niedziela, 8 grudnia 2013

VIII

- Ty podła suko! Nienawidzę cię! - Zaczął ją kopać.
- Wiktor, błagam zostaw mnie.. - krzyczała zapłakana Mela. - zostaw! - Nic nie działało. Bił ją bez opamiętania. Straciła przytomność. Była cała zakrwawiona. Nagle z drugiej strony podbiegł wysoki mężczyzna.
- Ty gnoju! Zostaw ją! - Facundo nie panował nad złością. Uderzył Wiktora, a ten upadł i nawet nie miał siły się podnieść.. Zadzwonił na policję i pogotowie. Wziął Melę w ramiona i rozpłakał się.
- Melanio proszę.. Nie zostawiaj mnie.. Mela.. - Trzymał ją przy sobie do czasu przyjazdu pogotowia. Powiadomił Daniela, Olę i Mariusza. Policja zgarnęła Wiktora. Pogotowie na sygnale wzięło Melę do szpitala.
- Stań jest krytyczny. Niczego nie możemy obiecać. Przykro nam. - lekarz pogotowia rozmawiał z Danielem, a on nie mógł opanować łez. Na miejsce dotarła Paulina, Marta i Karol. Marta podeszła do swojego męża, chciała go pocieszyć, widziała jak bardzo martwi się o swoją chrzestnicę. Wśród wszystkich panowała cisza, którą przerwał Daniel..
- Słuchajcie, nie ma sensu żebyśmy tu wszyscy czekali bezczynnie. Wracajcie do domów, ja pojadę do szpitala. Muszę poinformować jej rodziców. Pojechać na policję. Jestem jedynym członkiem jej rodziny tu w Bełchatowie.
- Wszyscy jesteśmy jej rodziną. I na pewno nie zostawimy jej, ani ciebie w tym momencie. - powiedział Mariusz. - masz rację wróćmy do domów, ty jedź do szpitala i daj nam znać. Kiedy będziemy wiedzieć coś konkretnego, zaczniemy działać. Wyjdzie z tego Daniel! Ona jest silna. - podszedł do Daniela i złapał go za ramię, po czym przybili sobie graby i rozeszli się. Wszyscy w ponurych nastrojach wrócili do domów. Daniel pojechał do szpitala.
- Jest z nią bardzo źle - mówił lekarz - zaraz zabieramy ją na salę operacyjną, nie odzyskała świadomości. Ma złamaną rękę i nogę. Połamane żebra i wstrząs mózgu. Ktoś musiał ją strasznie skatować.
- Zabiję gnoja! - Daniel wybiegł ze szpitala. Wpadł do samochodu i rozpłakał się. Był bezsilny. Krzyczał. Pojechał do domu, do Marty. Wtulił się w nią i nieco uspokoił.
- Biorę parę dni wolnego w klubie. Muszę przy niej być. Jutro pojadę do jej rodziców, nie mogę im tego powiedzieć przez telefon. Zawaliłem..- zasnął. Następnego dnia pojechał do swoich przyjaciół i poinformował o stanie córki. Z powodu złego stanu zdrowia ojca Meli, rodzice zostali u siebie. Prosili o stały kontakt i informacje dotyczące ich córki. Kiedy Daniel wrócił do Bełchatowa od razu pojechał do szpitala. W pokoju dziewczyny był jego kolega z drużyny.
- Co ty tu robisz Facundo? Nie powinieneś być na treningu?
- Nie mogłem przestać o niej myśleć. Jak ktoś mógł być tak okrutny.. Wziąłem wolne. Chcę być przy niej.
- Dobrze, ale teraz możesz wrócić do domu, ja z nią zostanę...
- Nie rozumiesz? Ona dla mnie naprawdę dużo znaczy. Nie zostawię jej.
- Uparty jak Mela. Dobrze podzielimy się. - uśmiechnął się Daniel starając się nieco uspokoić kumpla. Na salę wszedł lekarz.
- Zabieramy ją na operację. Panów proszę o zachowanie spokoju. Można wrócić do domów. Zabieg potrwa kilka godzin.
- Zostajemy! - zgodnie odpowiedzieli i wyszli za lekarzem pod salę operacyjną..

3 komentarze:

  1. Biedna Mela ! ♥ Niech Ona z tego wyjdzie ..
    Focundo jest kochany < 33333333333

    OdpowiedzUsuń
  2. Nominowałam Twojego bloga do LBA :) więcej tu -> http://wystarczy-uwierzyc.blogspot.com/2013/12/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń