8 wrzesień...
Po powrocie do domu Mela myślała o zaistniałej sytuacji. "Jak on mógł mnie pocałować. Co on sobie w ogóle myśli?! Coś co pojawiło się między mną a Facundo może przerodzić się w COŚ wspaniałego, czemu on chce wszystko zepsuć." Około godziny 2:30 Mela wybrała numer swojej najlepszej przyjaciółki.
- Haaaaloo ? - odebrała wyrwana ze snu Ola.
- Tu Mela...
- Czy Ty zwariowałaś ? Budzić mnie w środku nooocy....
- Maciek mnie pocałował.
- Coo ?! Żartujesz .. Jak do tego doszło ? Przecież Ty i Facundo.. - Ola usłyszała w słuchawce płacz przyjaciółki. - słuchaj Młoda, nie wiem jak mi się za to odwdzięczysz ale za chwilę będę u Ciebie. - rzuciła szybko do telefonu i rozłączyła się. Gdy dotarła do mieszkania Meli, przyjaciółka trochę zagubiona starała się sprawiać pozory zadowolonej, jednak szybko Ola rozgryzła pozory dziewczyny. Długo rozmawiały o Facundo i o tym co zdarzyło się z Maćkiem. Z jednej strony Mela była zła na Facundo, że nie daje znaku życia, z drugiej tęskniła za nim i nie mogła doczekać się spotkania. A jeśli chodzi o Maćka to uważała, że to co zrobił było głupie i nierozsądne, z drugiej strony zaś czuła, że ten pocałunek wywołał u niej motyle w brzuchu. Dziwiło ją to, nie chciała się przyznać, nic nie wspomniała przyjaciółce. Ustaliły, że Mela wyjaśni Maćkowi sytuacje, powie mu, że to nie powinno się zdarzyć i da do zrozumienia, że zależy jej na Facundo. Za 4 dni miał się odbyć mecz Skry z Transferem Bydgoszcz. Do tego czasu sprawa z Maćkiem musiała zostać wyjaśniona. Dziewczyny obejrzały film i w dobrych nastrojach zasnęło około godziny 5. Nastepnego dnia po przebudzeniu Mela znalazła kartkę na materacu "Musiałam wstać do pracy, w kuchni masz śniadanie, załatw dziś tę sprawę. 3mam kciuki. Olek ;*". Poszła do kuchni zjadła śniadanie, wzięła szybki prysznic, o cholera! już 13. Mela ogarnęła mieszkanie, przebrała się i wzięła do ręki telefon. dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić...
- Maciek ?
- Tak to ja, cieszę się, ze dzwonisz Melanio..
- Słuchaj, mógłbyś dziś do mnie wpaść, tak koło 16?
- Hmm, o 16 mam trening, ale mógłbym o 14.
- Okej, to czekam, do zobaczenia!
Nie zdążył nawet odpowiedzieć.. Uff... Muszę z nim to załatwić. Nie mogę ranić ani jego, ani Facundo, ani siebie.
Godzina 13:45 dzwonek do drzwi..
"Ten Maciek strasznie punktualny.." Mela otworzyła drzwi i zaniemówiła....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz