Parę dni później Mela mogła już zająć się sprawą pogrzebu. Postanowiła zorganizować go w jej parafialnym kościele. Kiedy cała rodzina zjechała się by pożegnać rodziców Melanii, pojawiła się również jej siatkarska rodzina. Wszyscy znajomi przyjechali z Bełchatowa. Było to dla niej ogromnym wsparciem. Jednak nic nie było w stanie zastąpić jej rodziców. Kiedy przed mszą, odbywały się modlitwy, do Melanii przychodziło sporo osób składając kondolencje. Była nieobecna, wpatrywała się w położone obok siebie twarze rodziców. Za nią stał Facundo. Chciał ją wspierać, robił co mógł, jednak Melania przeżywała najgorsze chwile w swoim życiu - ostatni raz spoglądała na twarze rodziców i trumny zostały zamknięte. Po mszy, przeszli procesją na cmentarz. Mela postanowiła pochować rodziców na swoich dziadkach. Przyszła pora na kolejne ciężkie chwile - złożenie trumien do grobu. W tych chwilach Melania spoglądała na to co się dzieje, jednak było to dla niej tak ciężkie, że nie wytrzymała i odwróciła się do stojącego za nią Facundo i wtuliła w niego. Po ceremonii, odbyła się stypa, podczas której wiele ludzi rozmawiało z Melanią i starało się ją pocieszyć. Po załatwieniu wszystkich formalności, Mela postanowiła wrócić do Bełchatowa. Od śmierci rodziców, stała się bardzo zamknięta i małomówna. Nie rozmawiała nawet z Facundo. Podczas drogi powrotnej, wpatrywała się w okno, a chłopak mógł jedynie zauważyć płynące po jej twarzy łzy. Odstawił ją pod jej mieszkanie. Wniósł walizki do pokoju.
- Nie powinnaś zostawać sama. Może zadzwonię po Ole, przyjdzie do ciebie?
- Nie ma takiej potrzeby. Poradzę sobie. Przepraszam ale chciałabym już zostać sama. - powiedziała Mela bezbarwnym głosem. Facundo nawet nie protestował.
22 styczeń...
Od tragicznych chwil minęło kilka tygodni. Przez cały ten czas Mela była w swoim mieszkaniu. Nie utrzymywała z nikim kontaktu. Każdy dzień spędzała na oglądaniu zdjęć i wspominaniu. Środowy ranek rozpoczął się nieco inaczej niż poprzednie. Około 9:00 Mela usłyszała dzwonek do drzwi. Postanowiła otworzyć.
- Witaj Mela, jak się czujesz? - w drzwiach stała zatroskana Ola.
- Jakoś, przepraszam Olu ale nie mam ochoty na..
- Dosyć już, dosyć Mela. Przyszłam ci pomóc, to nie może trwać wiecznie. - przyjaciółka sama weszła do mieszkania.
- Mela, od śmierci Twoich rodziców minęły 3 tygodnie. Zobacz jak tu wygląda, Mela.. Wiem, że jest ci ciężko. - Ola wywołała płacz u swojej przyjaciółki, jednak mówiła dalej - straciłaś rodziców, ale masz nas. Nie jesteśmy w stanie ich zastąpić, ale potrzebujemy cię. Daniel codziennie rozmawia o tobie z drużyną. Wszyscy się o ciebie martwią. I choćbyś nie wiem jak bardzo pragnęła zapaść się pod ziemie, my cię z tamtąd wydostaniemy. Pamiętaj o tym. Kochamy cię Mela. - dziewczyna w ogóle nie reagowała. - Mela, od pewnego czasu ze mną nie rozmawiasz, jesteś dla mnie jak siostra. Tęsknie za tobą - Oli popłynęły z oczu łzy - ty widocznie nie.. - otarła łzy, odwróciła się i już miała wychodzić..
- Przepraszam.. Kiedy to wszystko się wydarzyło, myślałam, że nie mam już po co żyć. Dziękuje, że uświadomiłaś mi, że jest inaczej. - Mela przytuliła się do Oli.
- Wiesz, że twoi rodzice nie chcieliby abyś straciła radość życia. - Ola starała się dodać jej otuchy.
- Masz rację. Dziękuje ci. Muszę wziąć sprawy w swoje ręce. Postanowiła sprzedać dom rodzców. Ja nie zamierzam już tam wracać, a po co ma stać i się marnować. Pojedziesz ze mną po wszystkie rzeczy? I załatwić formalności?
- Jasne, ale zajmiemy się tym po meczu. Jutro Skra gra rewanż z niemieckim zespołem. Pójdziesz ze mną, prawda?
- Cholera jasna! Zapomniałam o meczach. Jasne, że pójde. Kocham cię Olu!
- Ja ciebie też. - dziewczny spędziły ze sobą cały dzień. Ola pomogła Melanii ogarnąć mieszkanie, a później wybrały się na zakupy. Mela chciała kupić coś nowego na mecz. A Ola sukienkę. Po kilku godzinach chodzenia po sklepach, poszły na kolacje. Ola została na noc u Meli i razem obejrzały film. Mela wróciła do życia..
Cieszę się, że Ola pomogła się jej pozbierać! <3
OdpowiedzUsuńPiękny rozdział siostro ♥