czwartek, 12 września 2013

VI

8 wrzesień...
Po powrocie do domu Mela myślała o zaistniałej sytuacji. "Jak on mógł mnie pocałować. Co on sobie w ogóle myśli?! Coś co pojawiło się między mną a Facundo może przerodzić się w COŚ wspaniałego, czemu on chce wszystko zepsuć." Około godziny 2:30 Mela wybrała numer swojej najlepszej przyjaciółki.
- Haaaaloo ? - odebrała wyrwana ze snu Ola.
- Tu Mela...
- Czy Ty zwariowałaś ? Budzić mnie w środku nooocy....
- Maciek mnie pocałował.
- Coo ?! Żartujesz .. Jak do tego doszło ? Przecież Ty i Facundo.. - Ola usłyszała w słuchawce płacz przyjaciółki. - słuchaj Młoda, nie wiem jak mi się za to odwdzięczysz ale za chwilę będę u Ciebie. - rzuciła szybko do telefonu i rozłączyła się. Gdy dotarła do mieszkania Meli, przyjaciółka trochę zagubiona starała się sprawiać pozory zadowolonej, jednak szybko Ola rozgryzła pozory dziewczyny. Długo rozmawiały o Facundo i o tym co zdarzyło się z Maćkiem. Z jednej strony Mela była zła na Facundo, że nie daje znaku życia, z drugiej tęskniła za nim i nie mogła doczekać się spotkania. A jeśli chodzi o Maćka to uważała, że to co zrobił było głupie i nierozsądne, z drugiej strony zaś czuła, że ten pocałunek wywołał u niej motyle w brzuchu. Dziwiło ją to, nie chciała się przyznać, nic nie wspomniała przyjaciółce. Ustaliły, że Mela wyjaśni Maćkowi sytuacje, powie mu, że to nie powinno się zdarzyć i da do zrozumienia, że zależy jej na Facundo. Za 4 dni miał się odbyć mecz Skry z Transferem Bydgoszcz. Do tego czasu sprawa z Maćkiem musiała zostać wyjaśniona. Dziewczyny obejrzały film i w dobrych nastrojach zasnęło około godziny 5. Nastepnego dnia po przebudzeniu Mela znalazła kartkę na materacu "Musiałam wstać do pracy, w kuchni masz śniadanie, załatw dziś tę sprawę. 3mam kciuki. Olek ;*". Poszła do kuchni zjadła śniadanie, wzięła szybki prysznic, o cholera! już 13. Mela ogarnęła mieszkanie, przebrała się i wzięła do ręki telefon. dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić...
- Maciek ?
- Tak to ja, cieszę się, ze dzwonisz Melanio..
- Słuchaj, mógłbyś dziś do mnie wpaść, tak koło 16?
- Hmm, o 16 mam trening, ale mógłbym o 14.
- Okej, to czekam, do zobaczenia!
Nie zdążył nawet odpowiedzieć.. Uff... Muszę z nim to załatwić. Nie mogę ranić ani jego, ani Facundo, ani siebie.
Godzina 13:45 dzwonek do drzwi..
"Ten Maciek strasznie punktualny.." Mela otworzyła drzwi i zaniemówiła....

sobota, 7 września 2013

V

7 wrzesień...
Minął tydzień od spotkania Meli i Facundo. Przez ten czas dziewczyna postanowiła odwiedzić rodziców i spędzić z nimi trochę czasu przed rozpoczęciem wykładów. Dziewczyna w żaden sposób nie kontaktowała się z siatkarzem. Kiedy wróciła do Bełchatowa, została zaproszona na kolacje do Daniela. W sobotnie popołudnie Mela wybrała się do swojego ojca chrzestnego. Dotarła na miejsce około godziny 16:00. Na przyjęciu byli koledzy z drużyny. Wszyscy oprócz Facundo.
- Cześć Mela! Czekaliśmy na Ciebie. - zwrócił się Daniel
- Cześć, wybaczcie spóźnienie, jakoś nie potrafiłam się zebrać. Moglibyśmy porozmawiać później ? Teraz pójdę się przywitać z resztą. - powiedziała Mela.
- Jasne, jakoś marnie wyglądasz, muszę o Ciebie zadbać! - uśmiechnął się czule.
Mela podeszła do stołu i witała się z każdą siatkarską rodziną po kolei. Na końcu siedział Karol z Olą.
- Cześć Mała. Coś źle wyglądasz.. Co się dzieje ? - Ola zwróciła się do przyjaciółki.
- Cześć. Nie czuje się najlepiej, chodzi o mojego tatę, ale nie chcę o tym rozmawiać. Będzie Facundo ?
- Z tego co wiem to nie, miał jakąś ważną sprawę do załatwienia.
- W ogóle się nie odzywał od ostatniego spotkania..
- Może był zajęty..
- Nie chcę o tym teraz myśleć. Jaa.. - Mela chciała dokończyć, ale oto na szyję rzucił jej się mały Arek.
- Czeeeeść MELA! Będziesz się dziś ze mną bawić ?
- No pewnie Maluszku! Widzisz - zwróciła się do Oli - mam się dziś kim zająć.
Mela cały czasu spędzała z Arkiem, mały miał niesamowity uśmiech na twarzy. W pewnym momencie Mariusz przyszedł po syna.
- Chodź młody, damy cioci chwilę spokoju.
Mela trochę źle się czuła i postanowiła wybrać się na mały spacer. Nie zauważyła, że ktoś poszedł za nią.
- Dlaczego to wszystko jest takie trudne.. - mówiła sama do siebie. - choroba taty, rozpoczynające się studia i na dodatek ta samotność... - kucnęła, oparła głowę o ręce i rozpłakała się. Nagle ktoś podszedł do niej i objął ją.. Mela bardzo się wystraszyła.. To był Maciek...
- Spokojnie, nie chciałem Cię przestraszyć. Masz - podał jej paczkę chusteczek. - Mela co się dzieje ?
- Mój tata jest bardzo chory. Został mu miesiąc lub dwa życia. Za miesiąc mam rozpocząć studia. W moim mieszkaniu wszystko mnie przeraża.. Nie mam siły..
- Przykro mi. Jeśli nie chcesz to nie musimy o tym rozmawiać.
- Chciałabym chociaż na chwilę o wszystkim zapomnieć.
- Pozwól sobie pomóc, jutro mam wolną niedzielę, może wyskoczylibyśmy gdzieś razem ?
- Nie chce robić żadnego problemu ..
- To nie problem, to przyjemność.
- Dobrze, zgadzam się.
- Świetnie! Podjadę po Ciebie o 12:00.
Umówiła się z nim. Umówiła się z Maćkiem. A przecież tęskniła za Facundo. Ale jej sytuacja.. Wrócili na przyjęcie, w drodze Maciek robił wszystko by poprawić humor Meli. Po powrocie Daniel zabrał ją na rozmowę. Powiedziała mu o chorobie ojca, o tym, że w poniedziałek wraca na Śląsk do domu, żeby spędzić z nim jeszcze trochę czasu. Wypłakała się, ponarzekała i po godzinie 23:00 wróciła do domu. Zadzwonił telefon. To był Maciek.. Rozmawiali do 01:00 w nocy, po czym Mela zasnęła jak dziecko.. W niedzielę o 12:00 Maciek zameldował się pod jej domem. Pojechali do kina, na obiad, a później nad pobliskie jezioro. Była piękna pogoda. Dobrze się dogadywali. Spędzili ze sobą cały dzień. Mela nie miała czasu myśleć o problemach. Kiedy stali pod mieszkaniem dziewczyny i już mieli się pożegnać Maciek powiedział :
- Mam nadzieję, że chociaż na chwilę zapomniałaś o wszystkim.
- Tak. Dziękuje Ci bardzo za dzisiejszy dzi...
Mela nie zdążyła dokończyć, ponieważ Maciek zamknął jej usta pocałunkiem. Dziewczyna poczuła niesamowite motyle w brzuchu, pomyślała też, że to co robią nie powinno mieć miejsca. Odsunęła się od chłopaka, rzuciła szybkie "cześć" i pobiegła do mieszkania...

poniedziałek, 2 września 2013

IV

1 wrzesień...
Mela nie spała całą noc. Kolejny raz wszystko do niej wróciło. Nie chciała się spotkać z Wiktorem. Postanowiła nie myśleć o nim i skupić się na Facundo. Zrobiła kanapki, wzięła szybki prysznic i zadzwoniła do rodziców. Po rozmowie zasnęła. Dochodziła 14:00 Mela obudziła się i zaczęła przygotowywać do wyjścia. Ubrała szara-żółtą sukienkę, neonowe trampki i rozpuściła włosy. Wyszła z mieszkania i już nie mogła się doczekać spotkania z przystojnym siatkarzem. Kiedy dochodziła do parku, widziała Facundo w zupełnie innym wydaniu niż poprzednio. Miał na sobie czerwony t-shirt, rozpiętą koszulę w kratkę z podwiniętymi rękawami, ciemne jeansy i granatowe trampki. Wyglądał bosko! Gdy Mela doszła do chłopaka, on stał do niej tyłem. Delikatnie szturchnęła go w ramię i uśmiechnęła się gdy ten odwrócił się w jej stronę.
- Mela! Witaj. Pięknie wyglądasz. - powiedział Facundo, czym potwornie speszył młodą dziewczynę.
- Dziękuję! Ty również. To jak idziemy do tej knajpy ? - uśmiechnęła się.
- No yy jasne, Ty prowadź!
W głowie Facundo było milion myśli " jaka ona jest piękna, i ta sukienka. ale chyba jej się nie spodobałem.. może trochę, niee.. na pewno nie". Szedł krok za nią i zadawał różne pytania, chciał się jak najwięcej o niej dowiedzieć. Gdy doszli do restauracji, zajęli miejsca przy stoliku i zamówili lody. Mela postanowiła dowiedzieć się czegoś o siatkarzu.
- Całą drogę męczyłeś mnie pytaniami więc teraz moja kolej. Od kiedy grasz w siatkówkę? Dlaczego zdecydowałeś się przyjechać do Bełchatowa?
Chłopak opowiedział jej całą swoją historię, był zachwycony tym jak Mela przeżywa każdą rozmowę o siatkówce, jaką widać w niej pasję. Podobała mu się, coraz bardziej. Po zjedzeniu lodów i wyczerpującej rozmowie wyszli z restauracji.
- Mela, nie chciałabyś może pokazać mi Bełchatowa? - zapytał bardzo nieśmiało.
- Z miłą chęcią. Chociaż sama nie wiem czy znam go na tyle dobrze. - odpowiedziała. Długo chodzili po mieście, zwiedzili chyba wszystkie zakątki. Żadne z nich nie zauważyło jak szybko zleciał im czas. Gdy byli już w drodze do mieszkania brunetki strasznie się odchłodziło. Facundo widział, że Meli jest zimno, zdjął swoją koszulę i oddał dziewczynie. Myślała, że oszaleje. Ta koszula tak bosko pachniała.
- Mam nadzieje, że dasz się jeszcze kiedyś zaprosić na lody. - powiedział chłopak.
- Jeśli tylko będziesz miał ochotę..
Facundo uśmiechnął się i pożegnał, całując dziewczynę w policzek.
Mela czuła, że się zakochała. On jest taki cudowny, weszła do mieszkania, spojrzała w lustro i .. Oo zapomniałam oddać mu koszulę. Wyciągnęła telefon. 1 wiadomość, 5 nieodebranych.. Wszystko od Wiktora. Treść wiadomości  "więc teraz wolisz tego siatkarzyne, widziałem was."
Usunęła wiadomość. "Czegoś pan zapomniał. Mam twoją koszulę, przy najbliżej okazji Ci ją oddam. Dziękuje za dziś :) MELA" Chwilę później usłyszała wibracje "Możesz mieć ją jak długo chcesz. To ja Ci dziękuje, mam nadzieje, że jeszcze się spotkamy :* F" Uśmiechnęła się do telefonu, leżała w jego koszuli, otulając się nią, by czuć ten cudowny zapach. Zasnęła...

niedziela, 1 września 2013

III

31 sierpień...
Tego dnia przyjaciółki obudziły się dopiero o 11:00 ponieważ do 4:30 rozmawiały o wszystkich przystojnych siatkarzach jakich znały. Mela wstała, wzięła szybki prysznic i zrobiła sałatkę. Bardzo lubiła gotować, a największą fanką jej potraw była Ola. Dziewczyny zjadły śniadanio-obiad i postanowiły wybrać się na zakupy.
- Wiesz, Karol jest taki kochany. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby Go zabraknąć. Ostatnio zauważyłam, że czegoś mu brakuje. Chyba wiem czego. Mojego wsparcia. Nie miałam czasu, żeby chodzić na mecze i kibicować. Z tego powodu często się kłóciliśmy. Ale Mela na prawdę mnie ta cała siatkówka nie interesuje.. - żaliła się Ola. - Na tych meczach siedzę sama i tylko patrzę jak napalone fanki rzucają się po autografy. Dlatego przestałam chodzić...
- Teraz jak będę tak blisko nie odpuszczę żadnego meczu. Będziemy chodziły razem. Zobaczysz to na prawdę świetna sprawa. - pocieszyła dziewczynę Mela, a potem ruszyły w szał zakupów.
Ola kupiła czarną sukienkę na co dzień, a Mela żółte vansy i niebieską, letnią sukienkę na ramiączkach.
- To co idziemy dziś na mecz ? - zapytała Melania.
- No dobra mamy bilety, więc czemu by nie skorzystać. - Ola uśmiechnęła się. - To do zobaczenia przed Halą.
O 17:45 dziewczyny pojawiły się w Hali Energia w swoich nowych kreacjach, tyle, że Mela do tego miała szalik Skry i żółtą opaskę na rękę. Mecz zaczynał się o 18:00. Mela przeżywała każdą akcję. Były dość blisko i brunetka swobodnie mogła obserwować Facundo siedzącego na ławce. W pewnym momencie siatkarz odwrócił się i spojrzał na Melę. Uśmiechnął się i pomachał jej nie odrywając od niej wzroku. Mela trochę się speszyła ale utrzymała kontakt wzrokowy, odwzajemniła uśmiech i lekko pomachała dłonią w stronę przystojniaka, po czym w przypływie radości uniosła się do góry, kiedy z lewej strony nadchodziła meksykańska fala. Po wygranym meczu dziewczyny zeszły na boisko żeby pogratulować zwycięzcom. Mela podeszła do Facundo i uśmiechnęła się do niego.
- Nieźle kibicowałaś. - powiedział siatkarz.
- A Ty nieźle grałeś.- odpowiedziała. Mela zauważyła, ze ich rozmowie przygląda się Maciek. Spojrzała na niego ale ten szybko odwrócił wzrok.
- Mela, nie chciałabyś może wyjść ze mną na bełchatowskie lody ? - zapytał nieśmiało Facundo.
- Bardzo chętnie, powiedz tylko gdzie i kiedy .
- Jutro o 15:00 w Parku Olszewskich, niedaleko jest taka miła kawiarenka.
- Widzę, że znasz Bełchatów lepiej niż ja! Do zobaczenia. - Mela posłała uśmiech na pożegnanie i wróciła do mieszkania.
- Ola! Nie uwierzysz! Facundo zaprosił mnie na lody! Jutro mam się z nim spotkać. Co ja na siebie włożę ?! - wykrzyczała Mela prawie na jednym wydechu.
- Uuu! Moja Mała wyrywa Argentyńczyka! Słuchaj, masz tą swoją szarą sukienkę z żółtym pasem? Weź ją! I te swoje urocze, neonowe conversy!
- Jesteś kochana! To będzie świetne. Powiedz jak zareagował Karol na Twoją wizytę na meczu ?
- Ucieszył się, powiedział, że tego mu brakowało. Mela, będziesz ze mną chodzić na te mecze?
- Jaasne! Ja nie zamierzam żadnego opuścić!
- Kocham Cię Mała! Wyśpij się, a jutro czekam na relacje z randki.
- To nie żadna randka, to zwykłe spotkanie!
- Dobra, dobra Melanio. Nie wciskaj mi kitu. Trzymaj się, dobranoc!
- Paa, głuptasie.. !
Mela oparła się o ścianę i uśmiechała sama do siebie na myśl spotkania z Facundo, nagle dostała sms-a. Wzięła telefon -to jakiś nieznany numer. Odczytała treść sms-a i zaniemówiła.
Jestem w Bełchatowie. Proszę spotkajmy się. Jutro pod Halą. 18. W.