- Cześć młoda. Słuchaj mamy do ciebie sprawę.- mówił Daniel, lekko ją do siebie przytulając. - Wybierasz się gdzieś na sylwestra?
- Nie, planuje zasnąć w ten okropny dzień, kiedy to znowu będziemy rok starsi. - Mela zaśmiała się. - A o co chodzi?
- Wiesz, wybieramy się na przyjęcie siatkarskie. Tylko nie mamy co zrobić z dziećmi. Mogłabyś się nimi zająć?
- Nie ma sprawy, o której mam być?
- Około 20:00. Wielkie dzięki. W zamian za to zabieram cię na rozgrywki ligowe CEV, pasuje?
- Pytasz, a wiesz!- Mela z radości rzuciła się w ramiona wujkowi.- Czyli jutro o 20:00 widzimy się u ciebie. Do zobaczenia. - Mela pojechała do swojego mieszkania. Rozpakowała rzeczy i wzięła gorącą kąpiel. Przyszła pora na włączenie telefonu. Kiedy wszystko się uruchomiło, Mela zobaczyła coś czego się nie spodziewała. Na jej telefonie czekało 168 wiadomości - wszystkie od Facundo. Każdego dnia, o każdej pełnej godzinie chłopak wysyłał sms o treści "przepraszam". Mela usunęła wszystkie wiadomości. Spojrzała bezradnie na telefon, na którym widniało zdjęcie całej drużyny Skry. Tęskniła za nim. Popłynęło kilka łez i zasnęła..
Następnego ranka Mela wstała i leniwym krokiem poszła zrobić sobie śniadanie. Do południa biegały z Olą po zakupach, szukając kreacji dla przyjaciółki na bal. Około 14 zjadły lunch, a o 16 rozstały się i każda wróciła do swojego mieszkania. Posprzątała wszystko i kiedy skończyła była godzina 18:30. Wzięła szybki prysznic i powoli zbierała się do wyjścia kiedy zadzwonił telefon.
- Melanio, jesteś gotowa?
- No właśnie ubieram trampki i już miałam wychodzić..
- Tak myślałem, trampki - zaśmiał się Daniel. - Przebieraj się w eleganckie ciuchy!- Do opieki nad dziećmi? Chyba zwariowałeś.
- Ja nie żartuje, ubierz się tak jak na sylwestra przystało.
- Nie mam siły się z Tobą kłócić. Przebieram się i wychodzę. Spadaj. Pa. - Mela uśmiechnęła się i poszła szukać ubrań. Wybrała delikatną sukienkę i jasne szpilki. Wsiadła w samochód i podjechała pod dom Daniela. Dostała sms "dzieci są u moich rodziców, wejdź do domu i baw się dobrze. kocham Cię. wujek" "o co tutaj w ogóle chodzi?!". Wysiadła z samochodu i powolnym krokiem zbliżała się do drzwi domu.
Gdy zbliżyła się, usłyszała dźwięk tej piosenki - it's your day!.
Otwarła drzwi. Światło było zagaszone, na półkach poukładane świece, a na podłodze płatki róż. Mela nie wiedziała co się dzieje, z jednej strony bardzo się bała, a z drugiej była zaciekawiona tym co może się dalej wydarzyć. W pewnym momencie zauważyła, że na komodzie leży biała koperta. Wzięła ją do ręki i wyciągnęła kartkę. Było napisane na niej jedno słowo "przepraszam." Usłyszała za sobą kroki, odwróciła się. Ze spuszczoną głową stał przed nią ubrany w garnitur Facundo.
- Wybaczysz mi Melanio? - chłopak stał zawstydzony, spoglądając w jej oczy.
- To jakiś spisek siatkarski czy jak? Facundo, nie musiałeś tego robić. Ja..
- Ale chciałem. Nie masz pojęcia jak podle czułem się po tym kiedy na ciebie nakrzyczałem. Pojechałem do ciebie, niestety było za późno. Dzwoniłem ale miałaś wyłączony telefon. Mela, to były moje najgorsze święta bo czułem, że cię skrzywdziłem. To ostatnia rzecz jaką chciałem zrobić. Daniel był na mnie wściekły, ale po długich rozmowach przekonałem go i pomógł mi to wszystko zorganizować no i najtrudniejsze - zaprosić ciebie.
- Nie przepraszaj mnie już. Potrzebowałam trochę czasu żeby ochłonąć. Teraz możesz być spokojny, nie gniewam się na ciebie. - Mela odpowiedziała z uśmiechem, po czym skrępowana spuściła wzrok.
- Melanio jest coś jeszcze.. Kiedy cię poznałem, mój świat odmienił się o 180'. Jesteś pierwszą dziewczyną, która tak zawróciła mi w głowie.. Mela, to jaki jestem, kiedy jestem z tobą to jest niesamowite. Zakochałem się w tobie.. - Melania nie wiedziała co odpowiedzieć, spuściła wzrok, Facundo podszedł do niej i złapał za ramiona.
- Facu prawda jest taka, że ja też się w tobie zakochałam. - Mela z odwagą spojrzała mu w oczy. Chłopak delikatnie położył dłonie na jej policzkach, przysunął jej twarz do siebie i ich wargi złączyły się w delikatnym pocałunku. Mela objęła chłopaka w pasie. Przytulili się do siebie, spojrzeli w oczy i uśmiechnęli do siebie.
- Jesteś niesamowita. Czekałem na ciebie tyle lat. - chłopak pocałował ją w czoło i mocno do siebie przytulił. Była godzina 21:00 postanowili, że pojadą na imprezę siatkarską, ale najpierw spędzą ze sobą trochę czasu.
- Teraz do października będę marnować czas. Potem zacznę studia i znowu wpadnę w ten wir pracy. Po nowym roku będę musiała wyjechać na kilka dni. Chcę spędzić czas z ojcem.
- Mogę cię zawieźć w najbliższy weekend. Co ty na to?
- Byłoby świetnie. Dziękuje ci. Zbieramy się?
- Tak. Musimy zrobić wejście smoka- Facu złapał Melę za rękę i obdarzył pocałunkiem. Gdy dojechali na miejsce, przed wejściem chłopak zatrzymał Melanie i patrząc w jej oczy powiedział:
- Zapomniałem ci czegoś powiedzieć. Najpiękniejsza dziewczyna na świecie, która dziś wygląda jak diament jest moja. Cholerny szczęściarz ze mnie.
- Jesteś stuknięty i najcudowniejszy pod słońcem. - pocałowali się i weszli na salę. Trzymając się za ręce zwołali na siebie spojrzenia wszystkich gości. Facundo przytulił ją do siebie, a na sali rozpoczęły się brawa i gratulacje. Wspólnie ze znajomymi bawili się oczekując północy. Kiedy zbliżał się nowy rok, wyszli na zewnątrz. Mela była w towarzystwie Oli i Karola. Szukała wzrokiem ukochanego, ale nigdzie nie mogła go znaleźć. Wybiła północ, wystrzeliły korki z szampanów, fajerwerki rozbłysły na niebie, rozpoczęły się okrzyki i życzenia.
- Szczęśliwego Nowego Roku kochanie - Facundo podszedł z tyłu do Melanii i stojąc tak objął ją w pasie, szeptając do ucha - mi nie musisz tego życzyć bo kiedy będę z tobą, wiem, że będę szczęśliwy.- Mela odwróciła się do niego, cały czas trwając w jego uścisku. Pocałowała go i życzyła, żeby cały ten rok i każdy kolejny był obok niej.
O kurcze, jakie to słodkie < 3333
OdpowiedzUsuńKinga kocham Cię za ten rozdział < 3333
Cudowne, też tak chcę :3 ♥