8 wrzesień...
Po powrocie do domu Mela myślała o zaistniałej sytuacji. "Jak on mógł mnie pocałować. Co on sobie w ogóle myśli?! Coś co pojawiło się między mną a Facundo może przerodzić się w COŚ wspaniałego, czemu on chce wszystko zepsuć." Około godziny 2:30 Mela wybrała numer swojej najlepszej przyjaciółki.
- Haaaaloo ? - odebrała wyrwana ze snu Ola.
- Tu Mela...
- Czy Ty zwariowałaś ? Budzić mnie w środku nooocy....
- Maciek mnie pocałował.
- Coo ?! Żartujesz .. Jak do tego doszło ? Przecież Ty i Facundo.. - Ola usłyszała w słuchawce płacz przyjaciółki. - słuchaj Młoda, nie wiem jak mi się za to odwdzięczysz ale za chwilę będę u Ciebie. - rzuciła szybko do telefonu i rozłączyła się. Gdy dotarła do mieszkania Meli, przyjaciółka trochę zagubiona starała się sprawiać pozory zadowolonej, jednak szybko Ola rozgryzła pozory dziewczyny. Długo rozmawiały o Facundo i o tym co zdarzyło się z Maćkiem. Z jednej strony Mela była zła na Facundo, że nie daje znaku życia, z drugiej tęskniła za nim i nie mogła doczekać się spotkania. A jeśli chodzi o Maćka to uważała, że to co zrobił było głupie i nierozsądne, z drugiej strony zaś czuła, że ten pocałunek wywołał u niej motyle w brzuchu. Dziwiło ją to, nie chciała się przyznać, nic nie wspomniała przyjaciółce. Ustaliły, że Mela wyjaśni Maćkowi sytuacje, powie mu, że to nie powinno się zdarzyć i da do zrozumienia, że zależy jej na Facundo. Za 4 dni miał się odbyć mecz Skry z Transferem Bydgoszcz. Do tego czasu sprawa z Maćkiem musiała zostać wyjaśniona. Dziewczyny obejrzały film i w dobrych nastrojach zasnęło około godziny 5. Nastepnego dnia po przebudzeniu Mela znalazła kartkę na materacu "Musiałam wstać do pracy, w kuchni masz śniadanie, załatw dziś tę sprawę. 3mam kciuki. Olek ;*". Poszła do kuchni zjadła śniadanie, wzięła szybki prysznic, o cholera! już 13. Mela ogarnęła mieszkanie, przebrała się i wzięła do ręki telefon. dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić,dzwonić,niedzwonić...
- Maciek ?
- Tak to ja, cieszę się, ze dzwonisz Melanio..
- Słuchaj, mógłbyś dziś do mnie wpaść, tak koło 16?
- Hmm, o 16 mam trening, ale mógłbym o 14.
- Okej, to czekam, do zobaczenia!
Nie zdążył nawet odpowiedzieć.. Uff... Muszę z nim to załatwić. Nie mogę ranić ani jego, ani Facundo, ani siebie.
Godzina 13:45 dzwonek do drzwi..
"Ten Maciek strasznie punktualny.." Mela otworzyła drzwi i zaniemówiła....
czwartek, 12 września 2013
sobota, 7 września 2013
V
7 wrzesień...
Minął tydzień od spotkania Meli i Facundo. Przez ten czas dziewczyna postanowiła odwiedzić rodziców i spędzić z nimi trochę czasu przed rozpoczęciem wykładów. Dziewczyna w żaden sposób nie kontaktowała się z siatkarzem. Kiedy wróciła do Bełchatowa, została zaproszona na kolacje do Daniela. W sobotnie popołudnie Mela wybrała się do swojego ojca chrzestnego. Dotarła na miejsce około godziny 16:00. Na przyjęciu byli koledzy z drużyny. Wszyscy oprócz Facundo.
- Cześć Mela! Czekaliśmy na Ciebie. - zwrócił się Daniel
- Cześć, wybaczcie spóźnienie, jakoś nie potrafiłam się zebrać. Moglibyśmy porozmawiać później ? Teraz pójdę się przywitać z resztą. - powiedziała Mela.
- Jasne, jakoś marnie wyglądasz, muszę o Ciebie zadbać! - uśmiechnął się czule.
Mela podeszła do stołu i witała się z każdą siatkarską rodziną po kolei. Na końcu siedział Karol z Olą.
- Cześć Mała. Coś źle wyglądasz.. Co się dzieje ? - Ola zwróciła się do przyjaciółki.
- Cześć. Nie czuje się najlepiej, chodzi o mojego tatę, ale nie chcę o tym rozmawiać. Będzie Facundo ?
- Z tego co wiem to nie, miał jakąś ważną sprawę do załatwienia.
- W ogóle się nie odzywał od ostatniego spotkania..
- Może był zajęty..
- Nie chcę o tym teraz myśleć. Jaa.. - Mela chciała dokończyć, ale oto na szyję rzucił jej się mały Arek.
- Czeeeeść MELA! Będziesz się dziś ze mną bawić ?
- No pewnie Maluszku! Widzisz - zwróciła się do Oli - mam się dziś kim zająć.
Mela cały czasu spędzała z Arkiem, mały miał niesamowity uśmiech na twarzy. W pewnym momencie Mariusz przyszedł po syna.
- Chodź młody, damy cioci chwilę spokoju.
Mela trochę źle się czuła i postanowiła wybrać się na mały spacer. Nie zauważyła, że ktoś poszedł za nią.
- Dlaczego to wszystko jest takie trudne.. - mówiła sama do siebie. - choroba taty, rozpoczynające się studia i na dodatek ta samotność... - kucnęła, oparła głowę o ręce i rozpłakała się. Nagle ktoś podszedł do niej i objął ją.. Mela bardzo się wystraszyła.. To był Maciek...
- Spokojnie, nie chciałem Cię przestraszyć. Masz - podał jej paczkę chusteczek. - Mela co się dzieje ?
- Mój tata jest bardzo chory. Został mu miesiąc lub dwa życia. Za miesiąc mam rozpocząć studia. W moim mieszkaniu wszystko mnie przeraża.. Nie mam siły..
- Przykro mi. Jeśli nie chcesz to nie musimy o tym rozmawiać.
- Chciałabym chociaż na chwilę o wszystkim zapomnieć.
- Pozwól sobie pomóc, jutro mam wolną niedzielę, może wyskoczylibyśmy gdzieś razem ?
- Nie chce robić żadnego problemu ..
- To nie problem, to przyjemność.
- Dobrze, zgadzam się.
- Świetnie! Podjadę po Ciebie o 12:00.
Umówiła się z nim. Umówiła się z Maćkiem. A przecież tęskniła za Facundo. Ale jej sytuacja.. Wrócili na przyjęcie, w drodze Maciek robił wszystko by poprawić humor Meli. Po powrocie Daniel zabrał ją na rozmowę. Powiedziała mu o chorobie ojca, o tym, że w poniedziałek wraca na Śląsk do domu, żeby spędzić z nim jeszcze trochę czasu. Wypłakała się, ponarzekała i po godzinie 23:00 wróciła do domu. Zadzwonił telefon. To był Maciek.. Rozmawiali do 01:00 w nocy, po czym Mela zasnęła jak dziecko.. W niedzielę o 12:00 Maciek zameldował się pod jej domem. Pojechali do kina, na obiad, a później nad pobliskie jezioro. Była piękna pogoda. Dobrze się dogadywali. Spędzili ze sobą cały dzień. Mela nie miała czasu myśleć o problemach. Kiedy stali pod mieszkaniem dziewczyny i już mieli się pożegnać Maciek powiedział :
- Mam nadzieję, że chociaż na chwilę zapomniałaś o wszystkim.
- Tak. Dziękuje Ci bardzo za dzisiejszy dzi...
Mela nie zdążyła dokończyć, ponieważ Maciek zamknął jej usta pocałunkiem. Dziewczyna poczuła niesamowite motyle w brzuchu, pomyślała też, że to co robią nie powinno mieć miejsca. Odsunęła się od chłopaka, rzuciła szybkie "cześć" i pobiegła do mieszkania...
Minął tydzień od spotkania Meli i Facundo. Przez ten czas dziewczyna postanowiła odwiedzić rodziców i spędzić z nimi trochę czasu przed rozpoczęciem wykładów. Dziewczyna w żaden sposób nie kontaktowała się z siatkarzem. Kiedy wróciła do Bełchatowa, została zaproszona na kolacje do Daniela. W sobotnie popołudnie Mela wybrała się do swojego ojca chrzestnego. Dotarła na miejsce około godziny 16:00. Na przyjęciu byli koledzy z drużyny. Wszyscy oprócz Facundo.
- Cześć Mela! Czekaliśmy na Ciebie. - zwrócił się Daniel
- Cześć, wybaczcie spóźnienie, jakoś nie potrafiłam się zebrać. Moglibyśmy porozmawiać później ? Teraz pójdę się przywitać z resztą. - powiedziała Mela.
- Jasne, jakoś marnie wyglądasz, muszę o Ciebie zadbać! - uśmiechnął się czule.
Mela podeszła do stołu i witała się z każdą siatkarską rodziną po kolei. Na końcu siedział Karol z Olą.
- Cześć Mała. Coś źle wyglądasz.. Co się dzieje ? - Ola zwróciła się do przyjaciółki.
- Cześć. Nie czuje się najlepiej, chodzi o mojego tatę, ale nie chcę o tym rozmawiać. Będzie Facundo ?
- Z tego co wiem to nie, miał jakąś ważną sprawę do załatwienia.
- W ogóle się nie odzywał od ostatniego spotkania..
- Może był zajęty..
- Nie chcę o tym teraz myśleć. Jaa.. - Mela chciała dokończyć, ale oto na szyję rzucił jej się mały Arek.
- Czeeeeść MELA! Będziesz się dziś ze mną bawić ?
- No pewnie Maluszku! Widzisz - zwróciła się do Oli - mam się dziś kim zająć.
Mela cały czasu spędzała z Arkiem, mały miał niesamowity uśmiech na twarzy. W pewnym momencie Mariusz przyszedł po syna.
- Chodź młody, damy cioci chwilę spokoju.
Mela trochę źle się czuła i postanowiła wybrać się na mały spacer. Nie zauważyła, że ktoś poszedł za nią.
- Dlaczego to wszystko jest takie trudne.. - mówiła sama do siebie. - choroba taty, rozpoczynające się studia i na dodatek ta samotność... - kucnęła, oparła głowę o ręce i rozpłakała się. Nagle ktoś podszedł do niej i objął ją.. Mela bardzo się wystraszyła.. To był Maciek...
- Spokojnie, nie chciałem Cię przestraszyć. Masz - podał jej paczkę chusteczek. - Mela co się dzieje ?
- Mój tata jest bardzo chory. Został mu miesiąc lub dwa życia. Za miesiąc mam rozpocząć studia. W moim mieszkaniu wszystko mnie przeraża.. Nie mam siły..
- Przykro mi. Jeśli nie chcesz to nie musimy o tym rozmawiać.
- Chciałabym chociaż na chwilę o wszystkim zapomnieć.
- Pozwól sobie pomóc, jutro mam wolną niedzielę, może wyskoczylibyśmy gdzieś razem ?
- Nie chce robić żadnego problemu ..
- To nie problem, to przyjemność.
- Dobrze, zgadzam się.
- Świetnie! Podjadę po Ciebie o 12:00.
Umówiła się z nim. Umówiła się z Maćkiem. A przecież tęskniła za Facundo. Ale jej sytuacja.. Wrócili na przyjęcie, w drodze Maciek robił wszystko by poprawić humor Meli. Po powrocie Daniel zabrał ją na rozmowę. Powiedziała mu o chorobie ojca, o tym, że w poniedziałek wraca na Śląsk do domu, żeby spędzić z nim jeszcze trochę czasu. Wypłakała się, ponarzekała i po godzinie 23:00 wróciła do domu. Zadzwonił telefon. To był Maciek.. Rozmawiali do 01:00 w nocy, po czym Mela zasnęła jak dziecko.. W niedzielę o 12:00 Maciek zameldował się pod jej domem. Pojechali do kina, na obiad, a później nad pobliskie jezioro. Była piękna pogoda. Dobrze się dogadywali. Spędzili ze sobą cały dzień. Mela nie miała czasu myśleć o problemach. Kiedy stali pod mieszkaniem dziewczyny i już mieli się pożegnać Maciek powiedział :
- Mam nadzieję, że chociaż na chwilę zapomniałaś o wszystkim.
- Tak. Dziękuje Ci bardzo za dzisiejszy dzi...
Mela nie zdążyła dokończyć, ponieważ Maciek zamknął jej usta pocałunkiem. Dziewczyna poczuła niesamowite motyle w brzuchu, pomyślała też, że to co robią nie powinno mieć miejsca. Odsunęła się od chłopaka, rzuciła szybkie "cześć" i pobiegła do mieszkania...
poniedziałek, 2 września 2013
IV
1 wrzesień...
Mela nie spała całą noc. Kolejny raz wszystko do niej wróciło. Nie chciała się spotkać z Wiktorem. Postanowiła nie myśleć o nim i skupić się na Facundo. Zrobiła kanapki, wzięła szybki prysznic i zadzwoniła do rodziców. Po rozmowie zasnęła. Dochodziła 14:00 Mela obudziła się i zaczęła przygotowywać do wyjścia. Ubrała szara-żółtą sukienkę, neonowe trampki i rozpuściła włosy. Wyszła z mieszkania i już nie mogła się doczekać spotkania z przystojnym siatkarzem. Kiedy dochodziła do parku, widziała Facundo w zupełnie innym wydaniu niż poprzednio. Miał na sobie czerwony t-shirt, rozpiętą koszulę w kratkę z podwiniętymi rękawami, ciemne jeansy i granatowe trampki. Wyglądał bosko! Gdy Mela doszła do chłopaka, on stał do niej tyłem. Delikatnie szturchnęła go w ramię i uśmiechnęła się gdy ten odwrócił się w jej stronę.
- Mela! Witaj. Pięknie wyglądasz. - powiedział Facundo, czym potwornie speszył młodą dziewczynę.
- Dziękuję! Ty również. To jak idziemy do tej knajpy ? - uśmiechnęła się.
- No yy jasne, Ty prowadź!
W głowie Facundo było milion myśli " jaka ona jest piękna, i ta sukienka. ale chyba jej się nie spodobałem.. może trochę, niee.. na pewno nie". Szedł krok za nią i zadawał różne pytania, chciał się jak najwięcej o niej dowiedzieć. Gdy doszli do restauracji, zajęli miejsca przy stoliku i zamówili lody. Mela postanowiła dowiedzieć się czegoś o siatkarzu.
- Całą drogę męczyłeś mnie pytaniami więc teraz moja kolej. Od kiedy grasz w siatkówkę? Dlaczego zdecydowałeś się przyjechać do Bełchatowa?
Chłopak opowiedział jej całą swoją historię, był zachwycony tym jak Mela przeżywa każdą rozmowę o siatkówce, jaką widać w niej pasję. Podobała mu się, coraz bardziej. Po zjedzeniu lodów i wyczerpującej rozmowie wyszli z restauracji.
- Mela, nie chciałabyś może pokazać mi Bełchatowa? - zapytał bardzo nieśmiało.
- Z miłą chęcią. Chociaż sama nie wiem czy znam go na tyle dobrze. - odpowiedziała. Długo chodzili po mieście, zwiedzili chyba wszystkie zakątki. Żadne z nich nie zauważyło jak szybko zleciał im czas. Gdy byli już w drodze do mieszkania brunetki strasznie się odchłodziło. Facundo widział, że Meli jest zimno, zdjął swoją koszulę i oddał dziewczynie. Myślała, że oszaleje. Ta koszula tak bosko pachniała.
- Mam nadzieje, że dasz się jeszcze kiedyś zaprosić na lody. - powiedział chłopak.
- Jeśli tylko będziesz miał ochotę..
Facundo uśmiechnął się i pożegnał, całując dziewczynę w policzek.
Mela czuła, że się zakochała. On jest taki cudowny, weszła do mieszkania, spojrzała w lustro i .. Oo zapomniałam oddać mu koszulę. Wyciągnęła telefon. 1 wiadomość, 5 nieodebranych.. Wszystko od Wiktora. Treść wiadomości "więc teraz wolisz tego siatkarzyne, widziałem was."
Usunęła wiadomość. "Czegoś pan zapomniał. Mam twoją koszulę, przy najbliżej okazji Ci ją oddam. Dziękuje za dziś :) MELA" Chwilę później usłyszała wibracje "Możesz mieć ją jak długo chcesz. To ja Ci dziękuje, mam nadzieje, że jeszcze się spotkamy :* F" Uśmiechnęła się do telefonu, leżała w jego koszuli, otulając się nią, by czuć ten cudowny zapach. Zasnęła...
Mela nie spała całą noc. Kolejny raz wszystko do niej wróciło. Nie chciała się spotkać z Wiktorem. Postanowiła nie myśleć o nim i skupić się na Facundo. Zrobiła kanapki, wzięła szybki prysznic i zadzwoniła do rodziców. Po rozmowie zasnęła. Dochodziła 14:00 Mela obudziła się i zaczęła przygotowywać do wyjścia. Ubrała szara-żółtą sukienkę, neonowe trampki i rozpuściła włosy. Wyszła z mieszkania i już nie mogła się doczekać spotkania z przystojnym siatkarzem. Kiedy dochodziła do parku, widziała Facundo w zupełnie innym wydaniu niż poprzednio. Miał na sobie czerwony t-shirt, rozpiętą koszulę w kratkę z podwiniętymi rękawami, ciemne jeansy i granatowe trampki. Wyglądał bosko! Gdy Mela doszła do chłopaka, on stał do niej tyłem. Delikatnie szturchnęła go w ramię i uśmiechnęła się gdy ten odwrócił się w jej stronę.
- Mela! Witaj. Pięknie wyglądasz. - powiedział Facundo, czym potwornie speszył młodą dziewczynę.
- Dziękuję! Ty również. To jak idziemy do tej knajpy ? - uśmiechnęła się.
- No yy jasne, Ty prowadź!
W głowie Facundo było milion myśli " jaka ona jest piękna, i ta sukienka. ale chyba jej się nie spodobałem.. może trochę, niee.. na pewno nie". Szedł krok za nią i zadawał różne pytania, chciał się jak najwięcej o niej dowiedzieć. Gdy doszli do restauracji, zajęli miejsca przy stoliku i zamówili lody. Mela postanowiła dowiedzieć się czegoś o siatkarzu.
- Całą drogę męczyłeś mnie pytaniami więc teraz moja kolej. Od kiedy grasz w siatkówkę? Dlaczego zdecydowałeś się przyjechać do Bełchatowa?
Chłopak opowiedział jej całą swoją historię, był zachwycony tym jak Mela przeżywa każdą rozmowę o siatkówce, jaką widać w niej pasję. Podobała mu się, coraz bardziej. Po zjedzeniu lodów i wyczerpującej rozmowie wyszli z restauracji.
- Mela, nie chciałabyś może pokazać mi Bełchatowa? - zapytał bardzo nieśmiało.
- Z miłą chęcią. Chociaż sama nie wiem czy znam go na tyle dobrze. - odpowiedziała. Długo chodzili po mieście, zwiedzili chyba wszystkie zakątki. Żadne z nich nie zauważyło jak szybko zleciał im czas. Gdy byli już w drodze do mieszkania brunetki strasznie się odchłodziło. Facundo widział, że Meli jest zimno, zdjął swoją koszulę i oddał dziewczynie. Myślała, że oszaleje. Ta koszula tak bosko pachniała.
- Mam nadzieje, że dasz się jeszcze kiedyś zaprosić na lody. - powiedział chłopak.
- Jeśli tylko będziesz miał ochotę..
Facundo uśmiechnął się i pożegnał, całując dziewczynę w policzek.
Mela czuła, że się zakochała. On jest taki cudowny, weszła do mieszkania, spojrzała w lustro i .. Oo zapomniałam oddać mu koszulę. Wyciągnęła telefon. 1 wiadomość, 5 nieodebranych.. Wszystko od Wiktora. Treść wiadomości "więc teraz wolisz tego siatkarzyne, widziałem was."
Usunęła wiadomość. "Czegoś pan zapomniał. Mam twoją koszulę, przy najbliżej okazji Ci ją oddam. Dziękuje za dziś :) MELA" Chwilę później usłyszała wibracje "Możesz mieć ją jak długo chcesz. To ja Ci dziękuje, mam nadzieje, że jeszcze się spotkamy :* F" Uśmiechnęła się do telefonu, leżała w jego koszuli, otulając się nią, by czuć ten cudowny zapach. Zasnęła...
niedziela, 1 września 2013
III
31 sierpień...
Tego dnia przyjaciółki obudziły się dopiero o 11:00 ponieważ do 4:30 rozmawiały o wszystkich przystojnych siatkarzach jakich znały. Mela wstała, wzięła szybki prysznic i zrobiła sałatkę. Bardzo lubiła gotować, a największą fanką jej potraw była Ola. Dziewczyny zjadły śniadanio-obiad i postanowiły wybrać się na zakupy.
- Wiesz, Karol jest taki kochany. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby Go zabraknąć. Ostatnio zauważyłam, że czegoś mu brakuje. Chyba wiem czego. Mojego wsparcia. Nie miałam czasu, żeby chodzić na mecze i kibicować. Z tego powodu często się kłóciliśmy. Ale Mela na prawdę mnie ta cała siatkówka nie interesuje.. - żaliła się Ola. - Na tych meczach siedzę sama i tylko patrzę jak napalone fanki rzucają się po autografy. Dlatego przestałam chodzić...
- Teraz jak będę tak blisko nie odpuszczę żadnego meczu. Będziemy chodziły razem. Zobaczysz to na prawdę świetna sprawa. - pocieszyła dziewczynę Mela, a potem ruszyły w szał zakupów.
Ola kupiła czarną sukienkę na co dzień, a Mela żółte vansy i niebieską, letnią sukienkę na ramiączkach.
- To co idziemy dziś na mecz ? - zapytała Melania.
- No dobra mamy bilety, więc czemu by nie skorzystać. - Ola uśmiechnęła się. - To do zobaczenia przed Halą.
O 17:45 dziewczyny pojawiły się w Hali Energia w swoich nowych kreacjach, tyle, że Mela do tego miała szalik Skry i żółtą opaskę na rękę. Mecz zaczynał się o 18:00. Mela przeżywała każdą akcję. Były dość blisko i brunetka swobodnie mogła obserwować Facundo siedzącego na ławce. W pewnym momencie siatkarz odwrócił się i spojrzał na Melę. Uśmiechnął się i pomachał jej nie odrywając od niej wzroku. Mela trochę się speszyła ale utrzymała kontakt wzrokowy, odwzajemniła uśmiech i lekko pomachała dłonią w stronę przystojniaka, po czym w przypływie radości uniosła się do góry, kiedy z lewej strony nadchodziła meksykańska fala. Po wygranym meczu dziewczyny zeszły na boisko żeby pogratulować zwycięzcom. Mela podeszła do Facundo i uśmiechnęła się do niego.
- Nieźle kibicowałaś. - powiedział siatkarz.
- A Ty nieźle grałeś.- odpowiedziała. Mela zauważyła, ze ich rozmowie przygląda się Maciek. Spojrzała na niego ale ten szybko odwrócił wzrok.
- Mela, nie chciałabyś może wyjść ze mną na bełchatowskie lody ? - zapytał nieśmiało Facundo.
- Bardzo chętnie, powiedz tylko gdzie i kiedy .
- Jutro o 15:00 w Parku Olszewskich, niedaleko jest taka miła kawiarenka.
- Widzę, że znasz Bełchatów lepiej niż ja! Do zobaczenia. - Mela posłała uśmiech na pożegnanie i wróciła do mieszkania.
- Ola! Nie uwierzysz! Facundo zaprosił mnie na lody! Jutro mam się z nim spotkać. Co ja na siebie włożę ?! - wykrzyczała Mela prawie na jednym wydechu.
- Uuu! Moja Mała wyrywa Argentyńczyka! Słuchaj, masz tą swoją szarą sukienkę z żółtym pasem? Weź ją! I te swoje urocze, neonowe conversy!
- Jesteś kochana! To będzie świetne. Powiedz jak zareagował Karol na Twoją wizytę na meczu ?
- Ucieszył się, powiedział, że tego mu brakowało. Mela, będziesz ze mną chodzić na te mecze?
- Jaasne! Ja nie zamierzam żadnego opuścić!
- Kocham Cię Mała! Wyśpij się, a jutro czekam na relacje z randki.
- To nie żadna randka, to zwykłe spotkanie!
- Dobra, dobra Melanio. Nie wciskaj mi kitu. Trzymaj się, dobranoc!
- Paa, głuptasie.. !
Mela oparła się o ścianę i uśmiechała sama do siebie na myśl spotkania z Facundo, nagle dostała sms-a. Wzięła telefon -to jakiś nieznany numer. Odczytała treść sms-a i zaniemówiła.
Jestem w Bełchatowie. Proszę spotkajmy się. Jutro pod Halą. 18. W.
Tego dnia przyjaciółki obudziły się dopiero o 11:00 ponieważ do 4:30 rozmawiały o wszystkich przystojnych siatkarzach jakich znały. Mela wstała, wzięła szybki prysznic i zrobiła sałatkę. Bardzo lubiła gotować, a największą fanką jej potraw była Ola. Dziewczyny zjadły śniadanio-obiad i postanowiły wybrać się na zakupy.
- Wiesz, Karol jest taki kochany. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby Go zabraknąć. Ostatnio zauważyłam, że czegoś mu brakuje. Chyba wiem czego. Mojego wsparcia. Nie miałam czasu, żeby chodzić na mecze i kibicować. Z tego powodu często się kłóciliśmy. Ale Mela na prawdę mnie ta cała siatkówka nie interesuje.. - żaliła się Ola. - Na tych meczach siedzę sama i tylko patrzę jak napalone fanki rzucają się po autografy. Dlatego przestałam chodzić...
- Teraz jak będę tak blisko nie odpuszczę żadnego meczu. Będziemy chodziły razem. Zobaczysz to na prawdę świetna sprawa. - pocieszyła dziewczynę Mela, a potem ruszyły w szał zakupów.
Ola kupiła czarną sukienkę na co dzień, a Mela żółte vansy i niebieską, letnią sukienkę na ramiączkach.
- To co idziemy dziś na mecz ? - zapytała Melania.
- No dobra mamy bilety, więc czemu by nie skorzystać. - Ola uśmiechnęła się. - To do zobaczenia przed Halą.
O 17:45 dziewczyny pojawiły się w Hali Energia w swoich nowych kreacjach, tyle, że Mela do tego miała szalik Skry i żółtą opaskę na rękę. Mecz zaczynał się o 18:00. Mela przeżywała każdą akcję. Były dość blisko i brunetka swobodnie mogła obserwować Facundo siedzącego na ławce. W pewnym momencie siatkarz odwrócił się i spojrzał na Melę. Uśmiechnął się i pomachał jej nie odrywając od niej wzroku. Mela trochę się speszyła ale utrzymała kontakt wzrokowy, odwzajemniła uśmiech i lekko pomachała dłonią w stronę przystojniaka, po czym w przypływie radości uniosła się do góry, kiedy z lewej strony nadchodziła meksykańska fala. Po wygranym meczu dziewczyny zeszły na boisko żeby pogratulować zwycięzcom. Mela podeszła do Facundo i uśmiechnęła się do niego.
- Nieźle kibicowałaś. - powiedział siatkarz.
- A Ty nieźle grałeś.- odpowiedziała. Mela zauważyła, ze ich rozmowie przygląda się Maciek. Spojrzała na niego ale ten szybko odwrócił wzrok.
- Mela, nie chciałabyś może wyjść ze mną na bełchatowskie lody ? - zapytał nieśmiało Facundo.
- Bardzo chętnie, powiedz tylko gdzie i kiedy .
- Jutro o 15:00 w Parku Olszewskich, niedaleko jest taka miła kawiarenka.
- Widzę, że znasz Bełchatów lepiej niż ja! Do zobaczenia. - Mela posłała uśmiech na pożegnanie i wróciła do mieszkania.
- Ola! Nie uwierzysz! Facundo zaprosił mnie na lody! Jutro mam się z nim spotkać. Co ja na siebie włożę ?! - wykrzyczała Mela prawie na jednym wydechu.
- Uuu! Moja Mała wyrywa Argentyńczyka! Słuchaj, masz tą swoją szarą sukienkę z żółtym pasem? Weź ją! I te swoje urocze, neonowe conversy!
- Jesteś kochana! To będzie świetne. Powiedz jak zareagował Karol na Twoją wizytę na meczu ?
- Ucieszył się, powiedział, że tego mu brakowało. Mela, będziesz ze mną chodzić na te mecze?
- Jaasne! Ja nie zamierzam żadnego opuścić!
- Kocham Cię Mała! Wyśpij się, a jutro czekam na relacje z randki.
- To nie żadna randka, to zwykłe spotkanie!
- Dobra, dobra Melanio. Nie wciskaj mi kitu. Trzymaj się, dobranoc!
- Paa, głuptasie.. !
Mela oparła się o ścianę i uśmiechała sama do siebie na myśl spotkania z Facundo, nagle dostała sms-a. Wzięła telefon -to jakiś nieznany numer. Odczytała treść sms-a i zaniemówiła.
Jestem w Bełchatowie. Proszę spotkajmy się. Jutro pod Halą. 18. W.
sobota, 31 sierpnia 2013
II
Mela rozpakowała się i wzięła szybki prysznic. O 16:00 była umówiona z Olą na III Ogólnopolski Zlot Kibiców Skry Bełchatów. Dochodziła 15:30 kiedy Mela ubrała swoje leginsy z wzorkami i koszulkę z drużyną Skry z poprzedniego sezonu. Chciała wziąć bluzę ale zadzwonili jej rodzice, zgodnie z umową i powiedzieli, że czekają już w szpitalu na wizytę. Mela czuła, że może nie zdążyć dlatego szybko wskoczyła w wygodne trampki i wybiegła z mieszkania.
- MEEEEEEEELAAAA!- brunetka wystraszyła się i zobaczyła szczupłą, piękną, wysoką blondynkę, która z wielkim uśmiechem biegła w jej stronę.
- Ola! Jak dobrze Cię widzieć. Stęskniłam się za Tobą!- krzyknęła Mela do przyjaciółki. Wpadły sobie w ramiona i wyściskały - nie widziały się przecież 1,5 roku.
- Słuchaj o 21 będzie prezentacja Młodej Ligi, później już oficjalnych siatkarzy wbijemy się po autografy. Haha, chcę zobaczyć minę Karola. A tak w ogóle to zabieram Cię teraz na lody, konferencja nie ciekawa będzie! Jadłaś obiad? Wyglądasz jakoś słabo... Powinnaś....
- Halo Ola! To, że jesteś starsza nie oznacza, że masz zachowywać się jak moja mama. - Mela przerwała monolog przyjaciółki. - Liczę na to, że zabierzesz mnie do najlepszej resturacji w Bełchatowie na pyszny obiad!
- No tak! Idziemy.- odrzekła Ola i razem ruszyły w kierunku knajpy. W drodze rozmawiały. Mela opowiedziała Oli o problemach jej ojca ze zdrowiem. O tym, że tęskni za Wiktorem. I o tym, że przeraża ją fakt, że została sama i musi sobie poradzić.
- Mała, masz mnie, Daniela, Karola, Mariusza.. Nie jesteś sama! Zobaczysz jak się ucieszą gdy Cię zobaczą. Nikomu nie zdradziłam, że przyjeżdżasz.- powiedziała Ola, kiedy obie zamówiły już obiad w dobrze zapowiadającej się restauracji.
- Dziękuję, w sumie o to chodziło. Nie wiesz czy na prezentacji będzie Facundo ? - zapytała nieśmiało Mela.
- Jejka! Wiedziałam! Będzie oczywiście. Nieziemsko przystojny co.. ? Jeszcze nie miałam okazji Go poznać. Karol mówił, że jest świetny. Podoba Ci się.. ?
- Pytasz, a wiesz.. - Mela zaśmiała się i już miała zacząć opowiadać o tym jaki to Facundo jest uroczy, kiedy w drzwiach restauracji zobaczyła Paulinę - żonę Mariusza.
- Paulina!- krzyknęła i ruszyła w stronę pięknej brunetki.
- Jesteś, Kochana! Tak mi Cię brakowało! A Młody to już całkiem oszalał, kiedy mu powiedziałam, że teraz będziesz go często odwiedzać. Mariusz nic nie wie. - Paulina dosiadła się do dziewczyn i wspólnie opowiadały o tym co zmieniło się u nich od ostatniego spotkania. Kiedy dochodziła 19:30 dziewczyny postanowiły udać się do parku, w którym odbywała się impreza. O 20:00 zaplanowany był koncert zespołu Pectus. Dziewczyny bocznym wejściem weszły i ustawiły się pod samą sceną, gdy zespół grał bawiły się i tańczyły. Nie mogły doczekać się prezentacji oficjalnej drużyny. Gdy nadeszła godzina 21:15 prowadzący zaczęli wywoływać imiona i nazwiska graczy. Paulina krzyczała najgłośniej kiedy na scenie pojawił się Mariusz. Mela w tym czasie chowała się w tłumie, żeby jej nie rozpoznał. Wywołana drużyna wraz z kadrą ustawiała się do zdjęć i śpiewała hymn Skry. Później gracze zeszli do specjalnego namiotu żeby kibice mogli się z nimi spotkać. Kolejka była ogromna. Kiedy wszyscy kibice już wrócili do domów, a kolejki nie było, Ola i Paulina weszły do namiotu po autografy. Przywitały się z zawodnikami, a później po cichutku do namiotu weszła Mela...
- Mela! Mela kochanie! Jak ja się za Tobą stęskniłem! - krzyknął Karol i podbiegł do niej, żeby przytulić i powitać tą kruchą istotkę.
- Melania! Jak dobrze Cię widzieć! - w jej kierunku ruszył Mariusz. - Młody się ucieszy!
- Moja kochana chrześnica! - podszedł Daniel, przytulił i obdarował całusem w czoło Melę.
- Jak długo zostaniesz ? - zapytał Karol.
- Dobrze was widzieć! Zostaję żeby studiować. Wybrałam uczelnię w Łodzi. Daniel załatwił mi mieszkanie w Bełchatowie..
- Ty stary głupku, wiedziałeś i nic nam nie powiedziałeś ? - zapytali z wyrzutem Mariusz i Karol.
- To miała być niespodzianka - Mela obroniła Daniela i już za chwilę sama musiała uniknąć ataku Karola i Mariusza, którzy zaczęli ją dźgać i zaczepiać jak małe dzieci.
- Zaczyna się.. - powiedziała Mela, po czym wszyscy zaczęli się śmiać!
- Zapomniałem przedstawić! Melanio poznaj moich kolegów to jest Stefan, Nicolas, Jędrzej i ..
Mela dobrze wiedziała kto to jest.. Przystojny, uśmiechnięty.. - Facundo. - Daniel popchał Melę, która jak zaczarowana wpatrywała się w przystojnego siatkarza.
- Cześć - wypowiedział z hiszpańskim akcentem chłopak i szczerze się do niej uśmiechnął.
- Cześć, Mela, miło mi - odpowiedziała i obdarowała chłopaka najpiękniejszym uśmiechem jaki miała.
- Chłopaki, co zrobić z tymi fankami.. Yyy..
- Maciek pozwól to moja chrześnica... - zaczął Daniel
- I nasza przyjaciółka! - krzyknęli chórem Mariusz i Karol przybijając sobie żółwika z powodu zgrania.
- Jestem Mela - brunetka wyciągnęła dłoń i uśmiechnęła się ciepło.
- Yyy, ja..ja jestem Maciek. Miło mi - uścisnął dłoń dziewczyny i jak najszybciej starł się spuścić wzrok...
Chwilę jeszcze porozmawiali i postanowili wrócić do domów bo chłopcy musieli być w formie na kolejny dzień zlotu.
- Dziwny ten Maciek - powiedziała Mela do przyjaciółki kiedy już leżały na podłodze - Mela nie miała jeszcze łóżka - w mieszkaniu Meli.
- Jest spoko, tylko strasznie wstydliwy.. Zobaczysz jak go poznasz.
- Za to Facundo taaki przystojny.... - rozmarzyła się Mela.
- Uważaj Młoda bo się zakochasz!
- Chyba trochę za późno....
- MEEEEEEEELAAAA!- brunetka wystraszyła się i zobaczyła szczupłą, piękną, wysoką blondynkę, która z wielkim uśmiechem biegła w jej stronę.
- Ola! Jak dobrze Cię widzieć. Stęskniłam się za Tobą!- krzyknęła Mela do przyjaciółki. Wpadły sobie w ramiona i wyściskały - nie widziały się przecież 1,5 roku.
- Słuchaj o 21 będzie prezentacja Młodej Ligi, później już oficjalnych siatkarzy wbijemy się po autografy. Haha, chcę zobaczyć minę Karola. A tak w ogóle to zabieram Cię teraz na lody, konferencja nie ciekawa będzie! Jadłaś obiad? Wyglądasz jakoś słabo... Powinnaś....
- Halo Ola! To, że jesteś starsza nie oznacza, że masz zachowywać się jak moja mama. - Mela przerwała monolog przyjaciółki. - Liczę na to, że zabierzesz mnie do najlepszej resturacji w Bełchatowie na pyszny obiad!
- No tak! Idziemy.- odrzekła Ola i razem ruszyły w kierunku knajpy. W drodze rozmawiały. Mela opowiedziała Oli o problemach jej ojca ze zdrowiem. O tym, że tęskni za Wiktorem. I o tym, że przeraża ją fakt, że została sama i musi sobie poradzić.
- Mała, masz mnie, Daniela, Karola, Mariusza.. Nie jesteś sama! Zobaczysz jak się ucieszą gdy Cię zobaczą. Nikomu nie zdradziłam, że przyjeżdżasz.- powiedziała Ola, kiedy obie zamówiły już obiad w dobrze zapowiadającej się restauracji.
- Dziękuję, w sumie o to chodziło. Nie wiesz czy na prezentacji będzie Facundo ? - zapytała nieśmiało Mela.
- Jejka! Wiedziałam! Będzie oczywiście. Nieziemsko przystojny co.. ? Jeszcze nie miałam okazji Go poznać. Karol mówił, że jest świetny. Podoba Ci się.. ?
- Pytasz, a wiesz.. - Mela zaśmiała się i już miała zacząć opowiadać o tym jaki to Facundo jest uroczy, kiedy w drzwiach restauracji zobaczyła Paulinę - żonę Mariusza.
- Paulina!- krzyknęła i ruszyła w stronę pięknej brunetki.
- Jesteś, Kochana! Tak mi Cię brakowało! A Młody to już całkiem oszalał, kiedy mu powiedziałam, że teraz będziesz go często odwiedzać. Mariusz nic nie wie. - Paulina dosiadła się do dziewczyn i wspólnie opowiadały o tym co zmieniło się u nich od ostatniego spotkania. Kiedy dochodziła 19:30 dziewczyny postanowiły udać się do parku, w którym odbywała się impreza. O 20:00 zaplanowany był koncert zespołu Pectus. Dziewczyny bocznym wejściem weszły i ustawiły się pod samą sceną, gdy zespół grał bawiły się i tańczyły. Nie mogły doczekać się prezentacji oficjalnej drużyny. Gdy nadeszła godzina 21:15 prowadzący zaczęli wywoływać imiona i nazwiska graczy. Paulina krzyczała najgłośniej kiedy na scenie pojawił się Mariusz. Mela w tym czasie chowała się w tłumie, żeby jej nie rozpoznał. Wywołana drużyna wraz z kadrą ustawiała się do zdjęć i śpiewała hymn Skry. Później gracze zeszli do specjalnego namiotu żeby kibice mogli się z nimi spotkać. Kolejka była ogromna. Kiedy wszyscy kibice już wrócili do domów, a kolejki nie było, Ola i Paulina weszły do namiotu po autografy. Przywitały się z zawodnikami, a później po cichutku do namiotu weszła Mela...
- Mela! Mela kochanie! Jak ja się za Tobą stęskniłem! - krzyknął Karol i podbiegł do niej, żeby przytulić i powitać tą kruchą istotkę.
- Melania! Jak dobrze Cię widzieć! - w jej kierunku ruszył Mariusz. - Młody się ucieszy!
- Moja kochana chrześnica! - podszedł Daniel, przytulił i obdarował całusem w czoło Melę.
- Jak długo zostaniesz ? - zapytał Karol.
- Dobrze was widzieć! Zostaję żeby studiować. Wybrałam uczelnię w Łodzi. Daniel załatwił mi mieszkanie w Bełchatowie..
- Ty stary głupku, wiedziałeś i nic nam nie powiedziałeś ? - zapytali z wyrzutem Mariusz i Karol.
- To miała być niespodzianka - Mela obroniła Daniela i już za chwilę sama musiała uniknąć ataku Karola i Mariusza, którzy zaczęli ją dźgać i zaczepiać jak małe dzieci.
- Zaczyna się.. - powiedziała Mela, po czym wszyscy zaczęli się śmiać!
- Zapomniałem przedstawić! Melanio poznaj moich kolegów to jest Stefan, Nicolas, Jędrzej i ..
Mela dobrze wiedziała kto to jest.. Przystojny, uśmiechnięty.. - Facundo. - Daniel popchał Melę, która jak zaczarowana wpatrywała się w przystojnego siatkarza.
- Cześć - wypowiedział z hiszpańskim akcentem chłopak i szczerze się do niej uśmiechnął.
- Cześć, Mela, miło mi - odpowiedziała i obdarowała chłopaka najpiękniejszym uśmiechem jaki miała.
- Chłopaki, co zrobić z tymi fankami.. Yyy..
- Maciek pozwól to moja chrześnica... - zaczął Daniel
- I nasza przyjaciółka! - krzyknęli chórem Mariusz i Karol przybijając sobie żółwika z powodu zgrania.
- Jestem Mela - brunetka wyciągnęła dłoń i uśmiechnęła się ciepło.
- Yyy, ja..ja jestem Maciek. Miło mi - uścisnął dłoń dziewczyny i jak najszybciej starł się spuścić wzrok...
Chwilę jeszcze porozmawiali i postanowili wrócić do domów bo chłopcy musieli być w formie na kolejny dzień zlotu.
- Dziwny ten Maciek - powiedziała Mela do przyjaciółki kiedy już leżały na podłodze - Mela nie miała jeszcze łóżka - w mieszkaniu Meli.
- Jest spoko, tylko strasznie wstydliwy.. Zobaczysz jak go poznasz.
- Za to Facundo taaki przystojny.... - rozmarzyła się Mela.
- Uważaj Młoda bo się zakochasz!
- Chyba trochę za późno....
I
- Wreszcie będziemy miały blisko do siebie! Z tego co wiem Daniel załatwił Ci mieszkanie w bloku obok! Nawet nie wiesz jak się ciesze.- krzyczała Ola do telefonu, tak, że Mela prawie ogłuchła.
- Dobra, dobra głupolku. Zobaczymy kiedy będziesz miała dość moich wizyt.- śmiała się Mela - No już jutro się widzimy, mam Ci tyle do powiedzenia! Spotkamy się przed sceną na zlocie ?
- Pewnie, Mała. Już się nie mogę doczekać! Pakuj się, a ja zmykam do Karola. Pa!
- Pozdrów Go ode mnie! Trzymajcie się. Do zobaczenia! - pożegnała się Mela i walnęła na łóżko. I co ja teraz zrobię - pomyślała Mela - przecież tu zostawię Wiktora.. O czym Ty myślisz?! Już dawno się rozstaliście.. Nie pamiętasz jak Cię ranił.. - W głowie Meli toczyła się walka myśli. Spakowała ostatnie zdjęcia z przyjaciółmi z liceum, schowała swoją ulubioną pluszową pszczółkę, którą dostała na swoje 1 urodziny od Daniela. Położyła się na łóżku i zasnęła...
30 sierpień..
- Mela! Mela wstawaj..! Dziecko kochane, pośpiesz się zaraz wyjeżdżamy. - krzyczała mama Meli, schodząc po drewnianych schodach. - Śniadanie już czeka, wstawaj!
- Idę, już idę.. - Mela wstała z łóżka, nie miała humoru. Tęskniła za Wiktorem.. Kolejny raz dopadły ją wspomnienia. Założyła ulubiony żółty szlafrok i zeszła do kuchni, gdzie czekały na nią cieplutkie naleśniki i kakao.
- Będzie mi tego brakować! - podeszła i ucałowała swoją mamę.
- Kochanie, podrzucimy Cię do Bełchatowa, a potem szybko musimy wracać bo tata ma tą wizytę u lekarza, nie można przełożyć..- powiedziała mama, troskliwym wzrokiem spoglądając na córkę.
- Nie ma sprawy, obiecaj, że od razu zadzwonicie jak się czegoś dowiecie.. - odpowiedziała Mela i szybko ruszyła do swojego pokoju, przebrać się i pozbierać ostatnie rzeczy. O 9:00 była już w samochodzie, w drodze do Bełchatowa..
2,5 godziny później..
- No to jesteśmy na miejscu, pomożemy wnieść Twoje walizki i wracamy. - zwróciła się mama do Meli.
- Dajcie znać jak będziecie na miejscu. O mnie się nie martwcie. - rzekła podekscytowana perspektywą własnego mieszkania i bardzo przerażona samotnością Mela.
- Moja maleńka córeczka się wyprowadziła, co mam zrobić? Kochanie proszę Cię uważaj na siebie...
- Tak, tak wiem ! Tatuś nie martw się! Jestem już dorosła, świetnie dam sobie radę. Zmykajcie już bo spóźnicie się do doktora. - Mela podbiegła do swojego ojca i mocno go przytuliła, ucałowała mamę i machała im gdy ich samochód coraz bardziej się oddalał. - no to zostałam sama...- pomyślała, wchodząc do nowego, WŁASNEGO mieszkania....
- Dobra, dobra głupolku. Zobaczymy kiedy będziesz miała dość moich wizyt.- śmiała się Mela - No już jutro się widzimy, mam Ci tyle do powiedzenia! Spotkamy się przed sceną na zlocie ?
- Pewnie, Mała. Już się nie mogę doczekać! Pakuj się, a ja zmykam do Karola. Pa!
- Pozdrów Go ode mnie! Trzymajcie się. Do zobaczenia! - pożegnała się Mela i walnęła na łóżko. I co ja teraz zrobię - pomyślała Mela - przecież tu zostawię Wiktora.. O czym Ty myślisz?! Już dawno się rozstaliście.. Nie pamiętasz jak Cię ranił.. - W głowie Meli toczyła się walka myśli. Spakowała ostatnie zdjęcia z przyjaciółmi z liceum, schowała swoją ulubioną pluszową pszczółkę, którą dostała na swoje 1 urodziny od Daniela. Położyła się na łóżku i zasnęła...
30 sierpień..
- Mela! Mela wstawaj..! Dziecko kochane, pośpiesz się zaraz wyjeżdżamy. - krzyczała mama Meli, schodząc po drewnianych schodach. - Śniadanie już czeka, wstawaj!
- Idę, już idę.. - Mela wstała z łóżka, nie miała humoru. Tęskniła za Wiktorem.. Kolejny raz dopadły ją wspomnienia. Założyła ulubiony żółty szlafrok i zeszła do kuchni, gdzie czekały na nią cieplutkie naleśniki i kakao.
- Będzie mi tego brakować! - podeszła i ucałowała swoją mamę.
- Kochanie, podrzucimy Cię do Bełchatowa, a potem szybko musimy wracać bo tata ma tą wizytę u lekarza, nie można przełożyć..- powiedziała mama, troskliwym wzrokiem spoglądając na córkę.
- Nie ma sprawy, obiecaj, że od razu zadzwonicie jak się czegoś dowiecie.. - odpowiedziała Mela i szybko ruszyła do swojego pokoju, przebrać się i pozbierać ostatnie rzeczy. O 9:00 była już w samochodzie, w drodze do Bełchatowa..
2,5 godziny później..
- No to jesteśmy na miejscu, pomożemy wnieść Twoje walizki i wracamy. - zwróciła się mama do Meli.
- Dajcie znać jak będziecie na miejscu. O mnie się nie martwcie. - rzekła podekscytowana perspektywą własnego mieszkania i bardzo przerażona samotnością Mela.
- Moja maleńka córeczka się wyprowadziła, co mam zrobić? Kochanie proszę Cię uważaj na siebie...
- Tak, tak wiem ! Tatuś nie martw się! Jestem już dorosła, świetnie dam sobie radę. Zmykajcie już bo spóźnicie się do doktora. - Mela podbiegła do swojego ojca i mocno go przytuliła, ucałowała mamę i machała im gdy ich samochód coraz bardziej się oddalał. - no to zostałam sama...- pomyślała, wchodząc do nowego, WŁASNEGO mieszkania....
główni bohaterowie.
MELA
Brunetka, długie włosy, brązowe oczy, 19 lat. Kocha siatkówkę, kibicuje Skrze Bełchatów. W tym roku po maturze postanowiła pójść na studia do Łodzi. Mieszka z rodzicami na Śląsku, jednak z powodu studiów postanowiła przeprowadzić się do Bełchatowa. Jej ojcem chrzestnym jest Daniel . Jest bratem jej mamy. Daniel pomoże młodej dziewczynie odnaleźć się w zupełnie innej rzeczywistości...
DANIEL
Daniel jest siatkarzem Skry Bełchatów. Ma świetny kontakt ze swoją chrześnicą. Przyjaźni się z Mariuszem i Karolem. Odkąd Mela była mała zabierał ją na mecze siatkówki, sprawił tym, że jest ona teraz zakochana w tym sporcie. Poznał ją ze wszystkimi kolegami z drużyny.
MARIUSZ i KAROL
Przyjaciele Daniela. Dobre duchy drużyny. Od zawsze uwielbiali małą Mele. Słyną z różnych żartów i dziwnych sytuacji. Pomogą w każdej sytuacji.
MACIEJ
Najmłodszy w drużynie. Cichy, spokojny, zabójczo przystojny.. Jest w wieku Meli. Jeszcze nie mieli okazji się poznać.
FACUNDO
Nowy nabytek Skry. Odkąd Mela zobaczyła Go w reprezentacji Argentyny. Zakochała się! Jest przystojny, zabawny, inteligentny.. Mela jeszcze go nie zna. Ma nadzieje, że wkrótce to się zmieni...
OLA
Najlepsza przyjaciółka Meli. Jest od niej starsza, ale mimo wszystko dogadują się jak siostry. To dzięki Meli, Ola poznała Karola i są parą. Mela zawsze może na niej polegać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)