Minęło parę dni od sylwestra. W sobotnie popołudnie Facundo odwoził Melę do domu. O godzinie 12 był pod jej mieszkaniem.
- Facu, a co ty tutaj robisz? - Mela powiedziała, otwierając drzwi. - Nie powinieneś być na treningu?
- Wpadłem wcześniej. Chce spędzić z tobą jeszcze trochę czasu. - chłopak odpowiedział całując dziewczynę w czoło. - Chciałaś wyjeżdżać o 16, do tego czasu pomogę ci się spakować, później obejrzymy film.
- Jesteś niezastąpiony- Mela przytuliła chłopaka i zaczęli pakować rzeczy Melanii. Około godziny 12:45 wszystko było zapakowane do samochodu, a para właśnie szykowała się do obiadu.
- Specjalnie dla ciebie nauczyłem się robić naleśniki ze szpinakiem. Zobacz jak gotuje mistrz kuchni. - Facu zabrał się do pracy. Mela przyglądała się z boku, mając przy tym niezły ubaw. Po około pół godziny zasiedli do stołu.
- Muszę przyznać, że są naprawdę pyszne! Niemożliwe żebyś się tak szybko nauczył, ty umiesz gotować, a tylko udawałeś. - Mela podbiegła do siatkarza. - Ładnie to tak kłamać? - zaczęli się zaczepiać, łaskotać, Facu wziął ją na ręce i przeniósł do salonu na kanapę. Świetnie się razem bawili, w końcu jednak oboje zmęczeni bitwą usiedli na kanapie i włączyli komedie romantyczną. Mela siedziała z jednej, a Facundo z drugiej strony. Od jakiegoś czasu Facu wpatrywał się w dziewczyne.
- No i co się tak gapisz? - nie wytrzymała w końcu.
- Jesteś piękna Mela. - chłopak uśmiechnął się. Mela podniosła się i usiadła obok chłopaka.
- Wiesz, będę za tobą tęsknił. Bardzo.
- Ja też będę tęsknić, ale obiecuje spędzę parę dni z rodzicami i wróce. - Mela pogłaskała siatkarza i oparła głowę o jego ramie. Objął ją i mocno przytulił do siebie. Dokończyli film i wsiedli do samochodu. Po około 2 godzinach byli na miejscu. Pożegnali się i chłopak pojechał z powrotem. Mela weszła do domu. Przeraziła się.
- Mamo, co się dzieje.. Mamo!
- Dzwoń po pogotowie, z tatą coś nie tak. - Mela zadzwoniła na pogotowie, a potem natychmiast do Facundo. Nie był na szczęście daleko i wrócił do dziewczyny. Pogotowie zabrało jej nieprzytomnego ojca do szpitala. Mama pojechała zaraz za nim, swoim samochodem. Roztrzęsiona Melania musiała pozbierać rzeczy taty i razem z Facundo pojechali do szpitala. W drodze zdarzyło się coś co było wstrząsem dla Melanii. Chwilę przed zdarzył się tragiczny wypadek.
- Facundo możesz się zatrzymać?!- Mela wybiegła z samochodu, chłopak zaraz za nią. Mela podbiegła do znajomego samochodu. Ludzie stojący wokół wezwali karetkę. Powiedzieli jej, że kobieta jadąca z wielką prędkością uderzyła w drzewo i wypadła z samochodu. Mela nie dopuszczała do siebie tej myśli. Kobieta leżała za samochodem. Mela zebrała się w sobie, poprosiła by Facundo zaczekał i zajrzała za samochód z wypadku. Zakryła twarzą usta, łzy napłynęły do jej oczu. Kobieta z wypadku była matką Melanii. Facu widząc to złapał ją za rękę i mocno do siebie przytulił. Przyjechało pogotowie.
- Bardzo mi przykro. Pani matka nie żyje. Zgon nastąpił o godzinie 18:27. - lekarz poinformował Melanię. Załamała się. Ale nie był to koniec. Kiedy zabrali jej mamę na sekcję zwłok, dziewczyna pojechała do szpitala do którego zabrali jej ojca. To nie mogła być prawda.
- Bardzo mi przykro. Pani ojciec nie żyje. Zgon nastąpił o godzinie 18:27. - Melania osłabła, Facundo trzymał ją przy sobie. Musieli załatwić formalności, potem w ciszy, wrócili do domu rodzinnego Meli. Facundo zadzwonił do Daniela, prosił żeby poinformował trenera o nieobecności siatkarza do czasu pogrzebu.
- Daniel, ona jest załamana. Nie mam z nią żadnego kontaktu. Muszę z nią zostać. Wszystkim się zajmę, poinformuje cię również o dacie pogrzebu. Będziemy w kontakcie. - Melania wróciła z kąpieli, usiadła na kanapie i zawinęła się w koc. Facu przyniósł jej gorącą herbatę i usiadł obok niej. Objął ją ramieniem.
- Dlaczego? - Mela mówiła, wpatrując się w ich wspólne zdjęcie. Łzy spływały po jej policzkach. Jednego dnia straciła oboje rodziców. Przed nią masa załatwiania spraw i formalności. Nie miała na to siły. Zasnęła.
W nocy budziła się parę razy z krzykiem. Kiedy Facundo do niej przybiegł, zobaczył, że stała przy oknie i płakała. Przytuliła się do niego. Krzyczała. Płakała. Ból rozdzierał jej serce. Chłopak został z nią aż zasnęła.
Jejku.. Kinia, coś ty zrobiła.. Ledwo powstrzymywałam się, by się nie rozpłakać..
OdpowiedzUsuńMimo to, genialny rozdział! ♥