest zimno, zdjął swoją koszulę i oddał dziewczynie. Myślała, że oszaleje. Ta koszula tak bosko pachniała.
- Mam nadzieje, że dasz się jeszcze kiedyś zaprosić na lody. - powiedział chłopak.
- Jeśli tylko będziesz miał ochotę..
Facundo uśmiechnął się i pożegnał, całując dziewczynę w policzek.
Mela czuła, że się zakochała. On jest taki cudowny, weszła do mieszkania, spojrzała w lustro i .. Oo zapomniałam oddać mu koszulę. Wyciągnęła telefon. 1 wiadomość, 5 nieodebranych.. Wszystko od Wiktora. Treść wiadomości "więc teraz wolisz tego siatkarzyne, widziałem was."
Usunęła wiadomość. "Czegoś pan zapomniał. Mam twoją koszulę, przy najbliżej okazji Ci ją oddam. Dziękuje za dziś :) MELA" Chwilę później usłyszała wibracje "Możesz mieć ją jak długo chcesz. To ja Ci dziękuje, mam nadzieje, że jeszcze się spotkamy :* F" Uśmiechnęła się do telefonu, leżała w jego koszuli, otulając się nią, by czuć ten cudowny zapach. Zasnęła...
niedziela, 1 września 2013
III
31 sierpień...
Tego dnia przyjaciółki obudziły się dopiero o 11:00 ponieważ do 4:30 rozmawiały o wszystkich przystojnych siatkarzach jakich znały. Mela wstała, wzięła szybki prysznic i zrobiła sałatkę. Bardzo lubiła gotować, a największą fanką jej potraw była Ola. Dziewczyny zjadły śniadanio-obiad i postanowiły wybrać się na zakupy.
- Wiesz, Karol jest taki kochany. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby Go zabraknąć. Ostatnio zauważyłam, że czegoś mu brakuje. Chyba wiem czego. Mojego wsparcia. Nie miałam czasu, żeby chodzić na mecze i kibicować. Z tego powodu często się kłóciliśmy. Ale Mela na prawdę mnie ta cała siatkówka nie interesuje.. - żaliła się Ola. - Na tych meczach siedzę sama i tylko patrzę jak napalone fanki rzucają się po autografy. Dlatego przestałam chodzić...
- Teraz jak będę tak blisko nie odpuszczę żadnego meczu. Będziemy chodziły razem. Zobaczysz to na prawdę świetna sprawa. - pocieszyła dziewczynę Mela, a potem ruszyły w szał zakupów.
Ola kupiła czarną sukienkę na co dzień, a Mela żółte vansy i niebieską, letnią sukienkę na ramiączkach.
- To co idziemy dziś na mecz ? - zapytała Melania.
- No dobra mamy bilety, więc czemu by nie skorzystać. - Ola uśmiechnęła się. - To do zobaczenia przed Halą.
O 17:45 dziewczyny pojawiły się w Hali Energia w swoich nowych kreacjach, tyle, że Mela do tego miała szalik Skry i żółtą opaskę na rękę. Mecz zaczynał się o 18:00. Mela przeżywała każdą akcję. Były dość blisko i brunetka swobodnie mogła obserwować Facundo siedzącego na ławce. W pewnym momencie siatkarz odwrócił się i spojrzał na Melę. Uśmiechnął się i pomachał jej nie odrywając od niej wzroku. Mela trochę się speszyła ale utrzymała kontakt wzrokowy, odwzajemniła uśmiech i lekko pomachała dłonią w stronę przystojniaka, po czym w przypływie radości uniosła się do góry, kiedy z lewej strony nadchodziła meksykańska fala. Po wygranym meczu dziewczyny zeszły na boisko żeby pogratulować zwycięzcom. Mela podeszła do Facundo i uśmiechnęła się do niego.
- Nieźle kibicowałaś. - powiedział siatkarz.
- A Ty nieźle grałeś.- odpowiedziała. Mela zauważyła, ze ich rozmowie przygląda się Maciek. Spojrzała na niego ale ten szybko odwrócił wzrok.
- Mela, nie chciałabyś może wyjść ze mną na bełchatowskie lody ? - zapytał nieśmiało Facundo.
- Bardzo chętnie, powiedz tylko gdzie i kiedy .
- Jutro o 15:00 w Parku Olszewskich, niedaleko jest taka miła kawiarenka.
- Widzę, że znasz Bełchatów lepiej niż ja! Do zobaczenia. - Mela posłała uśmiech na pożegnanie i wróciła do mieszkania.
- Ola! Nie uwierzysz! Facundo zaprosił mnie na lody! Jutro mam się z nim spotkać. Co ja na siebie włożę ?! - wykrzyczała Mela prawie na jednym wydechu.
- Uuu! Moja Mała wyrywa Argentyńczyka! Słuchaj, masz tą swoją szarą sukienkę z żółtym pasem? Weź ją! I te swoje urocze, neonowe conversy!
- Jesteś kochana! To będzie świetne. Powiedz jak zareagował Karol na Twoją wizytę na meczu ?
- Ucieszył się, powiedział, że tego mu brakowało. Mela, będziesz ze mną chodzić na te mecze?
- Jaasne! Ja nie zamierzam żadnego opuścić!
- Kocham Cię Mała! Wyśpij się, a jutro czekam na relacje z randki.
- To nie żadna randka, to zwykłe spotkanie!
- Dobra, dobra Melanio. Nie wciskaj mi kitu. Trzymaj się, dobranoc!
- Paa, głuptasie.. !
Mela oparła się o ścianę i uśmiechała sama do siebie na myśl spotkania z Facundo, nagle dostała sms-a. Wzięła telefon -to jakiś nieznany numer. Odczytała treść sms-a i zaniemówiła.
Jestem w Bełchatowie. Proszę spotkajmy się. Jutro pod Halą. 18. W.
Tego dnia przyjaciółki obudziły się dopiero o 11:00 ponieważ do 4:30 rozmawiały o wszystkich przystojnych siatkarzach jakich znały. Mela wstała, wzięła szybki prysznic i zrobiła sałatkę. Bardzo lubiła gotować, a największą fanką jej potraw była Ola. Dziewczyny zjadły śniadanio-obiad i postanowiły wybrać się na zakupy.
- Wiesz, Karol jest taki kochany. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby Go zabraknąć. Ostatnio zauważyłam, że czegoś mu brakuje. Chyba wiem czego. Mojego wsparcia. Nie miałam czasu, żeby chodzić na mecze i kibicować. Z tego powodu często się kłóciliśmy. Ale Mela na prawdę mnie ta cała siatkówka nie interesuje.. - żaliła się Ola. - Na tych meczach siedzę sama i tylko patrzę jak napalone fanki rzucają się po autografy. Dlatego przestałam chodzić...
- Teraz jak będę tak blisko nie odpuszczę żadnego meczu. Będziemy chodziły razem. Zobaczysz to na prawdę świetna sprawa. - pocieszyła dziewczynę Mela, a potem ruszyły w szał zakupów.
Ola kupiła czarną sukienkę na co dzień, a Mela żółte vansy i niebieską, letnią sukienkę na ramiączkach.
- To co idziemy dziś na mecz ? - zapytała Melania.
- No dobra mamy bilety, więc czemu by nie skorzystać. - Ola uśmiechnęła się. - To do zobaczenia przed Halą.
O 17:45 dziewczyny pojawiły się w Hali Energia w swoich nowych kreacjach, tyle, że Mela do tego miała szalik Skry i żółtą opaskę na rękę. Mecz zaczynał się o 18:00. Mela przeżywała każdą akcję. Były dość blisko i brunetka swobodnie mogła obserwować Facundo siedzącego na ławce. W pewnym momencie siatkarz odwrócił się i spojrzał na Melę. Uśmiechnął się i pomachał jej nie odrywając od niej wzroku. Mela trochę się speszyła ale utrzymała kontakt wzrokowy, odwzajemniła uśmiech i lekko pomachała dłonią w stronę przystojniaka, po czym w przypływie radości uniosła się do góry, kiedy z lewej strony nadchodziła meksykańska fala. Po wygranym meczu dziewczyny zeszły na boisko żeby pogratulować zwycięzcom. Mela podeszła do Facundo i uśmiechnęła się do niego.
- Nieźle kibicowałaś. - powiedział siatkarz.
- A Ty nieźle grałeś.- odpowiedziała. Mela zauważyła, ze ich rozmowie przygląda się Maciek. Spojrzała na niego ale ten szybko odwrócił wzrok.
- Mela, nie chciałabyś może wyjść ze mną na bełchatowskie lody ? - zapytał nieśmiało Facundo.
- Bardzo chętnie, powiedz tylko gdzie i kiedy .
- Jutro o 15:00 w Parku Olszewskich, niedaleko jest taka miła kawiarenka.
- Widzę, że znasz Bełchatów lepiej niż ja! Do zobaczenia. - Mela posłała uśmiech na pożegnanie i wróciła do mieszkania.
- Ola! Nie uwierzysz! Facundo zaprosił mnie na lody! Jutro mam się z nim spotkać. Co ja na siebie włożę ?! - wykrzyczała Mela prawie na jednym wydechu.
- Uuu! Moja Mała wyrywa Argentyńczyka! Słuchaj, masz tą swoją szarą sukienkę z żółtym pasem? Weź ją! I te swoje urocze, neonowe conversy!
- Jesteś kochana! To będzie świetne. Powiedz jak zareagował Karol na Twoją wizytę na meczu ?
- Ucieszył się, powiedział, że tego mu brakowało. Mela, będziesz ze mną chodzić na te mecze?
- Jaasne! Ja nie zamierzam żadnego opuścić!
- Kocham Cię Mała! Wyśpij się, a jutro czekam na relacje z randki.
- To nie żadna randka, to zwykłe spotkanie!
- Dobra, dobra Melanio. Nie wciskaj mi kitu. Trzymaj się, dobranoc!
- Paa, głuptasie.. !
Mela oparła się o ścianę i uśmiechała sama do siebie na myśl spotkania z Facundo, nagle dostała sms-a. Wzięła telefon -to jakiś nieznany numer. Odczytała treść sms-a i zaniemówiła.
Jestem w Bełchatowie. Proszę spotkajmy się. Jutro pod Halą. 18. W.
sobota, 31 sierpnia 2013
II
Mela rozpakowała się i wzięła szybki prysznic. O 16:00 była umówiona z Olą na III Ogólnopolski Zlot Kibiców Skry Bełchatów. Dochodziła 15:30 kiedy Mela ubrała swoje leginsy z wzorkami i koszulkę z drużyną Skry z poprzedniego sezonu. Chciała wziąć bluzę ale zadzwonili jej rodzice, zgodnie z umową i powiedzieli, że czekają już w szpitalu na wizytę. Mela czuła, że może nie zdążyć dlatego szybko wskoczyła w wygodne trampki i wybiegła z mieszkania.
- MEEEEEEEELAAAA!- brunetka wystraszyła się i zobaczyła szczupłą, piękną, wysoką blondynkę, która z wielkim uśmiechem biegła w jej stronę.
- Ola! Jak dobrze Cię widzieć. Stęskniłam się za Tobą!- krzyknęła Mela do przyjaciółki. Wpadły sobie w ramiona i wyściskały - nie widziały się przecież 1,5 roku.
- Słuchaj o 21 będzie prezentacja Młodej Ligi, później już oficjalnych siatkarzy wbijemy się po autografy. Haha, chcę zobaczyć minę Karola. A tak w ogóle to zabieram Cię teraz na lody, konferencja nie ciekawa będzie! Jadłaś obiad? Wyglądasz jakoś słabo... Powinnaś....
- Halo Ola! To, że jesteś starsza nie oznacza, że masz zachowywać się jak moja mama. - Mela przerwała monolog przyjaciółki. - Liczę na to, że zabierzesz mnie do najlepszej resturacji w Bełchatowie na pyszny obiad!
- No tak! Idziemy.- odrzekła Ola i razem ruszyły w kierunku knajpy. W drodze rozmawiały. Mela opowiedziała Oli o problemach jej ojca ze zdrowiem. O tym, że tęskni za Wiktorem. I o tym, że przeraża ją fakt, że została sama i musi sobie poradzić.
- Mała, masz mnie, Daniela, Karola, Mariusza.. Nie jesteś sama! Zobaczysz jak się ucieszą gdy Cię zobaczą. Nikomu nie zdradziłam, że przyjeżdżasz.- powiedziała Ola, kiedy obie zamówiły już obiad w dobrze zapowiadającej się restauracji.
- Dziękuję, w sumie o to chodziło. Nie wiesz czy na prezentacji będzie Facundo ? - zapytała nieśmiało Mela.
- Jejka! Wiedziałam! Będzie oczywiście. Nieziemsko przystojny co.. ? Jeszcze nie miałam okazji Go poznać. Karol mówił, że jest świetny. Podoba Ci się.. ?
- Pytasz, a wiesz.. - Mela zaśmiała się i już miała zacząć opowiadać o tym jaki to Facundo jest uroczy, kiedy w drzwiach restauracji zobaczyła Paulinę - żonę Mariusza.
- Paulina!- krzyknęła i ruszyła w stronę pięknej brunetki.
- Jesteś, Kochana! Tak mi Cię brakowało! A Młody to już całkiem oszalał, kiedy mu powiedziałam, że teraz będziesz go często odwiedzać. Mariusz nic nie wie. - Paulina dosiadła się do dziewczyn i wspólnie opowiadały o tym co zmieniło się u nich od ostatniego spotkania. Kiedy dochodziła 19:30 dziewczyny postanowiły udać się do parku, w którym odbywała się impreza. O 20:00 zaplanowany był koncert zespołu Pectus. Dziewczyny bocznym wejściem weszły i ustawiły się pod samą sceną, gdy zespół grał bawiły się i tańczyły. Nie mogły doczekać się prezentacji oficjalnej drużyny. Gdy nadeszła godzina 21:15 prowadzący zaczęli wywoływać imiona i nazwiska graczy. Paulina krzyczała najgłośniej kiedy na scenie pojawił się Mariusz. Mela w tym czasie chowała się w tłumie, żeby jej nie rozpoznał. Wywołana drużyna wraz z kadrą ustawiała się do zdjęć i śpiewała hymn Skry. Później gracze zeszli do specjalnego namiotu żeby kibice mogli się z nimi spotkać. Kolejka była ogromna. Kiedy wszyscy kibice już wrócili do domów, a kolejki nie było, Ola i Paulina weszły do namiotu po autografy. Przywitały się z zawodnikami, a później po cichutku do namiotu weszła Mela...
- Mela! Mela kochanie! Jak ja się za Tobą stęskniłem! - krzyknął Karol i podbiegł do niej, żeby przytulić i powitać tą kruchą istotkę.
- Melania! Jak dobrze Cię widzieć! - w jej kierunku ruszył Mariusz. - Młody się ucieszy!
- Moja kochana chrześnica! - podszedł Daniel, przytulił i obdarował całusem w czoło Melę.
- Jak długo zostaniesz ? - zapytał Karol.
- Dobrze was widzieć! Zostaję żeby studiować. Wybrałam uczelnię w Łodzi. Daniel załatwił mi mieszkanie w Bełchatowie..
- Ty stary głupku, wiedziałeś i nic nam nie powiedziałeś ? - zapytali z wyrzutem Mariusz i Karol.
- To miała być niespodzianka - Mela obroniła Daniela i już za chwilę sama musiała uniknąć ataku Karola i Mariusza, którzy zaczęli ją dźgać i zaczepiać jak małe dzieci.
- Zaczyna się.. - powiedziała Mela, po czym wszyscy zaczęli się śmiać!
- Zapomniałem przedstawić! Melanio poznaj moich kolegów to jest Stefan, Nicolas, Jędrzej i ..
Mela dobrze wiedziała kto to jest.. Przystojny, uśmiechnięty.. - Facundo. - Daniel popchał Melę, która jak zaczarowana wpatrywała się w przystojnego siatkarza.
- Cześć - wypowiedział z hiszpańskim akcentem chłopak i szczerze się do niej uśmiechnął.
- Cześć, Mela, miło mi - odpowiedziała i obdarowała chłopaka najpiękniejszym uśmiechem jaki miała.
- Chłopaki, co zrobić z tymi fankami.. Yyy..
- Maciek pozwól to moja chrześnica... - zaczął Daniel
- I nasza przyjaciółka! - krzyknęli chórem Mariusz i Karol przybijając sobie żółwika z powodu zgrania.
- Jestem Mela - brunetka wyciągnęła dłoń i uśmiechnęła się ciepło.
- Yyy, ja..ja jestem Maciek. Miło mi - uścisnął dłoń dziewczyny i jak najszybciej starł się spuścić wzrok...
Chwilę jeszcze porozmawiali i postanowili wrócić do domów bo chłopcy musieli być w formie na kolejny dzień zlotu.
- Dziwny ten Maciek - powiedziała Mela do przyjaciółki kiedy już leżały na podłodze - Mela nie miała jeszcze łóżka - w mieszkaniu Meli.
- Jest spoko, tylko strasznie wstydliwy.. Zobaczysz jak go poznasz.
- Za to Facundo taaki przystojny.... - rozmarzyła się Mela.
- Uważaj Młoda bo się zakochasz!
- Chyba trochę za późno....
- MEEEEEEEELAAAA!- brunetka wystraszyła się i zobaczyła szczupłą, piękną, wysoką blondynkę, która z wielkim uśmiechem biegła w jej stronę.
- Ola! Jak dobrze Cię widzieć. Stęskniłam się za Tobą!- krzyknęła Mela do przyjaciółki. Wpadły sobie w ramiona i wyściskały - nie widziały się przecież 1,5 roku.
- Słuchaj o 21 będzie prezentacja Młodej Ligi, później już oficjalnych siatkarzy wbijemy się po autografy. Haha, chcę zobaczyć minę Karola. A tak w ogóle to zabieram Cię teraz na lody, konferencja nie ciekawa będzie! Jadłaś obiad? Wyglądasz jakoś słabo... Powinnaś....
- Halo Ola! To, że jesteś starsza nie oznacza, że masz zachowywać się jak moja mama. - Mela przerwała monolog przyjaciółki. - Liczę na to, że zabierzesz mnie do najlepszej resturacji w Bełchatowie na pyszny obiad!
- No tak! Idziemy.- odrzekła Ola i razem ruszyły w kierunku knajpy. W drodze rozmawiały. Mela opowiedziała Oli o problemach jej ojca ze zdrowiem. O tym, że tęskni za Wiktorem. I o tym, że przeraża ją fakt, że została sama i musi sobie poradzić.
- Mała, masz mnie, Daniela, Karola, Mariusza.. Nie jesteś sama! Zobaczysz jak się ucieszą gdy Cię zobaczą. Nikomu nie zdradziłam, że przyjeżdżasz.- powiedziała Ola, kiedy obie zamówiły już obiad w dobrze zapowiadającej się restauracji.
- Dziękuję, w sumie o to chodziło. Nie wiesz czy na prezentacji będzie Facundo ? - zapytała nieśmiało Mela.
- Jejka! Wiedziałam! Będzie oczywiście. Nieziemsko przystojny co.. ? Jeszcze nie miałam okazji Go poznać. Karol mówił, że jest świetny. Podoba Ci się.. ?
- Pytasz, a wiesz.. - Mela zaśmiała się i już miała zacząć opowiadać o tym jaki to Facundo jest uroczy, kiedy w drzwiach restauracji zobaczyła Paulinę - żonę Mariusza.
- Paulina!- krzyknęła i ruszyła w stronę pięknej brunetki.
- Jesteś, Kochana! Tak mi Cię brakowało! A Młody to już całkiem oszalał, kiedy mu powiedziałam, że teraz będziesz go często odwiedzać. Mariusz nic nie wie. - Paulina dosiadła się do dziewczyn i wspólnie opowiadały o tym co zmieniło się u nich od ostatniego spotkania. Kiedy dochodziła 19:30 dziewczyny postanowiły udać się do parku, w którym odbywała się impreza. O 20:00 zaplanowany był koncert zespołu Pectus. Dziewczyny bocznym wejściem weszły i ustawiły się pod samą sceną, gdy zespół grał bawiły się i tańczyły. Nie mogły doczekać się prezentacji oficjalnej drużyny. Gdy nadeszła godzina 21:15 prowadzący zaczęli wywoływać imiona i nazwiska graczy. Paulina krzyczała najgłośniej kiedy na scenie pojawił się Mariusz. Mela w tym czasie chowała się w tłumie, żeby jej nie rozpoznał. Wywołana drużyna wraz z kadrą ustawiała się do zdjęć i śpiewała hymn Skry. Później gracze zeszli do specjalnego namiotu żeby kibice mogli się z nimi spotkać. Kolejka była ogromna. Kiedy wszyscy kibice już wrócili do domów, a kolejki nie było, Ola i Paulina weszły do namiotu po autografy. Przywitały się z zawodnikami, a później po cichutku do namiotu weszła Mela...
- Mela! Mela kochanie! Jak ja się za Tobą stęskniłem! - krzyknął Karol i podbiegł do niej, żeby przytulić i powitać tą kruchą istotkę.
- Melania! Jak dobrze Cię widzieć! - w jej kierunku ruszył Mariusz. - Młody się ucieszy!
- Moja kochana chrześnica! - podszedł Daniel, przytulił i obdarował całusem w czoło Melę.
- Jak długo zostaniesz ? - zapytał Karol.
- Dobrze was widzieć! Zostaję żeby studiować. Wybrałam uczelnię w Łodzi. Daniel załatwił mi mieszkanie w Bełchatowie..
- Ty stary głupku, wiedziałeś i nic nam nie powiedziałeś ? - zapytali z wyrzutem Mariusz i Karol.
- To miała być niespodzianka - Mela obroniła Daniela i już za chwilę sama musiała uniknąć ataku Karola i Mariusza, którzy zaczęli ją dźgać i zaczepiać jak małe dzieci.
- Zaczyna się.. - powiedziała Mela, po czym wszyscy zaczęli się śmiać!
- Zapomniałem przedstawić! Melanio poznaj moich kolegów to jest Stefan, Nicolas, Jędrzej i ..
Mela dobrze wiedziała kto to jest.. Przystojny, uśmiechnięty.. - Facundo. - Daniel popchał Melę, która jak zaczarowana wpatrywała się w przystojnego siatkarza.
- Cześć - wypowiedział z hiszpańskim akcentem chłopak i szczerze się do niej uśmiechnął.
- Cześć, Mela, miło mi - odpowiedziała i obdarowała chłopaka najpiękniejszym uśmiechem jaki miała.
- Chłopaki, co zrobić z tymi fankami.. Yyy..
- Maciek pozwól to moja chrześnica... - zaczął Daniel
- I nasza przyjaciółka! - krzyknęli chórem Mariusz i Karol przybijając sobie żółwika z powodu zgrania.
- Jestem Mela - brunetka wyciągnęła dłoń i uśmiechnęła się ciepło.
- Yyy, ja..ja jestem Maciek. Miło mi - uścisnął dłoń dziewczyny i jak najszybciej starł się spuścić wzrok...
Chwilę jeszcze porozmawiali i postanowili wrócić do domów bo chłopcy musieli być w formie na kolejny dzień zlotu.
- Dziwny ten Maciek - powiedziała Mela do przyjaciółki kiedy już leżały na podłodze - Mela nie miała jeszcze łóżka - w mieszkaniu Meli.
- Jest spoko, tylko strasznie wstydliwy.. Zobaczysz jak go poznasz.
- Za to Facundo taaki przystojny.... - rozmarzyła się Mela.
- Uważaj Młoda bo się zakochasz!
- Chyba trochę za późno....
I
- Wreszcie będziemy miały blisko do siebie! Z tego co wiem Daniel załatwił Ci mieszkanie w bloku obok! Nawet nie wiesz jak się ciesze.- krzyczała Ola do telefonu, tak, że Mela prawie ogłuchła.
- Dobra, dobra głupolku. Zobaczymy kiedy będziesz miała dość moich wizyt.- śmiała się Mela - No już jutro się widzimy, mam Ci tyle do powiedzenia! Spotkamy się przed sceną na zlocie ?
- Pewnie, Mała. Już się nie mogę doczekać! Pakuj się, a ja zmykam do Karola. Pa!
- Pozdrów Go ode mnie! Trzymajcie się. Do zobaczenia! - pożegnała się Mela i walnęła na łóżko. I co ja teraz zrobię - pomyślała Mela - przecież tu zostawię Wiktora.. O czym Ty myślisz?! Już dawno się rozstaliście.. Nie pamiętasz jak Cię ranił.. - W głowie Meli toczyła się walka myśli. Spakowała ostatnie zdjęcia z przyjaciółmi z liceum, schowała swoją ulubioną pluszową pszczółkę, którą dostała na swoje 1 urodziny od Daniela. Położyła się na łóżku i zasnęła...
30 sierpień..
- Mela! Mela wstawaj..! Dziecko kochane, pośpiesz się zaraz wyjeżdżamy. - krzyczała mama Meli, schodząc po drewnianych schodach. - Śniadanie już czeka, wstawaj!
- Idę, już idę.. - Mela wstała z łóżka, nie miała humoru. Tęskniła za Wiktorem.. Kolejny raz dopadły ją wspomnienia. Założyła ulubiony żółty szlafrok i zeszła do kuchni, gdzie czekały na nią cieplutkie naleśniki i kakao.
- Będzie mi tego brakować! - podeszła i ucałowała swoją mamę.
- Kochanie, podrzucimy Cię do Bełchatowa, a potem szybko musimy wracać bo tata ma tą wizytę u lekarza, nie można przełożyć..- powiedziała mama, troskliwym wzrokiem spoglądając na córkę.
- Nie ma sprawy, obiecaj, że od razu zadzwonicie jak się czegoś dowiecie.. - odpowiedziała Mela i szybko ruszyła do swojego pokoju, przebrać się i pozbierać ostatnie rzeczy. O 9:00 była już w samochodzie, w drodze do Bełchatowa..
2,5 godziny później..
- No to jesteśmy na miejscu, pomożemy wnieść Twoje walizki i wracamy. - zwróciła się mama do Meli.
- Dajcie znać jak będziecie na miejscu. O mnie się nie martwcie. - rzekła podekscytowana perspektywą własnego mieszkania i bardzo przerażona samotnością Mela.
- Moja maleńka córeczka się wyprowadziła, co mam zrobić? Kochanie proszę Cię uważaj na siebie...
- Tak, tak wiem ! Tatuś nie martw się! Jestem już dorosła, świetnie dam sobie radę. Zmykajcie już bo spóźnicie się do doktora. - Mela podbiegła do swojego ojca i mocno go przytuliła, ucałowała mamę i machała im gdy ich samochód coraz bardziej się oddalał. - no to zostałam sama...- pomyślała, wchodząc do nowego, WŁASNEGO mieszkania....
- Dobra, dobra głupolku. Zobaczymy kiedy będziesz miała dość moich wizyt.- śmiała się Mela - No już jutro się widzimy, mam Ci tyle do powiedzenia! Spotkamy się przed sceną na zlocie ?
- Pewnie, Mała. Już się nie mogę doczekać! Pakuj się, a ja zmykam do Karola. Pa!
- Pozdrów Go ode mnie! Trzymajcie się. Do zobaczenia! - pożegnała się Mela i walnęła na łóżko. I co ja teraz zrobię - pomyślała Mela - przecież tu zostawię Wiktora.. O czym Ty myślisz?! Już dawno się rozstaliście.. Nie pamiętasz jak Cię ranił.. - W głowie Meli toczyła się walka myśli. Spakowała ostatnie zdjęcia z przyjaciółmi z liceum, schowała swoją ulubioną pluszową pszczółkę, którą dostała na swoje 1 urodziny od Daniela. Położyła się na łóżku i zasnęła...
30 sierpień..
- Mela! Mela wstawaj..! Dziecko kochane, pośpiesz się zaraz wyjeżdżamy. - krzyczała mama Meli, schodząc po drewnianych schodach. - Śniadanie już czeka, wstawaj!
- Idę, już idę.. - Mela wstała z łóżka, nie miała humoru. Tęskniła za Wiktorem.. Kolejny raz dopadły ją wspomnienia. Założyła ulubiony żółty szlafrok i zeszła do kuchni, gdzie czekały na nią cieplutkie naleśniki i kakao.
- Będzie mi tego brakować! - podeszła i ucałowała swoją mamę.
- Kochanie, podrzucimy Cię do Bełchatowa, a potem szybko musimy wracać bo tata ma tą wizytę u lekarza, nie można przełożyć..- powiedziała mama, troskliwym wzrokiem spoglądając na córkę.
- Nie ma sprawy, obiecaj, że od razu zadzwonicie jak się czegoś dowiecie.. - odpowiedziała Mela i szybko ruszyła do swojego pokoju, przebrać się i pozbierać ostatnie rzeczy. O 9:00 była już w samochodzie, w drodze do Bełchatowa..
2,5 godziny później..
- No to jesteśmy na miejscu, pomożemy wnieść Twoje walizki i wracamy. - zwróciła się mama do Meli.
- Dajcie znać jak będziecie na miejscu. O mnie się nie martwcie. - rzekła podekscytowana perspektywą własnego mieszkania i bardzo przerażona samotnością Mela.
- Moja maleńka córeczka się wyprowadziła, co mam zrobić? Kochanie proszę Cię uważaj na siebie...
- Tak, tak wiem ! Tatuś nie martw się! Jestem już dorosła, świetnie dam sobie radę. Zmykajcie już bo spóźnicie się do doktora. - Mela podbiegła do swojego ojca i mocno go przytuliła, ucałowała mamę i machała im gdy ich samochód coraz bardziej się oddalał. - no to zostałam sama...- pomyślała, wchodząc do nowego, WŁASNEGO mieszkania....
główni bohaterowie.
MELA
Brunetka, długie włosy, brązowe oczy, 19 lat. Kocha siatkówkę, kibicuje Skrze Bełchatów. W tym roku po maturze postanowiła pójść na studia do Łodzi. Mieszka z rodzicami na Śląsku, jednak z powodu studiów postanowiła przeprowadzić się do Bełchatowa. Jej ojcem chrzestnym jest Daniel . Jest bratem jej mamy. Daniel pomoże młodej dziewczynie odnaleźć się w zupełnie innej rzeczywistości...
DANIEL
Daniel jest siatkarzem Skry Bełchatów. Ma świetny kontakt ze swoją chrześnicą. Przyjaźni się z Mariuszem i Karolem. Odkąd Mela była mała zabierał ją na mecze siatkówki, sprawił tym, że jest ona teraz zakochana w tym sporcie. Poznał ją ze wszystkimi kolegami z drużyny.
MARIUSZ i KAROL
Przyjaciele Daniela. Dobre duchy drużyny. Od zawsze uwielbiali małą Mele. Słyną z różnych żartów i dziwnych sytuacji. Pomogą w każdej sytuacji.
MACIEJ
Najmłodszy w drużynie. Cichy, spokojny, zabójczo przystojny.. Jest w wieku Meli. Jeszcze nie mieli okazji się poznać.
FACUNDO
Nowy nabytek Skry. Odkąd Mela zobaczyła Go w reprezentacji Argentyny. Zakochała się! Jest przystojny, zabawny, inteligentny.. Mela jeszcze go nie zna. Ma nadzieje, że wkrótce to się zmieni...
OLA
Najlepsza przyjaciółka Meli. Jest od niej starsza, ale mimo wszystko dogadują się jak siostry. To dzięki Meli, Ola poznała Karola i są parą. Mela zawsze może na niej polegać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



