niedziela, 1 września 2013

III

31 sierpień...
Tego dnia przyjaciółki obudziły się dopiero o 11:00 ponieważ do 4:30 rozmawiały o wszystkich przystojnych siatkarzach jakich znały. Mela wstała, wzięła szybki prysznic i zrobiła sałatkę. Bardzo lubiła gotować, a największą fanką jej potraw była Ola. Dziewczyny zjadły śniadanio-obiad i postanowiły wybrać się na zakupy.
- Wiesz, Karol jest taki kochany. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby Go zabraknąć. Ostatnio zauważyłam, że czegoś mu brakuje. Chyba wiem czego. Mojego wsparcia. Nie miałam czasu, żeby chodzić na mecze i kibicować. Z tego powodu często się kłóciliśmy. Ale Mela na prawdę mnie ta cała siatkówka nie interesuje.. - żaliła się Ola. - Na tych meczach siedzę sama i tylko patrzę jak napalone fanki rzucają się po autografy. Dlatego przestałam chodzić...
- Teraz jak będę tak blisko nie odpuszczę żadnego meczu. Będziemy chodziły razem. Zobaczysz to na prawdę świetna sprawa. - pocieszyła dziewczynę Mela, a potem ruszyły w szał zakupów.
Ola kupiła czarną sukienkę na co dzień, a Mela żółte vansy i niebieską, letnią sukienkę na ramiączkach.
- To co idziemy dziś na mecz ? - zapytała Melania.
- No dobra mamy bilety, więc czemu by nie skorzystać. - Ola uśmiechnęła się. - To do zobaczenia przed Halą.
O 17:45 dziewczyny pojawiły się w Hali Energia w swoich nowych kreacjach, tyle, że Mela do tego miała szalik Skry i żółtą opaskę na rękę. Mecz zaczynał się o 18:00. Mela przeżywała każdą akcję. Były dość blisko i brunetka swobodnie mogła obserwować Facundo siedzącego na ławce. W pewnym momencie siatkarz odwrócił się i spojrzał na Melę. Uśmiechnął się i pomachał jej nie odrywając od niej wzroku. Mela trochę się speszyła ale utrzymała kontakt wzrokowy, odwzajemniła uśmiech i lekko pomachała dłonią w stronę przystojniaka, po czym w przypływie radości uniosła się do góry, kiedy z lewej strony nadchodziła meksykańska fala. Po wygranym meczu dziewczyny zeszły na boisko żeby pogratulować zwycięzcom. Mela podeszła do Facundo i uśmiechnęła się do niego.
- Nieźle kibicowałaś. - powiedział siatkarz.
- A Ty nieźle grałeś.- odpowiedziała. Mela zauważyła, ze ich rozmowie przygląda się Maciek. Spojrzała na niego ale ten szybko odwrócił wzrok.
- Mela, nie chciałabyś może wyjść ze mną na bełchatowskie lody ? - zapytał nieśmiało Facundo.
- Bardzo chętnie, powiedz tylko gdzie i kiedy .
- Jutro o 15:00 w Parku Olszewskich, niedaleko jest taka miła kawiarenka.
- Widzę, że znasz Bełchatów lepiej niż ja! Do zobaczenia. - Mela posłała uśmiech na pożegnanie i wróciła do mieszkania.
- Ola! Nie uwierzysz! Facundo zaprosił mnie na lody! Jutro mam się z nim spotkać. Co ja na siebie włożę ?! - wykrzyczała Mela prawie na jednym wydechu.
- Uuu! Moja Mała wyrywa Argentyńczyka! Słuchaj, masz tą swoją szarą sukienkę z żółtym pasem? Weź ją! I te swoje urocze, neonowe conversy!
- Jesteś kochana! To będzie świetne. Powiedz jak zareagował Karol na Twoją wizytę na meczu ?
- Ucieszył się, powiedział, że tego mu brakowało. Mela, będziesz ze mną chodzić na te mecze?
- Jaasne! Ja nie zamierzam żadnego opuścić!
- Kocham Cię Mała! Wyśpij się, a jutro czekam na relacje z randki.
- To nie żadna randka, to zwykłe spotkanie!
- Dobra, dobra Melanio. Nie wciskaj mi kitu. Trzymaj się, dobranoc!
- Paa, głuptasie.. !
Mela oparła się o ścianę i uśmiechała sama do siebie na myśl spotkania z Facundo, nagle dostała sms-a. Wzięła telefon -to jakiś nieznany numer. Odczytała treść sms-a i zaniemówiła.
Jestem w Bełchatowie. Proszę spotkajmy się. Jutro pod Halą. 18. W.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz