- Facu, musisz zrobić sobie przerwę w graniu. Widzę, że w ogóle nie skupiasz się na grze. Rozumiem przez co przechodzisz i dlatego weź wolne, odpocznij. - trener mówił do nieobecnego duchem siatkarza.
- Masz rację. Muszę odpocząć. Dziękuje!- Facundo wyszedł z hali. Wsiadł do samochodu i rozpłakał się. Jedyne co przyszło mu na myśl to, żeby pojechać do szpitala.
- Daniel? Właśnie wyszedłem z hali, jesteś w szpitalu?
- Tak jestem, nie ma sensu żebyś przyjeżdżał. Nadal się nie wybudziła ze śpiączki.
- Tracę już powoli nadzieję Daniel. Przyjadę, bo nie wiem co mógłbym innego ze sobą zrobić.
Facundo rozłączył się, odpalił samochód. Włączył piosenkę i pojechał do szpitala. Kiedy dotarł na miejsce, zastanawiał się czy powinien tam wejść. Siedział przez chwilę w samochodzie, coś go tknęło i wszedł do szpitala.
- Dobrze, że jesteś Facundo. Muszę jechać do domu, mała coś nabroiła. Marta dzwoniła, że musimy jechać na pogotowie. Zostań z nią dopóki nie wrócę, dobrze? - w szybkim tempie powiedział Daniel.
- Jasne! Trzymaj się! - Daniel wyszedł ze szpitala, a Facundo był coraz bliżej sali, na której leżała Mela. Zatrzymał się, drzwi były otwarte - jaka ona piękna - pomyślał. Wszedł i usiadł obok niej. Milczał. Kiedy spoglądał na jej twarz, łzy same popłynęły mu z oczu. Złapał ją za rękę i spuścił głowę.
- Pierwszy raz w życiu spowodowałam, że facet płacze na moich oczach. - Mela powiedziała z drwiącym uśmiechem, lekko otwierając oczy.
- Mela! Jak dobrze, że do nas wróciłaś. Jak się czujesz? - Facundo ucałował jej dłoń i cały czas z niedowierzaniem wpatrywał się w jej oczy.
- Jakbym niezdarnie przyjęła na siebie zagrywki wszystkich siatkarzy, których kocham. - Mela cały czas się uśmiechała.
- Haha co za żartowniś. Poczekaj pójdę po lekarza. - siatkarz uśmiechnął się i wyszedł po lekarza.
- Pani Melanio widzę, że znudziło się pani bezczynne leżenie. Wyniki badań są bardzo dobre. Za parę dni wróci pani do domu.
- Bardzo się cieszę! Przecież trzeba się przygotować na święta.
3 dni później...
- Wzięłaś wszystkie swoje rzeczy? Chyba nie chcesz tu wrócić? - Daniel troskliwie popatrzył na Melę.
- No coś ty! Mam wszystko możemy jechać.
- Lekarz zalecił ci odpoczynek. No i mam do ciebie małą propozycję, ale wszystkiego dowiesz się w domu.
- Dobrze wujaszku. Tak bardzo się stęskniłam za życiem. Jak nam idzie w pluslidze?
- 2 przegrane a tak to nie mamy sobie równych.
- No i to mi się podoba! Wracam na trybuny podczas najbliższego meczu.
- Spokojnie młoda. Pamiętaj, że musisz na siebie uważać.
W drodze do domu Daniela Melania zasnęła. Kiedy dotarli na miejsce i otworzyli drzwi Mela nie mogła powstrzymać łez. W domu czekała na nią cała drużyna Skry ze swoimi rodzinami, jej rodzice, przyjaciele. Rozpłakała się i natychmiast rzuciła w ramiona mamy i taty, którzy również nie mogli powstrzymać łez. Wszyscy gratulowali jej powrotu do zdrowia. Czuła się szczęśliwa, widząc ilu ma wokół siebie wspaniałych ludzi.
- Melanio mamy do Ciebie wiadomość. Przenosimy cię z powrotem na Śląsk. Twoje rzeczy już na ciebie czekają. - dość głośno powiedziała mama Meli, czym zwróciła na siebie uwagę.
- Pomyśleliśmy, że tak będzie do ciebie lepiej. - dodał jej ojciec.
Melania zaniemówiła. Wszyscy byli w szoku, nikt nie wiedział co powiedzieć. Ciszę przerwała Mela.
- Wiem, że chcecie dla mnie jak najlepiej. Ale.. - Mela spoglądała na twarze siedzących wokół niej osób, szukając wsparcia - ..ale ja nie wracam do domu. Tutaj jest mój dom. Tutaj jest źródło mojej pasji. Tutaj jest mi dobrze.
- Mela - przerwała jej mama - tutaj tylko możesz obserwować swoją pasję, tak czy owak nie grasz, zrozum to tutaj skatował cię Wiktor. - Słysząc słowa mamy, Mela wybiegła z domu. Zaraz za nią pobiegł Mariusz.
- Mela! Mela zatrzymaj się! - wołał, lecz bezskutecznie. Biegła przed siebie, zapłakana, zrozpaczona. W jej głowie przewijały się sceny z najgorszego dnia jej życia. Była bezsilna. Zatrzymała się i bezwładnie opadła na ziemię. Mariusz podbiegł do niej i kucnął przed nią.
- Przeżyłam wtedy najgorsze chwile, jakie można sobie wyobrazić. Kiedy z nim rozmawiałam bałam się.. - Mela mówiła, nie patrząc w oczy - kiedy pierwszy raz mnie uderzył, poczułam że nie mam z nim szans, że pewnie zaraz mnie zakatuje. Te myśli, które wtedy były w mojej głowie, ich nawet nie da się opisać. Myślałam, że już więcej was nie zobaczę, że nawet nie zdążę się pożegnać. Ale jestem tu. I nie zamierzam tego tracić. - płakała. Przyjaciel nic nie mówił, nie musiał. Przytulił ją mocno do siebie. - To tu mam ludzi, którzy mnie wspierają. Wiem, że mama nie chciała mnie urazić. Powiedziała prawdę i tak nie gram. Nie mam do niej żalu. Nie chcę wracać.
- Mela, jesteś dla mnie jak siostra. Nie pozwolimy ci wyjechać, spokojnie. Porozmawiamy razem z twoimi rodzicami. Zobaczysz. - dodał jej otuchy. Wracając wybrali się na długi spacer. Kiedy przekroczyli próg domu, Mela udała się na rozmowę z rodzicami. Po chwili dołączył do niej Mariusz. Udało się przekonać rodziców. I Mela została w Bełchatowie. Większość gości wracała już do domów, kiedy Melania zobaczyła, że na kanapie siedzi Facundo i bawi się z córeczkami Daniela. Widząc ich, uśmiechała się. Niby potężny, męski bohater, a z drugiej strony uroczy, czuły mężczyzna. Podeszła do nich i usiadła obok. Daniel widząc, że młodzi rozmawiają, zabrał dziewczynki do spania, tak żeby zostali sami.
- Nie miałam okazji ci podziękować. Gdybyś się wtedy nie pojawił.. pewnie nie rozmawiałabym dziś z tobą..- zaczęła nieśmiało Mela.
- Nawet tak nie mów Melanio! Spóźniałaś się na spotkanie, chciałem zrobić ci niespodziankę. Kiedy widziałam z daleka, że leżysz na ziemi. Bałem się, że nie zdążę. Nie chcesz wiedzieć co myślałem o tym gnoju. Ma szczęście, że byłem zajęty tobą bo pewnie nie skończyłoby się na jednym ciosie. - Facundo skrępowanym wzrokiem popatrzył na Melę.
- A ja mam szczęście, że cię poznałam. - co ja w ogóle mówię?! Ogarnij się bo pomyśli, że jesteś jakaś napalona. Mela sama nie wiedziała co się z nią dzieje. Nagle, Facundo objął ją ramieniem, przytulił do siebie i powiedział do ucha:
- Nie wyobrażam sobie, że mógłbym nie zdążyć. Dobrze, że jesteś! Może odprowadzę cię dziś do domu?
- Świetny pomysł. Pójdę się tylko ubrać i pożegnać z Danielem. - Mela pobiegła do Daniela i Marty, podziękowała im za wszystko, pożegnała się i wyszli.
- To będzie długi powrót do domu. - Facundo uśmiechnął się i złapał Melę za rękę.
- Nigdzie mi się nie śpieszy. - powiedziała i lekko zacisnęła swoją dłoń na dłoni Facundo.
♥
- Melanio mamy do Ciebie wiadomość. Przenosimy cię z powrotem na Śląsk. Twoje rzeczy już na ciebie czekają. - dość głośno powiedziała mama Meli, czym zwróciła na siebie uwagę.
- Pomyśleliśmy, że tak będzie do ciebie lepiej. - dodał jej ojciec.
Melania zaniemówiła. Wszyscy byli w szoku, nikt nie wiedział co powiedzieć. Ciszę przerwała Mela.
- Wiem, że chcecie dla mnie jak najlepiej. Ale.. - Mela spoglądała na twarze siedzących wokół niej osób, szukając wsparcia - ..ale ja nie wracam do domu. Tutaj jest mój dom. Tutaj jest źródło mojej pasji. Tutaj jest mi dobrze.
- Mela - przerwała jej mama - tutaj tylko możesz obserwować swoją pasję, tak czy owak nie grasz, zrozum to tutaj skatował cię Wiktor. - Słysząc słowa mamy, Mela wybiegła z domu. Zaraz za nią pobiegł Mariusz.
- Mela! Mela zatrzymaj się! - wołał, lecz bezskutecznie. Biegła przed siebie, zapłakana, zrozpaczona. W jej głowie przewijały się sceny z najgorszego dnia jej życia. Była bezsilna. Zatrzymała się i bezwładnie opadła na ziemię. Mariusz podbiegł do niej i kucnął przed nią.
- Przeżyłam wtedy najgorsze chwile, jakie można sobie wyobrazić. Kiedy z nim rozmawiałam bałam się.. - Mela mówiła, nie patrząc w oczy - kiedy pierwszy raz mnie uderzył, poczułam że nie mam z nim szans, że pewnie zaraz mnie zakatuje. Te myśli, które wtedy były w mojej głowie, ich nawet nie da się opisać. Myślałam, że już więcej was nie zobaczę, że nawet nie zdążę się pożegnać. Ale jestem tu. I nie zamierzam tego tracić. - płakała. Przyjaciel nic nie mówił, nie musiał. Przytulił ją mocno do siebie. - To tu mam ludzi, którzy mnie wspierają. Wiem, że mama nie chciała mnie urazić. Powiedziała prawdę i tak nie gram. Nie mam do niej żalu. Nie chcę wracać.
- Mela, jesteś dla mnie jak siostra. Nie pozwolimy ci wyjechać, spokojnie. Porozmawiamy razem z twoimi rodzicami. Zobaczysz. - dodał jej otuchy. Wracając wybrali się na długi spacer. Kiedy przekroczyli próg domu, Mela udała się na rozmowę z rodzicami. Po chwili dołączył do niej Mariusz. Udało się przekonać rodziców. I Mela została w Bełchatowie. Większość gości wracała już do domów, kiedy Melania zobaczyła, że na kanapie siedzi Facundo i bawi się z córeczkami Daniela. Widząc ich, uśmiechała się. Niby potężny, męski bohater, a z drugiej strony uroczy, czuły mężczyzna. Podeszła do nich i usiadła obok. Daniel widząc, że młodzi rozmawiają, zabrał dziewczynki do spania, tak żeby zostali sami.
- Nie miałam okazji ci podziękować. Gdybyś się wtedy nie pojawił.. pewnie nie rozmawiałabym dziś z tobą..- zaczęła nieśmiało Mela.
- Nawet tak nie mów Melanio! Spóźniałaś się na spotkanie, chciałem zrobić ci niespodziankę. Kiedy widziałam z daleka, że leżysz na ziemi. Bałem się, że nie zdążę. Nie chcesz wiedzieć co myślałem o tym gnoju. Ma szczęście, że byłem zajęty tobą bo pewnie nie skończyłoby się na jednym ciosie. - Facundo skrępowanym wzrokiem popatrzył na Melę.
- A ja mam szczęście, że cię poznałam. - co ja w ogóle mówię?! Ogarnij się bo pomyśli, że jesteś jakaś napalona. Mela sama nie wiedziała co się z nią dzieje. Nagle, Facundo objął ją ramieniem, przytulił do siebie i powiedział do ucha:
- Nie wyobrażam sobie, że mógłbym nie zdążyć. Dobrze, że jesteś! Może odprowadzę cię dziś do domu?
- Świetny pomysł. Pójdę się tylko ubrać i pożegnać z Danielem. - Mela pobiegła do Daniela i Marty, podziękowała im za wszystko, pożegnała się i wyszli.
- To będzie długi powrót do domu. - Facundo uśmiechnął się i złapał Melę za rękę.
- Nigdzie mi się nie śpieszy. - powiedziała i lekko zacisnęła swoją dłoń na dłoni Facundo.
♥
Ojej ! ♥
OdpowiedzUsuńJakie to słodkie :3
Kocham ten rozdział Kingur ! ♥