7 wrzesień...
Minął tydzień od spotkania Meli i Facundo. Przez ten czas dziewczyna postanowiła odwiedzić rodziców i spędzić z nimi trochę czasu przed rozpoczęciem wykładów. Dziewczyna w żaden sposób nie kontaktowała się z siatkarzem. Kiedy wróciła do Bełchatowa, została zaproszona na kolacje do Daniela. W sobotnie popołudnie Mela wybrała się do swojego ojca chrzestnego. Dotarła na miejsce około godziny 16:00. Na przyjęciu byli koledzy z drużyny. Wszyscy oprócz Facundo.
- Cześć Mela! Czekaliśmy na Ciebie. - zwrócił się Daniel
- Cześć, wybaczcie spóźnienie, jakoś nie potrafiłam się zebrać. Moglibyśmy porozmawiać później ? Teraz pójdę się przywitać z resztą. - powiedziała Mela.
- Jasne, jakoś marnie wyglądasz, muszę o Ciebie zadbać! - uśmiechnął się czule.
Mela podeszła do stołu i witała się z każdą siatkarską rodziną po kolei. Na końcu siedział Karol z Olą.
- Cześć Mała. Coś źle wyglądasz.. Co się dzieje ? - Ola zwróciła się do przyjaciółki.
- Cześć. Nie czuje się najlepiej, chodzi o mojego tatę, ale nie chcę o tym rozmawiać. Będzie Facundo ?
- Z tego co wiem to nie, miał jakąś ważną sprawę do załatwienia.
- W ogóle się nie odzywał od ostatniego spotkania..
- Może był zajęty..
- Nie chcę o tym teraz myśleć. Jaa.. - Mela chciała dokończyć, ale oto na szyję rzucił jej się mały Arek.
- Czeeeeść MELA! Będziesz się dziś ze mną bawić ?
- No pewnie Maluszku! Widzisz - zwróciła się do Oli - mam się dziś kim zająć.
Mela cały czasu spędzała z Arkiem, mały miał niesamowity uśmiech na twarzy. W pewnym momencie Mariusz przyszedł po syna.
- Chodź młody, damy cioci chwilę spokoju.
Mela trochę źle się czuła i postanowiła wybrać się na mały spacer. Nie zauważyła, że ktoś poszedł za nią.
- Dlaczego to wszystko jest takie trudne.. - mówiła sama do siebie. - choroba taty, rozpoczynające się studia i na dodatek ta samotność... - kucnęła, oparła głowę o ręce i rozpłakała się. Nagle ktoś podszedł do niej i objął ją.. Mela bardzo się wystraszyła.. To był Maciek...
- Spokojnie, nie chciałem Cię przestraszyć. Masz - podał jej paczkę chusteczek. - Mela co się dzieje ?
- Mój tata jest bardzo chory. Został mu miesiąc lub dwa życia. Za miesiąc mam rozpocząć studia. W moim mieszkaniu wszystko mnie przeraża.. Nie mam siły..
- Przykro mi. Jeśli nie chcesz to nie musimy o tym rozmawiać.
- Chciałabym chociaż na chwilę o wszystkim zapomnieć.
- Pozwól sobie pomóc, jutro mam wolną niedzielę, może wyskoczylibyśmy gdzieś razem ?
- Nie chce robić żadnego problemu ..
- To nie problem, to przyjemność.
- Dobrze, zgadzam się.
- Świetnie! Podjadę po Ciebie o 12:00.
Umówiła się z nim. Umówiła się z Maćkiem. A przecież tęskniła za Facundo. Ale jej sytuacja.. Wrócili na przyjęcie, w drodze Maciek robił wszystko by poprawić humor Meli. Po powrocie Daniel zabrał ją na rozmowę. Powiedziała mu o chorobie ojca, o tym, że w poniedziałek wraca na Śląsk do domu, żeby spędzić z nim jeszcze trochę czasu. Wypłakała się, ponarzekała i po godzinie 23:00 wróciła do domu. Zadzwonił telefon. To był Maciek.. Rozmawiali do 01:00 w nocy, po czym Mela zasnęła jak dziecko.. W niedzielę o 12:00 Maciek zameldował się pod jej domem. Pojechali do kina, na obiad, a później nad pobliskie jezioro. Była piękna pogoda. Dobrze się dogadywali. Spędzili ze sobą cały dzień. Mela nie miała czasu myśleć o problemach. Kiedy stali pod mieszkaniem dziewczyny i już mieli się pożegnać Maciek powiedział :
- Mam nadzieję, że chociaż na chwilę zapomniałaś o wszystkim.
- Tak. Dziękuje Ci bardzo za dzisiejszy dzi...
Mela nie zdążyła dokończyć, ponieważ Maciek zamknął jej usta pocałunkiem. Dziewczyna poczuła niesamowite motyle w brzuchu, pomyślała też, że to co robią nie powinno mieć miejsca. Odsunęła się od chłopaka, rzuciła szybkie "cześć" i pobiegła do mieszkania...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz